Skarb sprzedaje marki z Peerelu

Agnieszka Berger, JKW
opublikowano: 2008-04-15 00:00

Resort szuka doradców. W prywatne ręce może trafić pierwszych 11 sporych spółek. Na tapecie m.in. tanie wina, przyczepy i cynk.

Rośnie przepaść miedzy prywatnymi i państwowymi firmami

Resort szuka doradców. W prywatne ręce może trafić pierwszych 11 sporych spółek. Na tapecie m.in. tanie wina, przyczepy i cynk.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zaczyna przekuwać słowa w czyny. W internetowym dzienniku urzędowym zamieściło ogłoszenie informacyjne o zamiarze rozpisania przetargów na doradztwo przy prywatyzacji 11 spółek. Na liście znalazł się Niewiadów — dobrze znany w PRL-u producent przyczep kempingowych, i wytwórnia tanich win Pektowin. Do sprzedania MSP ma Kopalnię Soli Kłodawa i zajmujące się wydobyciem i przerobem cynku i ołowiu Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław. Słowem, mydło i powidło.

— Wybraliśmy spółki, w których wartość przetargu na doradztwo przekroczy 133 tys. EUR. W takim przetargu od chwili ogłoszenia do czasu złożenia ofert musi upłynąć aż 40 dni. Zamieszczenie wstępnego ogłoszenia pozwala nam skrócić tę procedurę do 29 dni. Postanowiliśmy stworzyć sobie taką możliwość — wyjaśnia Maciej Wewiór, rzecznik ministra skarbu.

Dobre i to

Zamieszczenie ogłoszenia na unijnej stronie do niczego nie zobowiązuje. MSP deklaruje jednak zamiar rychłej prywatyzacji wybranych spółek.

— Przetargi na doradców ogłosimy prawdopodobnie w czerwcu. Prywatyzacja tej grupy firm jest planowana na przełom 2008 i 2009 roku lub na 2009 r. Decyzja o wyborze ścieżki prywatyzacyjnej jeszcze nie zapadła. We wszystkich spółkach w grę wchodzi giełda lub inwestor branżowy, chociaż w niektórych przypadkach skłaniamy się już ku konkretnej formule sprzedaży — dodaje Maciej Wewiór.

Planowane przetargi, zapowiadane prywatyzacje giełdowe (m.in. Enea, PGE) — szykowane głównie przez same spółki — i wyprzedaż resztówek mają złożyć się na czteroletni prywatyzacyjny plan MSP. Eksperci uważają, że mogłoby być lepiej. Gdyby resort skarbu zdecydował się na sprzedaż „świętych krów” — KGHM, Orlenu czy PZU, to z prywatyzacji mógłby uzyskać wielokrotnie więcej, niż planuje na najbliższe lata. Ale dobre i to.

Duże, ale słabe

Nie jest niespodzianką, że państwowe firmy działają gorzej i mniej efektywnie niż prywatne. Kolejnych argumentów przemawiających za prywatyzacją dostarczyły opublikowane niedawno dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) o wynikach finansowych przedsiębiorstw w 2007 r. Udział firm państwowych (pod względem liczby podmiotów) w całej grupie przedsiębiorstw spadł z 10,7 proc. do 10 proc. (i to głównie dzięki przybywaniu firm prywatnych, a nie ubywaniu publicznych), tymczasem znacznie bardziej skurczył się zysk wypracowany przez sektor publiczny w stosunku do całego wypracowanego przez przedsiębiorstwa. W 2006 r. udział ten wynosił 15,4 proc., w 2007 r. — już tylko 13,3 proc.

Co gorsza, chociaż państwowych firm jest coraz mniej, ich łączna strata netto — mimo ożywienia gospodarczego — w 2007 r. dalej rosła.

— Miniony rok okazał się dla polskich firm bardzo udany, koniunktura była sprzyjająca. Dane GUS pokazują, że przedsiębiorstwa państwowe znacznie słabiej wykorzystały ten dobry okres. Chociaż przeciętna firma państwowa ciągle ma większy zysk niż prywatna (bo jest po prostu większa), to różnica ta w minionym roku zmalała — komentuje Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

27 mld zł Tyle minister skarbu chce uzyskać z 4-letniej prywatyzacji…

150 mld zł …a tyle mógłby uzyskać, gdyby sprzedał wszystko, co ma.

722

Tyle spółek (w tym resztówek) ma objąć 4-letni plan MSP.

Kopalnia Soli Kłodawa (1949)

- utrzymuje się głównie z produkcji soli drogowej i… lizawek.

Chemobudowa Kraków (1948)

- prowadzi inwestycje pod klucz w dziedzinie budownictwa mieszkaniowego i przemysłowego.

Remag (1946)

- produkuje kombajny i inne maszyny wykorzystywane w górnictwie.

Huta Stalowa Wola

-wytwarza maszyny budowlane i sprzęt wojskowy.

Zakłady Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów (1920)

- słynęły w Peerelu jako producent przyczep kempingowych i bagażowych, czym zajmują się do dziś, wcześniej wytwarzały m.in. chemikalia.

WSK PZL Kalisz (1952)

- produkuje silniki lotnicze i części do nich, a także inne urządzenia i elementy wykorzystywane w lotnictwie — m.in. pompy i koła zębate.

Fabryka Przewodów Energetycznych w Będzinie (1928)

- jest producentem tzw. przewodów gołych, jej współzałożycielem był Herman Norblin.

ZGH Bolesław (1958)

- wydobywają i przerabiają rudy cynku i ołowiu, sztandarowy produkt to cynk elektrolityczny.

ZPOW Pektowin

- produkują koncentraty, pektyny owocowe, zagęszczone soki owocowe i warzywne oraz tanie wina.

ZCh Rudniki

- są ajwiększym producent szkła wodnego i szkliwa sodowego na polskim rynku i jednym z istotnych jego eksporterów.

ZTS Gamrat

- chwalą się 70-letnią tradycją i silną pozycją wśród przetwórców tworzyw sztucznych w kraju i Europie.

HSW

Zdaniem Ryszarda Kardasza, który niedawno został szefem rady nadzorczej Huty Stalowa Wola (HSW), a kiedyś był jej prezesem, gdyby HSW poprawiła wyniki na sprzedaży, dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie jej na giełdę.

Część spółki odpowiedzialna za produkcję wojskową ma obecnie marginalny udział w przychodach HSW (około 560 mln zł), ale ma również możliwości dynamicznego wzrostu.

— Mamy szansę na kontrakty na haubicę Krab, wyrzutnię rakiet Langusta itp. Jeśli zdobylibyśmy wieloletnie zamówienia i przychody z wojskowości sięgałyby 200-250 mln zł rocznie, to można by pomyśleć o wydzieleniu tej organizacji i włączeniu jej do Bumaru — uważa Ryszard Kardasz.

Produkcja maszyn budowlanych mogłaby natomiast albo trafić do inwestora strategicznego, albo na giełdę. Ryszard Kardasz nie chciałby jednak, aby inwestorem zostały firmy, których produkcja jest konkurencyjna wobec HSW. To oznaczałoby, że huta nie powinna raczej trafić w ręce Caterpillara czy Komatsu, pasowałaby natomiast do firm JCB albo Terex.

Kłodawa

Zarząd Kopalni Soli Kłodawa jest zaskoczoczony, że resort skarbu planuje jej rychłą prywatyzację.

— 3 kwietnia złożyliśmy w ministerstwie koncepcję prywatyzacji i analizę sytuacji spółki. Wynika z niej, że wymaga ona głębokiej restrukturyzacji, a najlepszy moment na prywatyzację to 2011 r. — mówi Mirosław Chechelski, prezes Kłodawy.

Decydujący głos należy do skarbu państwa, ale jego zdaniem, firmę lepiej byłoby restrukturyzować przez 2-2,5 roku, by podnieść jej wartość przed prywatyzacją. Spółka od wielu lat utrzymuje się głównie ze sprzedaży soli drogowej (ponad 60 proc. przychodów). Łagodne zimy dają się jej więc mocno we znaki. Zarząd planuje restrukturyzację, redukcję kosztów i zmianę struktury przychodów.

— Wynagrodzenia to około 20 proc. kosztów. Zatrudniamy blisko 1000 osób — mówi prezes.

Na inwestycje Kłodawa nie ma pieniędzy. Właściciel dotychczas raczej nie pomagał jej w wyjściu z dołka. Z papierowego zysku 8,8 mln zł w 2006 r. (wynikającego z wysokiego stanu zapasów) zażądał 3,3 mln zł dywidendy, na którą Kłodawa musiała zaciągnąć kredyt.

Niewiadów

Zakłady Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów (ZSP), znane z produkcji przyczep, nie tracą nadziei na prywatyzację, choć na deklaracje resortu skarbu patrzą sceptycznie.

— Były już dwie próby prywatyzacji. Obie spełzły na niczym — mówi Mirosław Michalak, prezes Niewiadowa.

Firma potrzebuje inwestora, bo nie stać jej na unowocześnienie parku maszynowego, którego koszt szacuje na 10 mln zł.

— Na 2008 r. prognozujemy wynik zero plus przy przychodach ponad 80 mln zł. W ostatnich kilkunastu latach odnotowaliśmy zysk tylko raz — mówi prezes.

ZSP szkodzi mocny złoty. Ponad połowa produktów firmy trafia na eksport. 60 mln zł przynosi produkcja przyczep, ponad 9 mln zł — drobny sprzęt AGD, a 5 mln zł — produkcja S (na zlecenie MON), której firma nie chce oddać Bumarowi.

Spółka bardzo liczy na współpracę ze szwedzkim potentatem Kabe. W Niewiadowie powstają pierwsze egzemplarze przyczep w nowej technologii przy użyciu maszyn dostarczonych przez Kabe. Jeśli produkt będzie udany, w tym roku do Skandynawii może trafić 240 przyczep kempingowych.

ZGH Bolesław

Bogusław Ochab, prezes Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław (ZGH), uważa, że dla spółki najlepsza byłaby prywatyzacja giełdowa. „Mini-KGHM”, który — w odróżnieniu od giganta z Lubina — wydobywa cynk i ołów oraz przetwarza metale we własnej hucie, nie narzeka na stan finansów. Wprawdze niesprzyjająca koniunktura na światowym rynku metali zredukuje tegoroczne zyski do około 100 mln zł, jednak spółka nie martwi się o pieniądze na modernizację huty, która ma kosztować 400 mln zł. Jeśli skarb zgodzi się na inwestycję, ZGH wyłożą połowę kwoty, a resztę pożyczą.

Spółka ma jednak słaby punkt. Jej ostatnie czynne złoże jest na wyczerpaniu. Rudy wystarczy najwyżej na 10 lat.

— Badamy rejon złoża w pobliżu Olkusza. Szukamy też za granicą — mówi prezes.

Jeśli ZGH nie zdobędą złóż, będą musiały poprzestać na przetwórstwie kupionego surowca. Huta po modernizacji ma być przystosowana do przeróbki wsadu z odzysku, co ma obniżyć koszty. Drugą piętą achillesową ZGH jest energia elektryczna. Jej ceny mogą rosnąć, a już dziś to 20 proc. kosztów.

Gamrat

Zakłady Tworzyw Sztucznych Gamrat (ZTS) raczej nie będą gotowe do prywatyzacji w tym roku, ale II połowa 2009 r. to, zdaniem zarządu, realny termin debiutu na giełdzie.

— Możliwe byłoby również wejście inwestora branżowego, co przyspieszyłoby prywatyzację. Problem w tym, że wszyscy są zainteresowani albo jednym, albo drugim segmentem naszej działalności — mówi Andrzej Czajka, prezes Gamrata.

ZTS produkują profile i rynny oraz wykładziny wykorzystywane w budownictwie i infrastrukturze. Prezes chwali się, że ma aż 60 proc. udziału w rynku wykładzin obiektowych, 30 proc. w rynku rur i 20 proc. — systemów rynnowych. Stawia też pierwsze kroki w produkcji folii.

W 2007 r. spółka zarobiła netto 12 mln zł przy przychodach 190 mln zł. — W tym roku spodziewamy się sprzedaży i zysku o 20 proc. wyższych — dodaje prezes.

Spółka planuje poszerzenie produkcji o brakujące pozycje w obu segmentach. Rusza linia do produkcji wykładzin prasowanych. Spółka chce kosztem 15-17 mln zł wybudować kolejną — do wyrobu wykładzin akustycznych i antypoślizgowych.

Pektowin

Zakłady Przemysłu Owocowo-Warzywnego Pektowin to jedyny w Polsce producent pektyn i enzymów i tanich win dla przemysłu spożywczego.

— Ale to nie oznacza, że nie mamy konkurencji. Odczuwamy działania firm zachodnich, z krajów UE — mówi Franciszek Bosak, prezes Pektowinu.

Zagranicznej konkurencji sprzyja dodatkowo mocny złoty, niekorzystny dla eksporterów, takich jak Pektowin. Blisko połowa jego produkcji trafia za granicę.

Spółka osiąga średnio 60-70 mln zł obrotu rocznie i z reguły ma dodatnie wyniki finansowe. W 2007 r. wyszła tylko na zero.

— Sezon w 2007 r. był wyjątkowo niekorzystny ze względu na bardzo wysokie ceny surowców, głównie jabłek — podkreśla Franciszek Bosak.

Planowana prywatyzacja da spółce pieniądze na rozwój. To tym bardziej pożądane, że Pektowin, jako spółka skarbu państwa, nie ma prawa do pomocy z Unii.

— Potrzebujemy kapitału na rozbudowę zakładu i zwiększenie mocy. W wyniku tych prac przychody mogłyby wzrosnąć o 20 proc. Poza tym zamierzamy zmienić nieco asortyment, tak by podążać za trendami rynkowymi — zapowiada Franciszek Bosak.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót

Możesz zainteresować się również: