Słyszeć to za mało, trzeba też słuchać

opublikowano: 25-01-2021, 20:00

Radzie Dialogu Społecznego (RDS) zdecydowanie najlepiej wychodzą uroczystości pod żyrandolem w Pałacu Prezydenckim, związane ze zmianami kadrowymi.

W poniedziałek prezydent powołał w skład RDS reprezentantów szóstej organizacji zakwalifikowanej po stronie biznesowej – Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). Przy okazji stwierdził, że to „nowa organizacja, która została zarejestrowana w zeszłym roku”. Popełnił istotny błąd – FPP zwyczajną rejestrację w KRS jako organizacja przeprowadziła w 2016 r., natomiast w zeszłym roku wreszcie uzyskała, na podstawie art. 24 ustawy o RDS, postanowienie sądu o stwierdzeniu jej reprezentatywności – głównym warunkiem jest zrzeszanie pracodawców, zatrudniających łącznie co najmniej 300 tys. osób wykonujących pracę zarobkową – i w październiku rozpoczęła starania o akcesję do RDS. Rejestracja a ustawowa reprezentatywność to dwie całkowicie inne kategorie, ale widocznie dla doktora praw to zbyt mała rozdzielczość.

Dla strony biznesowej RDS uroczystość miała specyficzne znaczenie proceduralne. Piątka organizacji dotychczas reprezentowanych – Pracodawcy RP, Konfederacja Lewiatan, Związek Rzemiosła Polskiego (ZRP), Business Centre Club (BCC) oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) – musiała się ścieśnić na 24-osobowym boku trójkąta, by wygospodarować miejsca dla nowych kolegów. Notabene nie tak dawno, w 2018 r., konieczna była podobna operacja dla przyjęcia ZPP. Obecnie wychodzi to dokładnie 6 x 4 miejsca, przy czym Pracodawcy RP chwilowo utrzymali jeszcze 5 mandatów – zmniejszą swoją pulę w wewnętrznej procedurze – natomiast FPP otrzymała na starcie 3 krzesła, ale wkrótce także będzie miała 4. Liczba miejsc na związkowym boku wynosi również 24, ale rozliczana jest jako 3 x 8. W RDS zasiadają reprezentatywne centrale: Solidarność, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oraz Forum Związków Zawodowych.

Marek Kowalski, założyciel i przewodniczący FPP wreszcie dopiął celu. Najmłodsza z reprezentatywnych organizacji biznesowych po miesiącach starań przebiła się do Rady Dialogu Społecznego. Fot. Igor Smirnow / KPRP

Kolejne zwiększenie liczby organizacji biznesowych absolutnie nie zwiększa efektywności RDS. Przez analogię pasuje przysłowie o szklance herbaty, która od samego mieszania nie staje się słodsza. Bardzo głęboki jest kontrast między szczytnymi celami RDS a jej realiami. Podczas uroczystości Andrzej Duda stwierdził – adresując życzenie do wicepremiera Jarosława Gowina, obecnie kierującego pracami RDS – że strona rządowa „powinna ten głos przedsiębiorców słyszeć”. Bardzo charakterystyczne, że nie użył słowa „słuchać”. Jak wiadomo, różnica między zaledwie słyszeniem a merytorycznym słuchaniem jest ogromna. Tym razem jednak prezydent nie popełnił błędu, po prostu wyraził rzeczywistą filozofię dialogu społecznego – przede wszystkim ze środowiskami przedsiębiorców – wdrażaną od ponad pięciu lat przez tzw. dobrą zmianę.

Nie wierząc w powodzenie ustawowej RDS, organizacje biznesowe powołały w 2020 r. Radę Przedsiębiorczości. Właściwie reaktywowały byt utworzony w 2003 r., który funkcjonował w pierwszym okresie członkostwa Polski w Unii Europejskiej, ale został rozsadzony przez wewnętrzne spory udziałowców. Wznowioną radę współtworzy dziewiątka organizacji, przy czym pięć należy do RDS (nie uczestniczy tylko skonfliktowany z pozostałymi ZPP), zaś pozostałą czwórkę stanowią: Krajowa Izba Gospodarcza, Polska Rada Biznesu, Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych oraz Związek Banków Polskich. Realna siła tej rady absolutnie nie jest większa od opinii pracodawców w RDS, ale to biznesowy „głos wolny wolność ubezpieczający”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane