Jacek Socha nie jest już prezesem giganta. Do jego odwołania miały się przyczynić złe relacje ze związkami.
Rada nadzorcza poinformowała wczoraj o przyjęciu rezygnacji Jacka Sochy ze stanowiska prezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Obowiązki prezesa spółki powierzyła Pawłowi Urbańskiemu, dotychczasowemu wiceprezesowi odpowiedzialnemu za strategię. Zarząd uszczuplił się wczoraj o jeszcze jednego wiceprezesa. Rada odwołała z tego stanowiska Kazimierza Ferenca, zaangażowanego w negocjacje ze związkami zawodowymi towarzyszące konsolidacji wokół PSE Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Z nieoficjalnych informacji wynika, że relacje ze związkowcami i nienajlepsze stosunki z właścicielem PSE, czyli Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP), przyczyniły się do odejścia Jacka Sochy. Decyzje zapadły podobno na najwyższym politycznym szczeblu.
— Mogę tylko zapewnić, że to nie wpłynie na przebieg procesu konsolidacji PGE i przygotowania do jej prywatyzacji —mówi Michał Krupiński, wiceminister skarbu.
Nominacja Jacka Sochy na szefa PSE uchodziła za polityczną. Był zaliczany do otoczenia ministra gospodarki. Identyfikowano go również z realizowanym programem konsolidacji branży energetycznej, który powstawał pod egidą resortu Piotra Woźniaka. PSE wyznaczono w nim rolę lidera największej z grup.



