Czwartek był dniem stabilizacji cen paliw. Na rynek kojąco działa możliwość przesunięcia terminu amerykańskiego ataku na Irak. W Londynie baryłka ropy brent w dostawach na kwie- cień kosztowała 33,77 USD i była droższa o 14 centów niż w środę. Za ropę w transakcjach elektronicz- nych na giełdzie paliw w Nowym Jorku płacono 37,80 USD za baryłkę, czyli o 3 centy więcej niż dzień wcześniej.
Rynek w czwartek zupełnie zignorował informację Departamentu Energii, który podał, że w minionym tygodniu w USA zapasy ropy spadły o 3,8 mln baryłek (1,4 proc.) do 269,8 mln baryłek. Analitycy spodziewali się wzrostu zapasów o 1,5 mln baryłek. Ku zaskoczeniu fachowców, niespodziewanie wzrosły zapasy paliw destylowanych. Ich poziom zwiększył się o 1,9 proc. do 98,3 mln baryłek.
Stabilizacja notowań, jaką wczoraj obserwowaliśmy, nie zmienia faktu, że ceny ropy znajdują się na bardzo wysokim poziomie. Od początku roku kurs tego surowca wzrósł o 20 proc.