Fitatu z nowymi inwestorami i prezesem. Dietetyczna aplikacja rozwinie się za granicą

Magdalena GłowackaMagdalena Głowacka
opublikowano: 2026-02-03 08:00

W spółkę Fitatu tworzącą aplikację do zarządzania dietą zainwestowało 20 inwestorów prywatnych, wśród nich Maciej Zientara i Wojciech Duda. Założyciele powoli wycofują się ze spółki.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- kto przejął większościowy pakiet udziałów w Fitatu i jakie ma plany na rozwój spółki;

- dlaczego Fitatu oddzieliło się od Vitalii i co stało się z pierwotnym portalem;

- jak Fitatu, bez zewnętrznego finansowania, osiąga ponad 40-procentowy wzrost rocznie i planuje dalszą ekspansję;

- jakie innowacje w Fitatu AI mają wyróżnić aplikację na tle konkurencji i przyciągnąć nowych użytkowników.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Założona przez Wojciecha Wrzaskałę i Dominika Golenię spółka Fitatu, tworząca oprogramowanie dla osób dbających o zdrowe odżywianie, przechodzi w nowe ręce. Większościowy pakiet udziałów (53 proc.) przejął wehikuł FIT SPV, który specjalnie do przeprowadzenia tej transakcji powołali twórcy funduszy SpeedUp i S20: Kuba Dudek, Bartłomiej Gola, Marcin Fejfer i Tomasz Czapliński. Kapitał wyłożyło konsorcjum 20 inwestorów prywatnych, w tym Supernova Group Macieja Zientary i Wojciecha Dudy, rzeszowska spółka Ideo Software oraz aniołowie biznesu: Sławomir Nitek i André Gerstner.

Założyciele Fitatu w nowej roli w spółce

Wojciech Wrzaskała i Dominik Golenia zachowali łącznie około jednej czwartej udziałów w spółce. Choć odeszli z zarządu, będą wspierać dalszy rozwój firmy jako doradcy. Prezesem Fitatu został Jakub Biczkowski, wcześniej zarządzający platformą Wakacje.pl oraz serwisami grupy Invia CEE. Nowy szef ma przekształcić rentowną firmę w międzynarodowy scale-up i przyspieszyć rozwój za granicą.

Fitatu rozwija aplikację mobilną służącą do monitorowania diety i aktywności fizycznej. Produkt ten wyrósł bezpośrednio z portalu Vitalia, który oferuje technologię do układania jadłospisów. W 2016 r. w spółkę zainwestował fundusz SpeedUp, który ma jeszcze część udziałów.

– Gdy inwestowaliśmy, Vitalia funkcjonowała już jako stabilny biznes z przychodami na poziomie 5–6 mln zł. Nasza teza inwestycyjna zakładała, że spółka musi szukać nowej fali wzrostu. Założyciele chcieli zbudować aplikację Fitatu, która wyjdzie poza ramy portalu internetowego – mówi Kuba Dudek, zarządzający funduszem S20, a wcześniej grupą SpeedUp.

Fitatu skupia się na zarządzaniu dietą, ale działa inaczej niż Vitalia. To przede wszystkim licznik kalorii połączony z bazą produktów. Aplikacja wspiera pracę dietetyków i trenerów personalnych. Pomaga też w układaniu diety świadomym użytkownikom. Z narzędzia korzystają trzy grupy: osoby aktywne sportowo, ludzie dbający o jakość odżywiania oraz osoby na redukcji. W planach jest dodanie funkcji, które pozwolą układać specjalne plany żywieniowe dla osób cierpiących na przewlekłe choroby, w których dieta decyduje o jakości życia.

Vitalia wydzielona z Fitatu

Wydzielanie Fitatu z Vitalii odbywało się etapami.

- Wspólnie z zarządem analizowaliśmy rentowność i dynamikę obu projektów. Do 2019 r. to Vitalia dominowała pod względem przychodów i wyniku EBITDA. Wiedzieliśmy, że nastąpi moment, w którym te krzywe się przetną. Od 2022 r. mieliśmy twarde dane potwierdzające, że większą wartość ma Fitatu niż Vitalia – mówi Kuba Dudek.

Mniejszościowymi inwestorami Fitatu byli trenerka fitnessu i bizneswoman Ewa Chodakowska oraz jej mąż Lefteris Kavoukis. W tym roku przejęli oni Vitalię i włączyli ją do grupy BeBio.

Ekspansja bez budowania lokalnych struktur

Sama aplikacja, z nowymi właścicielami, zaczyna kolejny etap. Jakie są plany?

- Widzimy potencjał na wyższe przychody i lepszą efektywność finansową. Chcemy mocniej wejść na rynki zagraniczne. Fitatu działa już we Włoszech, Niemczech, Wielkiej Brytanii i krajach Beneluksu – mówi Kuba Dudek.

W Polsce Fitatu to lider, ale za granicą spółka dopiero buduje skalę. Aby rosnąć musi dostosować bazy danych do lokalnych produktów. Bez tego aplikacja nie będzie wystarczająco użyteczna.

Skąd pieniądze na rozwój? Jakub Biczkowski podkreśla, że spółka zarabia na swojej podstawowej działalności i nie musi sięgać po zewnętrzne finansowanie. Dzięki rentownym kampaniom reklamowym wyzwanie stanowi dziś optymalne zarządzanie nadwyżkami, a nie walka o płynność. Główni partnerzy to Apple i Google. Gwarantują terminowe płatności, co pozwala szybko reinwestować zyski.

- Dla takiego biznesu jak Fitatu, który jest w pełni cyfrowy i sprzedawany globalnie przez platformy, wejście na kolejne rynki jest znacznie prostsze niż w przypadku tradycyjnych firm. Nie wymaga to budowania lokalnych struktur ani dużych nakładów kapitałowych. Kluczowe są skalowalna technologia, dobrze dostosowany do rynku produkt oraz zautomatyzowany marketing – zaznacza prezes firmy.

Dieta ze wsparciem AI

Jakub Biczkowski dodaje, że przez ostatnie cztery lata Fitatu, z wyłączeniem sprzedanej części Vitalii, rozwija się w tempie przekraczającym 40 proc. rocznie i – jego zdaniem - na razie nic nie wskazuje na to, by ten trend miał wyhamować. Miniony rok spółka zamknęła przychodami na poziomie około 20 mln zł (w 2024 r. było to ponad 13 mln zł). W tym samym czasie wynik EBITDA wzrósł r/r o ponad 130 proc.

Fitatu zarabia głównie na abonamentach, z których korzysta miesięcznie ok. 240 tys. z 1,2 mln użytkowników aplikacji. W ubiegłym roku zostały wprowadzone dwa plany płatne, w tym jeden z funkcją AI, który cieszy się coraz większą popularnością. Drugim źródłem przychodu są reklamy wyświetlane użytkownikom bezpłatnej wersji podstawowej, ale te generują jedynie kilka procent wpływów.

- Jednym z najważniejszych kierunków rozwoju produktu jest dalsze wzmacnianie funkcji Fitatu AI, dzięki której można oszacować kaloryczność posiłków na podstawie zdjęć, a rozwiązanie to wyróżnia się dziś wyższą dokładnością niż produkty konkurencji – mówi Jakub Biczkowski.

Możesz zainteresować się również: