Życzę, by samochody dawały Ci radość taką, jaką mi dało nowe Audi TT, byś miał choć raz okazję poprowadzić Phantoma, by drobne niedociągnięcia nie pozwalały Ci stracić z pola widzenia tego, co najważniejsze, by Twoja praca sprawiała Ci tyle frajdy, ile sprawia mi moja. I by wszystkie auta elektryczne (a będzie ich coraz więcej) były jak BMW i3.
Życzę też, by idea taniego państwa wiązała się przede wszystkim z wprowadzeniem ułatwień! I by administracja rządowa nie myliła usuwania kłód z wprowadzaniem zachęt. Bo na razie tzw. ułatwienia przypominają nieco akcję ratunkową dwóch dresiarzy, którzy, ocalili życie staruszka… bo przestali po nim skakać. Życzę też przyzwyczajenia się do autonomicznej motoryzacji, bo ona już jest lub za chwileczkę się pojawi.
W związku z powyższym, życzę również, żeby walczący z trądzikiem i łupieżem nastolatek, który bez problemu pokonuje zabezpieczenia rządowych witryn, nie pokonał zabezpieczeń Waszych autonomicznych samochodów, którymi prędzej czy później będziecie jeździć (będziecie wożeni). By wiozły was tam, gdzie chcecie, a nie… do teściowej na rosół czy na manowce, cholera wie gdzie.
Życzę byście, na przekór unijnym regulacjom, wojnie z dwutlenkiem węgla, asystentem parkowania, atakującą automomią, downsizingiem zachowali kontrolę nad swoimi wyborami motoryzacyjnymi i wybrali to, czego naprawdę pragniecie. No i żeby było Was na to pragnienie stać.
Życzę spełnienia młodzieńczych motoryzacyjnych marzeń (ja swoje spełniam od kilku lat – nie, nie chodzi o jazdę po autostradzie) żeby to spełnianie odbywało się zawsze bezpiecznie. Panie i Panowie, nie bądźmy „Frogami”, to nie ma sensu! Jest jeszcze tyle aut do pojeżdżenia, tyle pieniędzy do wydania i tyle korków do postania!
Boskiego samopoczucia, błogiej motoryzacyjnej miłości i łatwości sprzedawania ciętych, ale nie wulgarnych ripost.
Kreślę się z podziękowaniem za 2014 r. i nadzieją, że mnie nie opuścicie w 2015…
Marcin Bołtryk