W specjalnym komunikacie przypomina on, że termin wykluczenia zostanie
określony dopiero, gdy zostanie spełniony zasadniczy warunek - ochrona interesu
akcjonariuszy i spółki. Zaznacza, że nie będzie uwzględniał jedynie wymogów
formalnych. Dlatego wezwanie do zbycia akcji spółki "powinno być adekwatne do
sytuacji, w której znajduje się spółka i akcjonariusze". Wezwaniu towarzyszy
niepewność, czy Elektrim powróci na parkiet, dlatego ma ono szczególny
charakter. "Ta szczególność sytuacji musi znaleźć odzwierciedlenie w (...) cenie
akcji proponowanej w wezwaniu".
GPW nie podała tego wprost, ale niepewność
to ryzyko, a wyższe ryzyko to wyższa premia - tylko, dla kogo: oferującego (też
jest akcjonariuszem), spółki, akcjonariuszy? Tego niezwykle enigmatyczny
komunikat Giełdy, niestety, nie mówi.
To nie koniec nowinek z Elektrimu. Jego obligatariusze żądają płatności końcowej wysokości (w przeliczeniu na złotówki) 3,17 mld zł - dowiedział się Puls Biznesu.
Na kwotę 3,17 mld składają się dwie części: 35,7 mln euro to kwota główna i odsetki z tytułu spłaty obligacji. Druga znacznie większa wierzytelność, to tzw. płatność końcowa – 843,7 mln euro. W umowie ustalono ją na 25 proc. godziwej wartości netto majątku Elektrimu powyżej progu 160 mln euro.