Start-upy w bankach mile widziane

Młode firmy mają problem z otrzymaniem kredytu, ale doskonale sprawdzają się jako partnerzy do współpracy lub klienci, którzy mogą szybko urosnąć

Pomoc w założeniu działalności gospodarczej lub możliwość przetestowania konceptu biznesowego — banki prześcigają się w pomysłach mających na celu ściągnięcie do nich młodego biznesu. Chętnie inwestują także w start-upy, licząc, że wspólnie rozwiną się na polach, które w pojedynkę trudno im zagospodarować.

Zobacz więcej

DOBRANA PARA: Zdaniem Wojciecha Chmielewskiego, partnera zarządzającego w mAkceleratorze, banki i młode, technologiczne biznesy mają potencjał do uzupełniania się. Pierwszym brakuje świeżej krwi, a drugim przydałaby się baza klientów na start. Fot. Marek Wiśniewski

Powiew świeżości

Akcje i programy, zachęcające do współpracy szczególnie fintechy, to już chleb powszedni.

— Początkujące, innowacyjne pomysły biznesowe i banki mają potencjał do uzupełniania się. Dopływ świeżej krwi, nieograniczonej korporacyjną biurokracją, to jest coś, czego potrzeba instytucjom finansowym — mówi Wojciech Chmielewski, partner zarządzający w mAkceleratorze, stworzonym przez mBank funduszu, który inwestuje w start-upy technologiczne. mAkcelerator ruszył w lutym tego roku. Ma do wydania ponad 200 mln zł w Europie Środkowo-Wschodniej. Interesują go już istniejące biznesy, które można rozwijać na rynkach międzynarodowych.

— Zakładamy, że większość inwestycji uda się zrealizować w ciągu pięciu lat, a fundusz został powołany na 10 lat. Do końca roku będziemy mieli w portfelu dwie albo trzy spółki. Zgłoszenia spływają do nas nie tylko z Polski. Jest ich sporo takżez Czech i Słowacji — tłumaczy Wojciech Chmielewski. Jego zdaniem, mAkcelerator szuka przede wszystkim firm, które mogą stać się partnerami dla instytucji finansowych na całym świecie. Początkowo ich rozwiązania będą testowane na 5 mln klientów mBanku, co pozwoli im zbudować masę krytyczną.

— Dla wielu młodych firm tak duża baza klientów na starcie to ominięcie największej bariery, z którą muszą się zmagać — podkreśla Wojciech Chmielewski. W start-upy inwestuje także PKO BP. W styczniu tego roku kupił ZenCard, dzięki czemu pozyskał platformę do tworzenia przez sprzedawców-klientów banku programów rabatowo-lojalnościowych. Ponadto od 2015 r. współpracuje z D-RAFT-em w zakresie wyszukiwania rozwiązań technologicznych, a od 2016 r. jest głównym partnerem MIT Enterprise Forum Poland, gdzie pomaga przyspieszyć proces komercjalizacji proponowanych przez start-upy produktów i usług. Niedawno PKO BP ogłosił też partnerstwo z akceleratorem MassChallenge. Na początku września wystartował nabór do tego programu.

Przybankowe akceleratory

Młodymi firmami zainteresowany jest również BGŻ BNP Paribas. Szuka fintechów, z którymi mógłby realizować przedsięwzięcia różnego rodzaju. Obecnie skupia się na firmach chcących unowocześnić rolnictwo. Alior Bank natomiast od 2015 r. ma własne laboratorium inwestycji, w ramach którego nawiązuje współpracę w zakresie nowych, technologicznych pomysłów, mających pomóc mu w rozwoju. W kwietniu tego roku podobną inicjatywę uruchomił ING Bank Śląski. Dzięki temu zapewnia klientom rozwiązania tworzone samodzielnie, będące efektem kooperacji z firmami, które już działają na rynku, albo kupna udziałów w wybranych podmiotach.

— W Innovation ING Lab wspieramy się metodologią PACE. Bazuje ona na bezpośredniej pracy z klientami. Dzięki temu oferujemy usługi, które odpowiadają na rzeczywiste potrzeby użytkowników. Metoda pozwala weryfikować założenia na każdym etapie — od wizji do prototypów — i wprowadzać na rynek tylko właściwe rozwiązania — zapewnia Małgorzata Jarczyk-Zuber, szef innowacji w ING Banku Śląskim.

Jej zdaniem, bank wyszedł z założenia, że nie trzeba samodzielnie wszystkiego tworzyć. W wielu przypadkach współpraca ze start-upami może dać klientom więcej korzyści. Od kilku lat ING dzięki Migam udostępnia im tłumaczenie migowe, a od kilku miesięcy przedsiębiorcy mogą korzystać też z mikrofaktoringu stworzonego przez Invipay.

Jeszcze przed startem

ING Bank Śląski to dobry przykład instytucji, która na młode firmy poluje od dwóch stron — jako na partnerów do współpracy oraz klientów. W tym drugim przypadku nie chodzi tylko o finansowanie. Pod tym względem start-upy nie są atrakcyjnym kąskiem dla żadnego banku. Ale warto je mieć w swoim portfelu, bo jest duża szansa, że razem z bankiem urosną, a wraz z nimi — ich potrzeby finansowe.

— Mali przedsiębiorcy to bardzo liczna grupa, która wytwarza około jednej trzeciej polskiego PKB. Dlatego chcemy przyciągać do siebie drobne biznesy i wspierać je w rozwoju — mówi Mateusz Tycner, odpowiedzialny za rozwój oferty dla mikroprzedsiębiorstw w ING Banku Śląskim. Pomysł polega na tym, żeby zachęcić do siebie młodych przedsiębiorców, zanim jeszcze otworzą działalność. W ING mogą zorientować się, czy mają predyspozycje do prowadzenia własnego biznesu, a także przetestować swój pomysł. Umożliwia to narzędzie internetowe, dzięki któremu 120 respondentów odpowie na pytanie, czy kupiłoby produkt albo skorzystało z danej usługi. Już jako klienci będą natomiast mogli skorzystać z firmowego pakietu na start.

— Mają tu do wyboru terminal płatniczy oraz leasing auta w ofercie specjalnej. Oba produkty są dostępne już od pierwszego dnia prowadzenia działalności — mówi Mateusz Tycner. Ponadto dla aktywnych przedsiębiorców konto będzie bezpłatne. Jednoosoboowe działalności mogą skorzystać także z bankowości internetowej i mobilnej, gdzie w jednym miejscu widać finanse osobiste i firmowe, a do tego jest wiele dodatkowych funkcjonalności umożliwiających chociażby analizowanie funduszy, a także moduł przypominający o ważnych terminach. Ponadto ING nawiązał współpracę z podmiotem doradczym, który pomaga jego klientom pozyskiwać pieniądze z UE na rozwój biznesu. Za darmo sprawdzi możliwości i szanse na otrzymanie dofinansowania oraz wymogi konieczne do spełnienia przy staraniu się o fundusze.

Marchewka bez kija

Nieco inne pomysły na zainteresowanie młodych firm ma Idea Bank. Stworzył on co prawda akcelerator, który jakiś czas szukał startujących konceptów, ale później postawił na długo działające firmy, ponieważ zgłoszeń pojawiało się dużo, a biznesów, które były w stanie przetrwać, niewiele. Wciąż ma jednak sporo pomysłów na to, jak ściągnąć start-upy do grona klientów. Zawsze jest jakaś marchewka, zwykle oderwana od bankowości, która zachęca przedsiębiorcę do postawienia pierwszego kroku na progu Idea Banku.

A potem już łatwo takiego delikwenta zatrzymać i wyposażyć w wiele produktów i usług finansowych. Jeden z pomysłów to Idea Huby, czyli darmowe miejsca wyposażone w biurka, kawę, sale konferencyjne, a nawet profesjonalne zestawy fotograficzne. Początkowo były otwarte dla wszystkich, ale po półtora roku zainteresowanie nimi przekroczyło pojemność lokali, więc bank zdecydował się na udostępnianie ich wyłącznie swoim klientom. Biurka i sale konferencyjne trzeba obecnie rezerwować z wyprzedzeniem. Przy tym Idea Huby to już nie tylko miejsca do pracy. Bank organizuje w nich szkolenia dla przedsiębiorców dotyczące interesujących ich tematów. Odbywają się one raz w tygodniu w każdym z sześciu miast, w których działają. Podobne miejsca na początku tego roku powstały także w niektórych pociągach PKP Intercity na trasach Warszawa — Poznań, Warszawa — Kraków i Warszawa — Wrocław. Młodych przedsiębiorców przyciąga również działalność fundacji Tax Care, spółki z grupy Idea Banku.

— Organizujemy szkolenia w urzędach pracy i konferencje, na których można poznać typowo formalne aspekty zakładania czy prowadzenia biznesu lub dowiedzieć się nieco więcej o marketingu, nawiązywaniu relacji biznesowych, social mediach bądź tworzeniu stron internetowych — mówi Katarzyna Siwek z Tax Care. W ramach tej inicjatywy odbyło się już ponad 250 konferencji i 175 szkoleń w urzędach miasta i pośredniakach.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Start-upy w bankach mile widziane