Startup scyfryzuje produkcję spożywczą

WYWIAD POWSTAŁ W RAMACH PATRONATU KONKURSU HUAWEI STARTUP CHALLENGE
opublikowano: 2022-03-03 12:33

Współzałożona przez Martynę Sztabę Vegan Manufactura połączy marketplacem małych z dużymi, by skorzystali wszyscy. Pierwsi szybciej wprowadzą na rynek innowacyjne produkty spożywcze, a drudzy zarobią na wolnych liniach produkcyjnych.

Martyna Sztaba, współzałożycielka Vegan Manufactury
Martyna Sztaba, współzałożycielka Vegan Manufactury

„Puls Biznesu”: „Najbardziej ekologiczne jest wykorzystywanie tych rzeczy, które już istnieją” – wychodząc z tego założenia, stworzyliście Vegan Manufacturę?

Martyna Sztaba, współzałożycielka Vegan Manufactury: Nie tylko ekologiczne, ale też ekonomiczne. Łączymy ze sobą, poprzez marketplace, foodtechowe startupy chcące produkować np. wegańską żywność, ale niemające dostępu do infrastruktury, oraz firmy posiadające wolne moce na swoich liniach produkcyjnych żywności. Tym pierwszym m.in. nie opłaca się tak szybko inwestować w zakład albo mają już produkt gotowy do wprowadzenia na rynek i nie chcą czekać z formalnościami przez kilka lat. Natomiast ci drudzy zazwyczaj budują fabryki nieco większe od swoich potrzeb, ponieważ koszt jest zbliżony, więc lepiej mieć wolne moce na przyszłość. Dzięki naszej platformie będą mogli na nich zarabiać.

Istotny jest dla was m.in. fakt, że dzięki waszemu pośrednictwu nie potrzeba kolejnych fabryk, a w efekcie zużyje się mniej energii i surowców.

Wychodzę z założenia, że w biznesie impaktowym chodzi o biznes oraz impakt – nie można pomijać żadnego z tych czynników. Dlatego dzięki naszemu rozwiązaniu startupy np. oszczędzą czas, właściciele fabryk zarobią na wolnej linii, a lokowanie produkcji w sąsiedztwie docelowego klienta pozwoli skrócić łańcuch dostaw. Ten ostatni element ma przesłankę ekonomiczną i ekologiczną, ponieważ zakłada zmniejszenie śladu węglowego.

Potencjalnie jak duże efekty można zyskać dzięki waszemu rozwiązaniu?

Globalne przejście na dietę roślinną może zmniejszyć śmiertelność i emisję gazów cieplarnianych spowodowanych obecnymi metodami produkcji żywności odpowiednio o 10% i 70% do roku 2050. Produkty wegańskie muszą być dostępne, żeby mogły być wybierane przez konsumentów. A żeby były dostępne, potrzebne jest, żeby ich producenci mieli możliwość łatwego skalowania.

Żywność roślinna to oszczędność surowców, ziemi i emisji. 250 kg białka z pszenicy uzyskuje się z 1 hektara pola. Takiej samej przestrzeni potrzeba do wyprodukowania 10 kg białka z wołowiny. Wyprodukowanie 1 kg warzyw to 0,4 kg emisji CO2, 1 kg wołowiny to co najmniej 26 kg emisji CO2.

W jaki jeszcze sposób chcecie zachęcić startupy do skorzystania z waszej platformy?

Popyt na roślinne zamienniki mięsa dynamicznie rośnie – z szacunków wynika, że ich światowa produkcja do 2040 r. zrówna się z pozyskiwaniem mięsa ze zwierząt. Ten trend potwierdzają m.in. ruchy dużych sieci, jak wprowadzenie przez Żabkę własnej marki Plant Hunter albo rozszerzenie tego typu asortymentu przez Lidl i Biedronkę. Dla startupów dostanie się na półki największych marketów jest bardzo trudne, ponieważ muszą zapewnić m.in. regularność dużych dostaw ustandaryzowanego towaru. Jeśli zapewnimy im dostęp do fabryk, zadanie będzie ułatwione.

O konkursie

Współorganizatorami drugiej edycji konkursu Huawei Startup Challenge są Huawei Polska oraz Startup Academy. Inicjatywa jest kierowana do polskich startupów pozytywnego wpływu, które pomagają rozwiązywać globalne problemy ekologiczne. Udział w konkursie stanowi szansę na zaistnienie z innowacyjną technologią na jednej z największych startupowych scen w Europie Środkowej i Wschodniej oraz pozyskanie wartościowej wiedzy rynkowej dzięki wsparciu ludzi nauki, biznesu i sektora publicznego, tworzących jego kapitułę. Ponadto zdobywca pierwszego miejsca otrzyma 100 tys. zł, drugiego 60 tys. zł, a trzeciego 40 tys. zł. Przewidziana jest też nagroda Krajowej Izby Klastrów Energii w postaci 10 tys. zł i wsparcia mentoringowego.

Więcej o konkursie na: https://huaweistartupchallenge.pl/

Z naszego rozwiązania mogą też skorzystać producenci mięs, którzy nie mają doświadczenia w zakresie roślinnych zamienników i chcieliby sprawdzić, czy to rynek dla nich. Niektórym, np. Tarczyńskiemu oferującemu świetne roślinne kabanosy, się to udało, ale innym nie.

Pomysł na marketplace narodził się z dostrzeżenia ograniczeń w branży?

Moja wspólniczka Carmella Jacoby-Volk poprosiła mnie w ubiegłym roku o pomoc w zupełnie innej sprawie. Pewien izraelski producent żywności potrzebował podwykonawcy, by uruchomić produkcję w Europie. Zaczęłam szukać i zdziwiło mnie, że to branża kompletnie niezcyfryzowana. To był długotrwały i skomplikowany proces. Niedawno słuchałam rozmowy z założycielem Packhelpu, który rozwinął własny biznes w oparciu o podobny insight, by zdigitalizować branżę opakowaniową. My postanowiłyśmy zrobić to samo z branżą spożywczą.

Carmella Jacoby-Volk
Carmella Jacoby-Volk

Stworzycie platformę od zera czy skorzystacie z gotowych rozwiązań?

Skorzystamy z doświadczeń innych platform B2B. W zakresie technologii nie planujemy bez potrzeby niczego wymyślać na nowo. Sięgniemy po wszystkie potrzebne narzędzia dostępne na rynku, np. moduł płatności.

Na jakim etapie komercjalizacji jesteście i w jaki sposób platforma ma na siebie zarobić?

Zidentyfikowaliśmy potrzebę rynkową i sprawdziliśmy, że jej zaspokojenie jest możliwe. Skupiamy się na pozyskiwaniu partnerów po obu stronach i możemy to robić jeszcze przed uruchomieniem platformy. Jeszcze w tym roku chcemy rozpocząć nad nią prace, by w 2023 r. ją uruchomić.

Podstawowym modelem zarabiania będzie prowizja od każdej transakcji. Myślimy jednak także o innych ścieżkach. Np. wciąż drogą i niszową technologią jest produkcja mięsa poprzez namnażanie komórek zwierzęcych. Z czasem się upowszechni, więc myślimy o własnej fabryce i zostaniu podwykonawcą wyspecjalizowanym w tym zakresie, dzięki czemu poszerzylibyśmy ofertę, wykorzystując naszą wiedzę i doświadczenie.

Zależy wam przede wszystkim na współpracy polskich przedsiębiorców - czy nie widzicie przeszkód, by z czasem zlecali produkcję za granicą albo by zagraniczni producenci zlecali ją w Polsce?

Zdecydowanie myślimy międzynarodowo. Tylko taka ścieżka ma sens, ponieważ nie wszystkie fabryki i centra logistyczne znajdują się w Polsce, więc by skrócić łańcuch dostaw, musimy współpracować też z firmami z innych państw. Zwłaszcza że dzięki temu firmy będą mogły uwzględnić przy wyborze podwykonawcy to, z jakich źródeł pochodzi wykorzystywana przez niego energia. Już zaczęliśmy szukać międzynarodowych partnerów,. Zależy nam również na jak najszerszej ofercie, by produkty wegańskie nie ograniczały się, jak to zazwyczaj teraz bywa, do kiełbasek i burgerów. Sam wybór, u kogo dana marka wyprodukuje swoje jedzenie, może być również podyktowany ich planami wchodzenia na nowe rynki poza własnym krajem pomysłodawców danego produktu.

Rozwija już pani jedną firmę pozytywnie wpływającą na środowisko – odzyskujący zasoby i ograniczający zużycie paliw kopalnych Syntoil. Tworzenie kolejnych startupów jest zawsze prostsze czy niekoniecznie?

W Syntoilu mam jeszcze trzech wspólników, wiosną 2021 zrezygnowałam z zasiadania w zarządzie i mogłam ograniczyć swoje zaangażowanie operacyjne i skupić się tylko na wybranych obszarach. Miałam więc wolne moce produkcyjne, które postanowiłam wykorzystać. Zawsze korzystam z poprzednich doświadczeń, niemniej w Vegan Manufacturze przydają mi się raczej to zdobyte dzięki rozwojowi wcześniejszemu biznesowi, Trivial. Dotyczył projektu blokchainowego w okresie, gdy mało kto słyszał o blockchainie. Nauczyłam się więc, w jaki sposób mówić prosto o zupełnie nowych rzeczach.

Jakie nadzieje wiąże pani z Vegan Manufacturą?

Slavoj Žižek powiedział, że jeśli miłość jest prawdziwa, to powinna mieć perspektywę nieskończoności. Podobnie myślę o biznesie – jeśli w coś wchodzę, to tylko dlatego, że widzę nieograniczony potencjał. Rynek roślinnych zamienników mięsa rośnie globalnie. Ponadto w każdym miejscu na świecie są firmy spożywcze z wolnymi mocami produkcyjnymi oraz takie, które chętnie zapłaciłyby za ich wykorzystanie, a można łatwo do tego doprowadzić dzięki technologii. Tak zrobił BlaBlaCar z transportem, Packhelp z opakowaniami, Airbnb z mieszkaniami.

Jak do rozwoju tego projektu przyczyniło się uczestnictwo w Huawei Startup Challenge?

Zgłosiliśmy się, by dopiero przygotować tzw. MVP, czyli testową wersję produktu, a także by usłyszeć ocenę jurorów i mentorów. To szalenie pomocne, ponieważ nawet lepiej, jeśli nie są związani bezpośrednio z branżą spożywczą – dzięki temu nie uważają, że wszystko już wiedzą, i mogą zadać pytania otwierające nam nowe możliwości. Dostrzegamy też potencjalne synergie z takimi firmami jak Huawei, łączącymi hardware z softwarem, czyli komunikację międzyludzką ze światem fizycznym. Ponadto znalezienie się w gronie dziesięciu finalistów jest inspirujące. Zwłaszcza że ta grupa jest bardzo różnorodna – my nie mamy jeszcze gotowego produktu, a np. SunRoof to już spora, międzynarodowa firma.

Jaki główny cel do osiągnięcia w 2022 r. sobie wyznaczyliście?

Najważniejsze w tym roku jest dla nas zdobycie jak najwięcej partnerów, niemniej do zweryfikowania naszego rozwiązania wystarczy ich po kilku po obu stronach. Później przyjdzie czas na dopracowywanie technologii – jesteśmy świadomi, że czasem trzeba zrobić krok w tył, by później posunąć się dwa kroki naprzód. Myślimy też o tym, w jaki sposób utrzymać partnerów, tzn. by po zawarciu pierwszej transakcji wykorzystywali do kolejnych naszą platformę, a nie ustalali szczegółów bezpośrednio. Twórcy marketplace’ów różnie z tym sobie radzą. Jednym sposobem jest stworzenie takich funkcjonalności, dzięki czemu skorzystanie z platformy będzie znacznie łatwiejsze i szybsze niż zawarcie transakcji w inny sposób.