Titanic był piękny. Aż do mroźnej kwietniowej nocy na północnym Atlantyku.
W 1905 r. linie żeglugowe przewiozły na Nowy Kontynent milionowego pasażera. Chętnych przybywało, przewoźnicy rozpoczęli ostrą konkurencję.
Trzej bliźniacy
Pierwsze słowo należało do linii Cunard. Miały dwa najszybsze i najbardziej luksusowe wówczas liniowce — Mauretanię i Lusitanię. Rywal Cunarda — White Star Line — nie chciał zostać w tyle. W 1907 r. zadecydował o budowie trzech największych i najbardziej luksusowych liniowców świata —Olympic, Titanic i Gigantic. Wyzwania podjęła się stocznia Parland & Wolff w Belfaście.
Budowany jako drugi Ti- tanic miał być największy. 52 tys. t wyporności, 270 m długości i prawie 30 m szerokości. Nowością był system grodzi wodoszczelnych, które sprawiły, że statek okrzyknięto jako niezatapialny.
Katastrofa
Budowa przebiegała z pro- blemami. Ostatecznie w marcu 1912 r. Titanic był gotowy — załadowano zapasy żywności, m.in. 40 ton ziemniaków, dwie tony kawy i 20 tys. butelek piwa. Potrzeba trzech milionów nitów i wiele potu, żeby zbudować taki piękny statek — tak oceniał swoje dzieło Thomas Andrews (na zdjęciu u góry), konstruktor. 10 kwietnia statek wyruszył z Southampton w swój pierwszy i ostatni rejs.
Do tragedii doszło w nocy z 14 na 15 kwietnia. Jej przebieg znamy z filmów. Góra lodowa rozcięła burtę giganta, woda zalała sześć przedziałów i po dwóch godzinach największy i najbardziej luksusowy statek świata poszedł na dno, a wraz z nim ponad 1,5 tys. pasażerów. Wielka liczba ofiar wynikała z niedostatecznej ilości szalup, ale była też zabójczym triumfem marketingu — wielu pasażerów nie chciało wchodzić do szalup, bo nie wierzyli, że Titanic może zatonąć.
Życie po życiu
Tragedia zahamowała rozwój transatlantyków. Armatorzy zaczęli wprowadzać poprawki mające zwiększyć bezpieczeństwo, wkrótce wybuchła wojna światowa, która poza zahamowaniem przewozów mocno przetrzebiła szeregi liniowców (m.in. na dnie legła trafiona niemiecką torpedą Lusitania, na minie skończył żywot bliźniak Titanica Britannic — bo tak nazwano ostatecznie Gigantica).
Na odbudowę mitu Titanica trzeba było wyłożyć 200 mln dolarów. Tyle kosztował film Jamesa Camerona sprzed 10 lat. Poza niebotycznymi zyskami i 11 Oscarami odnowił sentyment do luksusowych liniowców. Liczba pasażerów zaczęła rosnąć o kilkanaście procent rocznie. W ślad za popytem pojawiła się podaż. Armatorzy znowu zaczęli budować luksusowe giganty. Znany skądinąd Cunard zwodował w 2004 r. superliniowiec Queen Mary 2. Największy na świecie i oczywiście najbezpieczniejszy.
