Stocznie prywatne do połowy lipca

Katarzyna Kapczyska
opublikowano: 19-06-2008, 00:00

Potencjalni inwestorzy dla stoczni z Gdyni, Gdańska i Szczecina muszą się sprężać i za kilka dni dostarczyć plany naprawcze firm.

Potencjalni inwestorzy dla stoczni z Gdyni, Gdańska i Szczecina muszą się sprężać i za kilka dni dostarczyć plany naprawcze firm.

Wczoraj w resorcie skarbu odbyło się spotkanie ze stoczniowymi związkowcami z Gdyni i Szczecina. Nie dojechali związkowcy z Gdańska, bo mają do resortu pretensje o zbyt późne powiadomienie o spotkaniu.

— Padły wreszcie konkretne daty. Inwestorzy w przyszłym tygodniu mają przedstawić programy restrukturyzacyjne. Najpóźniej 15 lipca mają być natomiast podpisane umowy prywatyzacyjne — mówi jeden z uczestników spotkania.

Inwestorzy chcieli mieć czas do jesieni, ale Bruksela raczej nie zgodzi się na termin późniejszy niż lipcowy. Czy potencjalni stoczniowi partnerzy zdążą?

Ukraińcy do dwóch

Na dotrzymanie terminu ma szanse ISD Polska, spółka ukraińskiego Donbasu, bo już prowadzi zaawansowane rozmowy ze skarbem państwa w sprawie Gdyni. Chyba że szyki pokrzyżują jej stoczniowcy z Gdańska (Ukraińcy już są inwestorem kolebki Solidarności), którzy jutro mają protestować w Warszawie. Gdańscy związkowcy nie chcą, by Donbas wchodził do gdyńskiej spółki, bo obawiają się, że to będzie oznaczało niemal likwidację ich firmy. Obawiają się zamknięcia gdańskich pochylni i przeniesienia centrum produkcyjnego do Gdyni.

— Nie ma alternatywy. Albo ISD przejmie Stocznię Gdynia, a pochylnie w Gdańsku będą zamknięte i przetrwają obie firmy albo nie będzie prywatyzacji i obie upadną — mówi inny uczestnik spotkania.

Zamknięcia dwóch albo trzech pochylni w Gdańsku nie da się jednak uniknąć, bo Bruksela domaga się redukcji mocy albo zwrotu pomocy publicznej. Zwolennicy wejścia Ukraińców do Gdyni twierdzą, że stoczniowa produkcja w Gdańsku nie zniknie, firma będzie produkowała elementy, które w gdyńskej spółce będą montowane. Warto zresztą podkreślić, że przez wiele lat stocznie z Gdyni i Gdańska były jedną grupą, a rozdzielone zostały w okresie rządów PiS. Rozwód zaś przyniósł wiele problemów i ponownego małżeństwa może nie dać się uniknąć.

Aby zrealizować prywatyzację Stoczni Gdynia, skarb państwa musi też ją dokapitalizować. Podobno proces już jest uruchomiony. Stocznia ma dostać część akcji PKO BP i ZCh Police, a także gotówkę. Pytanie tylko, ile. Kilka miesięcy temu Ukraińcy oceniali potrzeby na 1-1,5 mld zł, dziś mówi się jednak, że faktyczna kwota może być poniżej miliarda złoty.

Czterech na jednego

Większy wybór wśród inwestorów ma Stocznia Szczecińska Nowa. W terminie dostarczenia planu i prywatyzacji powinien „zmieścić się” Mostostal Chojnice. Oprócz niego stocznią interesują się też Ulstein Verft i Newag. Niedawno w stoczni pojawił się też fiński gigant Konecranes, ale wszystko wskazuje na to, że nie wejdzie on do stoczni samodzielnie, lecz będzie jednym z partnerów, którzy wesprą wysiłki kaszubskiej firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu