Superfish walczy o 1,2 mln zł
W połowie listopada Urząd Patentowy rozstrzygnie spór między producentami marynat — Prorybem z Rumi i Superfishem z Kukini. Firmy kłócą się o markę śledzi po kaszubsku. Przegrany może stracić 1,2 mln zł.
Właśnie 1,2 mln złotych wynoszą przychody Superfisha ze sprzedaży śledzi po kaszubsku.
— Marka „po kaszubsku” była produkowana u nas jako marka ogólnobranżowa. Wszystkie przetwórnie produkowały śledzie po kaszubsku, po krakowsku — mówi Halina Siepracka, szef jakości w Superfishu.
Ryba z patentem
Prezes Prorybu Zygmunt Dyzmański twierdzi, że filety wytwarzane są zgodnie z własną recepturą firmy, a zagraniczny dostawca przypraw zobowiązał się do utrzymania tajemnicy przez 10 lat. W 1995 r. Proryb opatentował kaszubskie.
— To my jesteśmy właścicielem patentu na filety kaszubskie. Inne firmy podrabiają nasze wyroby — mówi Zygmunt Dyzmański, prezes Prorybu.
Cenna Skandynawia
Uregulowanie sprawy własności marki jest ważne dla Prorybu, ponieważ jego zakupem interesuje się skandynawski producent. Dla Superfisha utrata marki to obniżenie sprzedaży. W tym roku firma z Kukini zamierza zwiększyć ją o 20 proc., a już w ubiegłym roku sprzedała przetwory za 280 mln złotych. Jest producentem ponad 100 marek i ma około 30 proc. polskiego rynku przetworów rybnych. Firma eksportuje, ale bardzo niewiele i tylko do krajów CEFTA. Najgroźniejszym konkurentem dla Superfisha jest niemiecki producent Lisner — 20 proc. udziału w rynku. Trudno jest określić udział Prorybu — przedstawiciele tej firmy uchylają się od udzielania takich informacji. Jeżeli konflikt zakończy się pomyślnie dla Prorybu, skorzystają na tym organizacje charytatywne. Dyrektor Prorybu zapowiada bowiem przekazanie odszkodowania na cele społeczne.