Świat uratuje ropa i płynność

Napięcia geopolityczne sięgnęły najwyższego poziomu od 25 lat.

Przed załamaniem rynki chronią tania ropa i płynność pompowana przez banki centralne Konflikt na Ukranie, wielka fala migracji, wojna na Bliskim Wschodze, ISIS, sankcje, cyberataki, wojny niesymetryczne, napięcia wokół Morza Południowo-Chińskiego, wysyp upadłych państw. Kilka lat temu wystarczyłby jeden z tych czynników, żeby zachwiać światowymi rynkami i — w szczególności — wywindować ceny ropy. Tymczasem świat przechodzi do porządku dziennego nad tymi wydarzeniami.

WYZWANIE:
Zobacz więcej

WYZWANIE:

Napięcia geopolityczne jeszcze nie zachwiały światowymi rynkami. Na razie są tłumione przez płynność dostarczaną przez banki centralne i niską cenę ropy. Dla światowej stabilności więcej muszą zrobić politycy. REUTERS/FORUM

— Napięcia są tłumione przez płynność dostarczaną przez banki centralne i niskie ceny ropy — twierdzi Tina Fordham, szef Global Political Analyst w Citigroup, jednostki doradczej dla inwestorów, analizującej rynki pod kątem ryzyka politycznego. Jej zdaniem, napięcia geopolityczne osiągnęły najwyższy poziom od 25 lat. Towarzyszy im niespotykana wcześniej aktywność czy raczej nadaktywność, polityczna obywateli. W latach 2008-13 liczba referendów, wyborów, masowych protestów wzrosła o 54 proc. w stosunku do okresu 2000-08: z 14,1 do 21,7 tys. — wyliczył Citi. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby podłożem społecznego zaangażowania nie była rosnąca nieufność obywateli wobec elit, instytucji, mediów, organizacji samorządowych. Według Edelman Trust Barometer, poziom zaufania spadł poniżej 50 proc. w dwóch trzecich z 27 badanych krajów, w tym w Niemczech, USA, Wielkiej Brytanii i Japonii.

— Mamy do czynienia ze strukturalną zmianą. Społeczeństwa chcą uzyskać bezpośredni wpływ na rządy, gdyż nie ufają elitom, co jest wynikiem oskarżeń o korupcję. Dlatego mamy wysyp głosowań i referendów, które właściwie prowadzą donikąd — mówi Tina Fordham.

Referenda przekształcają się w plebiscyty o trudnym do przewidzenia wyniku. Zakończenie głosowania, zwycięstwo większości nie zamyka sprawy, bo temat „wałkowany” jest od początku — tak jak w przypadku referendum w sprawie niepodległości Szkocji — co wciąż podgrzewa polityczne nastroje, zamiast je stabilizować. „Vox populi risk” stanowi, według Citi, najważniejsze obok napięć politycznych zagrożenie dla światowej stabilności.

— Ryzykowne jest samo zadanie pytania — zadaj Kalifornijczykom pytanie, czy chcą odłączyć się od USA, a większość będzie „za” — mówi szefowa Global Political Analyst. Stąd sporo nerwowości i niepewności towarzyszy referendum w sprawie obecności Wielkiej Brytanii w UE, zaplanowanego na 2017 r. W bazowym scenariuszu Citi zakłada przewagę głosów na „tak”. Na razie nie wiadomo jednak, jak na nastroje społeczne na Wyspach wpłyną doniesienia o masowej migracji do Europy i czy głosując w sprawie brixitu, Brytyjczycy w rzeczywistości nie będą oddawać głosu w plebiscycie „za” lub „przeciw” premierowi Davidowi Cameronowi. Natomiast jeśli chodzi o grexit, bazowy scenariusz Citi Research Politics Analysis zakłada, że w ciągu trzech lat Grecja znajdzie się poza strefą euro. Pod znakiem zapytania stoi wynik najbliższych greckich wyborów, bo aż 15 proc. wyborców nie wie, na kogo zagłosuje. Zdaniem Tiny Fordham, o nieprzewidywalności sentymentów wyborczych na świecie najlepiej świadczy przykład Polski, która jako jedyny kraj w UE nie wpadła w recesję, a społeczeństwo, jak wynika sondaży, chce zmienić rząd, który przeprowadził kraj przez kryzys, na opozycję o antyrynkowym nastawieniu. Citi Research Politics Analysis nie spodziewa się, by udało się rozwiązać mnożące się problemy, co jest m.in. skutkiem braku silnego przywództwa na światowej scenie politycznej. Na Ukrainie przewiduje kontynuację „zamrożonego konfliktu”. Rosja nie będzie dążyła do eskalacji, bo nie leży to w jej interesie, ale też nie ma pomysłu, jak go zakończyć.

Sankcje nałożone na Kreml zostaną utrzymane, choć ich skuteczność jest dyskusyjna.

— W styczniu 2016 r. UE ma dokonać rewizji polityki sankcji wobec Rosji. Nikt nie zaryzykuje ich zniesienia w obawie, że gdyby trzeba było ponownie je wprowdzić, nie uda się uzyskać zgody wszystkich członków wspólnoty — uważa szefowa Global Politics Analyst. Nierozwiązany zostanie konflikt na Bliskim Wschodzie. Wielką niewiadomą jest sprawa masowego napływu uchodźców do Europy, który, zdaniem Citi, stwarza największe ryzyko dla UE od początku istnienia wspólnoty. — Jest to kwestia bardziej polityczna niż ekonomiczna. 600 tys. uchodźców to niewiele. Otwarte jest pytanie, czy można ich zintegrować ze społeczeństwami, w których się znajdą. Wybory prezydenckie we Francji i parlamentarne w Niemczech dadzą nam odpowiedź, jakie jest nastawenie społeczne do uchodźców, czy dodadzą dynamiki takim partiom, jak np. francuski Front Narodowy — mówi Tina Fordham. Na tym dość ponurym horyzoncie widać kilka jaśniejszych punktów: powrót Kuby na łono międzynarodowej wspólnoty, które dowodzi, że w geopolityce niespodzianki są możliwe; porozumienie z Iranem w sprawie instalacji nuklearnych oraz partnerstwo chińsko-amerykańskie oparte na dość solidnych podstawach. Generalna prognoza Citi Research Politics Analysis na najbliższy rok nie jest jednak optymistyczna. — 2016 r. będzie stał pod znakiem niewielkich, lokalnych konfliktów z niewielkimi szansami na rozwiązanie oraz stale pogarszającego się wizerunku polityków. Pytanie, czy mamy do czynienia z początkiem załamania światowego, czy po prostu głębiej grzęźniemy w mnożące się problemy, pozostaje otwarte — mówi Tina Fordham.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat uratuje ropa i płynność