Szeryf pod lupą

Dawid Tokarz
opublikowano: 2007-04-16 00:00

Michał Tomczak.

Ma oczyścić polską piłkę z korupcji,

a co rusz popada w konflikt interesów.

Jego interesy bada ABW.

Degradacje do niższych lig plus ujemne punkty i wysokie grzywny dla pięciu klubów pierwszej i drugiej ligi. Tak Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej (WD PZPN) rozpoczął egzekucje w walce z korupcją w polskim futbolu. Głównym „katem” jest Michał Tomczak — nie tylko szef wydziału dyscypliny, ale też ten, który dobrał ośmiu innych jego członków.

— Jest człowiekiem niezależnym, niezwiązanym żadnymi układami, z odpowiednim doświadczeniem — tak Michała Tomczaka zachwalał Andrzej Rusko, kurator PZPN, kiedy w styczniu powoływał go na przewodniczącego wydziału dyscypliny.

Niedługo potem ujawniliśmy, że Rusko bez przetargu sprzedał prawa medialne do pucharu ligi Polsatowi, którego właściciel — Zygmunt Solorz-Żak — jest jego wspólnikiem w interesach. Po kilku dniach, 1 lutego 2007 r., Rusko przestał być kuratorem.

Michał Tomczak pozostał na stanowisku. I de facto zastąpił Ruskę w roli szeryfa polskiego futbolu. Ten prowadzący własną kancelarię warszawski adwokat, który z piłką nożną stykał się najpierw jako dziennikarz (w latach 80. pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”), a potem: działacz PZPN (zasiadał w Najwyższej Komisji Odwoławczej) wziął się ostro do pracy. Pierwsze jej rezultaty poznaliśmy w czwartek. Jednak nie dlatego wpadł nie tylko pod lupę „PB”, ale także ABW i prokuratury.

Niedoszła prywatyzacja

Na początku stycznia 2007 r. Ministerstwo Skarbu Państwa unieważniło prywatyzację Centrali Farmaceutycznej Cefarm Warszawa. Powód? Śledztwo, prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, a dotyczące nieprawidłowości przy prywatyzacji tej jednej z największych hurtowni leków w kraju. Tyle mówił suchy komunikat MSP. A konkrety? Jak potwierdziliśmy w prokuraturze: jeden z głównych wątków śledztwa dotyczy dwuznacznej roli, jaką w całym procesie odegrać miała spółka adwokacka Tomczak i Partnerzy (TiP).

Michał Tomczak jest właścicielem dwóch trzecich udziałów w kancelarii TiP. Od czerwca 2005 r. do kwietnia 2006 r. spółka doradzała ówczesnemu zarządowi Cefarmu przy dwóch transakcjach: sprzedaży udziałów w spółce zależnej Medycyna i Farmacja oraz nieudanej próbie zakupu sieci aptek działających pod szyldem Euro-Apteka.

Dzięki temu, jako doradca prawny, miała dostęp do poufnych informacji o spółce — twierdzą anonimowo nasi informatorzy.

Stwierdzenie istotne, bo w tym właśnie czasie Cefarm przygotowywał się do prywatyzacji. W październiku 2005 r. MSP zaprosiło inwestorów do składania ofert na zakup spółki, a 9 grudnia 2005 r. poinformowało, że złożyły je cztery firmy: branżowe Farmacol i Polska Grupa Farmaceutyczna, a także Grupa Konsultingowa Jagiełło, Wrębiak i Wspólnicy oraz Finartes. Ostatnia spółka znalazła się w polu zainteresowaniu organów ścigania.

Finartes założyła w październiku 2003 r. (jako QSJ-13) Karolina Kocemba, wspólniczka Michała Tomczaka w TiP (ma jedną trzecią udziałów). Była jedną z kilkudziesięciu firm, jakie — według Tomczaka — kancelaria TiP założyła w swej historii w formie spółek „czekających na inwestora”. I, jak inne, była „uśpiona” do momentu, aż pojawił się podmiot zainteresowany przejęciem „gotowej” spółki. W przypadku QSJ-13 doszło do tego na początku grudnia 2005 r. Wtedy firma zmieniła nazwę, przedmiot działalności, zarząd i właściciela. Wciąż jednak była ściśle związana z Michałem Tomczakiem i jego kancelarią.

Do zarządu Finartes za Karolinę Kocembę trafił praktykant prawny z TiP Jerzy Zdrojewski oraz Maria Lutyńska odpowiadająca za księgowość firm Tomczaka. Wszystkie udziały, warte 50 tys. zł, Karolina Kocemba sprzedała zarejestrowanej w Holandii nieznanej spółce Aartsengel Tom Holding. Za kilka dni (9 grudnia) mijał termin składania ofert prywatyzacyjnych na Cefarm.

Aartsengel Tom Holding, choć zarejestrowana w Holandii, korzenie ma w Polsce. To spółka wehikuł, która m.in. jest właścicielem firmy Platan Group, zarządzającej w naszym kraju nieruchomościami (głównie biurowce, ale także magazyny) należącymi do spółek deweloperskich ze znanej grupy Platan. Członkiem zarządu i dyrektorem naczelnym uprawnionym do samodzielnej reprezentacji Aartsengel jest Michał Tomczak. Nie chce jednak ujawnić, jaki inwestor krył się za holenderską firmą — jako zainteresowany Cefarmem.

— Jeden z wątków prowadzonego od września 2006 r. postępowania dotyczy podwójnej roli kancelarii Tomczak i Partnerzy — potwierdza za to Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W śledztwie, w którym sprawdzana jest też poprawność sprzedaży udziałów Cefarmu w Medycynie i Farmacji (doradzała przy niej kancelaria TiP), na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

— To sprawa chyba bardziej polityczna. Zaangażowano w nią ABW, by udowodnić konieczność odwołania poprzedniego zarządu Cefarmu. O wynik śledztwa jestem spokojny. Nie mieliśmy wglądu w żadne poufne dokumenty, a o spółce wiedzieliśmy tyle, co konkurencja. Nie naruszyliśmy w tej sprawie ani żadnych przepisów, ani żadnych zasad zawodowych — zapewnia Michał Tomczak.

Doradcy

Szefem WD PZPN został 24 stycznia, czyli trzy tygodnie po unieważnieniu prywatyzacji Cefarmu. Posadę zawdzięcza Andrzejowi Rusce, kuratorowi PZPN, powołanemu w połowie stycznia przez Tomasza Lipca (minister sportu zdecydował się na ten krok po tym, kiedy zarząd związku z prezesem Michałem Listkiewiczem nie posłuchał jego wezwania i nie podał się do dymisji). Powołanie Tomczaka na przewodniczącego WD PZPN było jedną z pierwszych decyzji Ruski. I niespecjalnie zaskakującą — w kontekście wcześniejszych wydarzeń.

W czerwcu 2005 r. Michał Tomczak został pierwszym tymczasowym prezesem Ekstraklasy SA — spółki, która przejęła od PZPN zarządzanie I ligą piłki nożnej. Jego głównym zadaniem było znalezienie następcy. W tym celu zatrudnił firmę doradztwa personalnego Diversa. Jedną z kilku zarekomendowanych przez nią osób był Andrzej Rusko, który ostatecznie został wybrany. Przy okazji wyszło na jaw, że Diversa to jednoosobowa działalność gospodarcza żony Michała Tomczaka, Ewy.

I w tym wypadku szef WD PZPN nie widzi konfliktu interesów.

— Byłem jedynie tymczasowym prezesem spółki Ekstraklasa w fazie jej organizowania. Wszystkie decyzje podejmowała rada nadzorcza Ekstraklasy. Także tę o wybraniu Diversy — odpiera zarzuty.

Dodaje, że Diversa ma renomę, doświadczenie i obroty rzędu 0,5 mln zł rocznie. Przyznaje, że otwartego przetargu na firmę headhunterską nie było, a zaproszenie do złożenia ofert trafiło jedynie do trzech podmiotów.

W komisji

Kontrowersje wzbudza nie tylko działalność Tomczaka w Ekstraklasie, ale też w PZPN. Kluby niezadowolone z kar udzielonych przez wydział dyscypliny mogą się odwoływać. Właściwą instancją jest sześcioosobowa Komisja Odwoławcza (KO). Dzięki Michałowi Tomczakowi jako sekretarz zasiada w niej Waldemar Greloch, od 2000 r. związany z kancelarią Michała Tomczaka.

— W każdej komisji czy w wydziale PZPN dominującą grupę stanowią tzw. działacze terenowi, którzy zasiadają w nich dla diet z delegacji. Jeśli tak samo byłoby w KO, wszystkie nasze decyzje mogłyby być uchylane. I dlatego z Marcinem Wojcieszakiem [zastąpił Andrzeja Ruskę na stanowisku kuratora — przyp. aut.] postanowiliśmy zmienić skład KO. Było na to kilka dni i dlatego znaleźli się w niej Waldemar Greloch i Piotr Dolecki, który jest wspólnikiem Marka Zdanowicza, też zasiadającego w wydziale dyscypliny — tłumaczy anonimowo jeden z członków WD PZPN.

A co na to Michał Tomczak?

— Mecenas Waldemar Greloch nie jest pracownikiem mojej kancelarii. Łączy mnie z nim jedynie umowa cywilnoprawna. Poza tym jest mądrym, niezależnym prawnikiem i to jest w tym wypadku najważniejsze — przekonuje.

Ustaliliśmy, że Waldemar Greloch od roku jest adwokatem i dlatego Michał Tomczak nie może go zatrudniać. Nie zmienia to faktu, że Greloch pracuje dla kancelarii Tomczaka: wzmianka o nim znajduje się m.in. na stronie internetowej kancelarii TiP.

Nie jest to jedyny współpracownik sprowadzony przez czyściciela polskiej piłki do PZPN. W nowym WD (działającym od połowy lutego 2007 r.) sekretarzem jest Piotr Jaworek, aplikant adwokacki, pracujący od marca 2006 r. w spółce adwokackiej TiP.

Jak ujawniły media, ostatnią decyzją kuratora Marcina Wojcieszaka (odszedł 5 marca 2007 r., by umożliwić zmianę statutu PZPN, potrzebną do wybrania nowego prezesa związku) było podpisanie umowy na obsługę prawną PZPN — z kancelarią TiP.

— Statut PZPN, stworzony przez departament prawny związku, miał braki. Pracowałem nad ich usunięciem i rejestracją statutu w sądzie. I kurator Marcin Wojcieszak uznał, że powinienem dostać zapłatę. Pracowałem według stawki 90 euro, choć moja stawka osobista to 200 euro — broni się przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN.

Dodaje, że do tej pory na współpracy zarobił 4,9 tys. zł, a umowa, choć nie na wyłączność, wciąż obowiązuje.

Moim zdaniem

Długą listę kontrowersji wokół Michała Tomczaka zamyka sprawa Zagłębia Lubin.

— Choć to pierwszy klub przyłapany na korupcji, wydział dyscypliny nie prowadzi przeciw niemu postępowania. A przecież sprawa II-ligowego meczu z Polarem Wrocław już jest w sądzie, a prokuratura ma dowody na ustawienie wielu innych spotkań tej drużyny — wyjawia nasz informator.

I puentuje: to decyzja polityczna. Czy to prawda? Trudno przesądzić. Zauważmy tylko, że prezesem Zagłębia jest Robert Pietryszyn, radny Wrocławia, jeszcze niedawno szef młodzieżówki PiS w Opolu.

Od objęcia posady twierdzi, że klub nie powinien być karany, bo działacze i piłkarze uwikłani w kupowanie meczów nie pracują już w Zagłębiu. Inne zdanie prezentuje w mediach mecenas Tomczak. Zagłębie jednak ma na razie spokój.

— Prowadzimy postępowanie w sprawie tych klubów, których dotyczą akta przesłane nam przez prokuraturę. Jeśli dostaniemy te dotyczące Zagłębia, od razu się nimi zajmiemy — zapewnia szef Wydziału Dyscypliny PZPN.

Czy w czyszczeniu układów w piłkarskim związku zupełnie nie przeszkadza mu zainteresowanie ABW i ewidentne konflikty interesów, w które co rusz popada?

— Moje osobiste standardy sprawiają, że nie mam żadnych moralnych rozterek. Zaproponowałem żonie udział w przetargu na rekrutację, a mecenasowi Grelochowi pracę w Komisji Odwoławczej, bo wiem, że są fachowcami. Jak Diversa zrobiła rekrutację? Dobrze. Jak Waldemar Greloch orzeka? Dobrze. I to jest najważniejsze. Uwzględnianie w swojej działalności wszystkich brudnych podejrzeń to poniekąd przyznawanie tym podejrzeniom racji — puentuje Michał Tomczak.

Czy ma rację?

Rusko czyściciel

29 stycznia 2007 r. napisaliśmy w „Pulsie Biznesu”, że Andrzej Rusko, kurator Polskiego Związku Piłki Nożnej, który z nadania ministra sportu Tomasza Lipca miał czyścić polską piłkę z korupcji i niejasnych interesów, sam nie jest bez skazy. W listopadzie 2006 r., jako szef Ekstraklasy SA, bez przetargu sprzedał prawa medialne do pucharu ligi Polsatowi, którego właściciel — Zygmunt Solorz-Żak — jest jego wspólnikiem w interesach.

Kilka dni po tym, jak ujawniamy sprawę, Rusko podał się do dymisji, a media sugerowały, że to tekst w „PB” był jej powodem (Rusko do dziś go nie ujawnił). Według doniesień prasy związki biznesowo-towarzyskie Ruski miały nie spodobać się przełożonym

Tomasza Lipca, szefa resortu sportu.

Pierwsi ukarani

Górnik Łęczna spada o dwie ligi, 270 tys. zł grzywny i minus 10 punktów. Arka Gdynia spada o jedną ligę, 200 tys. zł grzywny, minus 5 punktów. Górnik Polkowice spada o jedną ligę, 50 tys. zł grzywny, minus 10 punktów. KSZO Ostrowiec spada o jedną ligę, 50 tys. zł grzywny, minus 6 punktów. Podbeskidzie Bielsko-Biała — 50 tys. zł, minus 6 punktów.

Krok po kroku

ZMIANY W PZPN

19.01.2007 Po tym, jak zarząd PZPN nie spełnia żądania ministra sportu Tomasza Lipca i — mimo zatrzymań kolejnych działaczy i sędziów, podejrzanych o korupcję — nie podaje się do dymisji, władzę w związku przejmuje kurator Andrzej Rusko.

1.02.2007 Rusko rezygnuje z funkcji dwa dni po tym, jak ujawniamy, że jako szef Ekstraklasy SA sprzedał bez przetargu prawa medialne do pucharu ligi telewizji Zygmunta Solorza-Żaka, swego wspólnika w interesach.

5.03.2007 Ze związku odchodzi następca Andrzeja Ruski w roli kuratora, Marcin Wojcieszak. Umożliwia to dokonanie zmiany statutu PZPN, potrzebnej do ogłoszenia wyborów nowego prezesa związku.

12.04.2007 Wydział Dyscypliny PZPN, kierowany przez Michała Tomczaka, ogłasza drastyczne kary dla pięciu klubów zamieszanych w korupcję.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót

Możesz zainteresować się również: