Do 9 maja przewoźnicy mają przygotować nowy rozkład jazdy. Związkowcy grożą strajkiem
Takiego zamieszania na kolei jeszcze nie było. A widzieliśmy już niejedno. Brakuje jeszcze tylko strajku…
Wczoraj na tory nie wyjechały 43 pociągi Przewozów Regionalnych (PR), mimo że jeszcze dzień wcześniej przewoźnik jakby nigdy nic sprzedawał na nie bilety. Chyba do końca nie wierzył, że PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) naprawdę nie wpuszczą ich na tory.
— To, że zdecydowaliśmy się potrząsnąć przewoźnikami to jest sygnał, że system organizacji przewozów pasażerskich wykazuje ciągle niedomagania — mówi Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK.
Nadzorca infrastruktury kolejowej zatrzymał pociągi, ponieważ PR nie płacą ani bieżących, ani zaległych faktur. Długi, jak przyznał sam przewoźnik, wynoszą 263 mln zł. PKP PLK nie dostaje należności, natomiast od wystawionych faktur musi opłacać VAT. To samo dotyczy PKP Intercity, które za dostęp do torów również nie płacą.
— Nie możemy dopuścić do dalszego zadłużania się przewoźników. Dlatego wezwaliśmy ich do ograniczenia pracy eksploatacyjnej o 13 proc. — mówi Zbigniew Szafrański.
Nowy rozkład jazdy
PKP PLK dały obydwu przewoźnikom czas do 9 maja, żeby przygotowali listę najbardziej deficytowych pociągów. Od 15 maja znikną one z rozkładu. Przewozy mają nadzieję, że na powrót uda się do niego wprowadzić niektóre wycięte 4 maja pociągi. Na liście są najbardziej dochodowe składy Interregio, jeżdżące po lukratywnych trasach Kraków —Warszawa i Kraków — Poznań. Nie finansują ich marszałkowie, ale, jak zapewnia przewoźnik, zarabiają same na siebie. A przede wszystkim dostarczają spółce, obciążonej długami, bieżącej płynności. Przewozy nie płacą PKP PLK, ale same też nie otrzymują pełnej zapłaty od województw za uruchamiane pociągi regionalne.
Prezes Szafrański nie wyklucza takiej możliwości, że Interregio wrócą na trasy. Liczy jednak, że przewoźnicy uzgodnią sensowny rozkład jazdy, w którym pociągi nie będą kursowały jak obecnie co pięć minut jeden po drugim. Przyznaje, że sytuacja przymusza PKP PLK do występowania w roli regulatora rynku.
— Koordynacja rozkładu nie należy do nas. To zadanie Urzędu Transportu Kolejowego — odpowiada Zbigniew Szafrański.
Akcja strajkowa
Na razie porządkowanie rynku zmierza do wycięcia tanich pociągów dalekobieżnych. Interregio ze stolicy do Krakowa kosztuje 40 zł — ponad dwa razy mniej niż bilet na pociąg klasy expres, intercity. Wprawdzie spółka PKP Intercity kilka miesięcy temu odświeżyła markę Tanie Linie Kolejowe, które na tej trasie wożą pasażerów za 35 zł. Wiele wskazuje, że TLK, które rentowne nie są, też pójdą do likwidacji.
Dzisiaj PKP Intercity mają zacząć rozmowy z PKP PLK. Dzisiaj też spotykają się związki kolejowe, żeby ustalić wspólny plan działania.
— Wstrzymanie pociągów zagraża miejscom pracy. Rozważamy podjęcie akcji strajkowej — mówi Aleksander Motyka, wiceprzewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.