Polski rynek stomatologiczny, wart ponad 10 mld zł, jest bardzo rozdrobniony, ale sytuacja powoli się zmienia. Za jego konsolidację wzięli się najwięksi gracze na rynku prywatnej opieki zdrowotnej: Medicover i Lux Med, a także fundusze private equity: Tar Heel Capital (THC) i — od tego roku — Innova. THC pierwszą inwestycję stomatologiczną zrealizowało w lipcu 2020 r. Teraz pod szyldem Dentity ma już sporego gracza.
— W tym roku nasze centra stomatologiczne wygenerują około 70 mln zł przychodów, a w przyszłym wyłącznie dzięki rozwojowi organicznemu powinniśmy przebić 100 mln zł. W praktyce skala będzie jeszcze większa, bo cały czas prowadzimy negocjacje w sprawie przejęcia udziałów w działających centrach stomatologicznych i w 2023 r. sfinalizujemy kilka transakcji. W jednym przypadku rozmowy są już bardzo zaawansowane — mówi Jacek Przybył, odpowiedzialny w THC za budowę stomatologicznej grupy.

Szybka ekspansja
Dentity ma 14 centrów stomatologicznych, w których funkcjonuje 66 gabinetów. Jest obecne w pięciu województwach.
— W ostatnich kilku miesiącach przeprowadziliśmy trzy transakcje — kupiliśmy udziały w centrach stomatologicznych w Poznaniu, Starachowicach i Oświęcimiu. W dwóch pierwszych rozpoczęliśmy już remont i rozbudowę o dodatkowe gabinety. W Oświęcimiu lokalizacja nie pozwala na rozbudowę, ale myślimy o uruchomieniu dodatkowej placówki w innym mieście — mówi Jacek Przybył.
We współpracy ze współwłaścicielami klinik grupa równolegle samodzielnie otwiera nowe gabinety.
— Otworzyliśmy centrum stomatologiczne w Nowym Sączu, w której są cztery gabinety, a możemy dodać jeszcze dwa, oraz w Bielanach Wrocławskich, gdzie także na początku będziemy działali w mniejszej skali, ale wraz ze wzrostem popytu możemy dodać kolejne gabinety. W obu przypadkach nowe placówki otwieramy przy współpracy z twórcami centrów stomatologicznych, w które zainwestowaliśmy wcześniej — mówi Jacek Przybył.
Według firmy badawczej PMR w 2021 r. prywatny rynek usług stomatologicznych w Polsce był wart 8,3 mld zł, o 20 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy liczbę wizyt mocno ograniczyła pandemia. W sektorze ochrony zdrowia stomatologia wyróżnia się bardzo dużym udziałem wydatków prywatnych — wizyty opłacane przez NFZ odpowiadają za mniej niż 20 proc. wartości całego rynku, którego wartość przekracza 10 mld zł, a w 2024 r. może dojść do 14 mld zł. Jednocześnie wydatki na leczenie zębów w przeliczeniu na mieszkańca są w Polsce nadal relatywnie niskie na tle europejskim — przed pandemią było to 32 EUR na osobę, podczas gdy w Niemczech 10 razy więcej, a we Włoszech czy Hiszpanii 5-6 razy więcej.
— Jest wiele czynników, które napędzają popularność leczenia prywatnego, w tym wciąż niskie nasycenie czy też niski standard i mały zakres świadczeń stomatologicznych finansowanych przez NFZ. Fakt, że prywatne abonamenty i ubezpieczenia zdrowotne, często pokrywające tylko okresowy przegląd, w połączeniu z niską jakością publicznej opieki powodują, że społeczna akceptacja płatności za usługi dentystyczne jest większa niż w przypadku innych usług medycznych. Czynnikiem ograniczającym wzrost rynku jest obecnie inflacja i większa skłonność do oszczędzania w wyniku trudnej sytuacji gospodarczej: realna dynamika rynku będzie dużo niższa niż nominalna w 2022 r. Nominalnie prognozujemy wzrost o kilkanaście procent — mówiła niedawno w PB Monika Stefańczyk, dyrektor sektora farmaceutycznego i ochrony zdrowia w PMR.
Długi horyzont
Model budowy sieci przez THC zakłada, że fundusz kupuje większościowe udziały w centrach stomatologicznych, by przez kilka lat współfinansować ich rozwój. Twórcy firm zostają na pokładzie i koncentrują się na pracy stomatologicznej, podczas gdy grupa zapewnia im usługi wspólne: księgowość, marketing itp.
— To sprawia, że w praktyce nie rywalizujemy o cele akwizycyjne z dużymi graczami branżowymi, którzy wolą przejmować 100 proc. udziałów. My umawiamy się z przedsiębiorcami, że za kilka lat będą mogli wspólnie z nami wyjść z inwestycji, a w tym czasie mogą rozwinąć swój biznes — tłumaczy Andrzej Różycki, partner zarządzający w THC.
W Polsce działa około 3,8 tys. praktyk stomatologicznych. Najwięksi gracze rynkowi wciąż mają relatywnie niewielki udział w całym dentystycznym torcie. Najszerszą sieć ma Medicover Stomatologia, który latem tego roku doszedł do poziomu 400 foteli, generujących ponad 200 mln zł przychodów, i zapowiadał, że do końca roku może dojść do 500. Nieco mniejszy pod tym względem jest Lux Med, w stomatologii stawiający przede wszystkim na rozwój organiczny, który ma około 60 placówek i ponad 300 foteli. Kilkadziesiąt gabinetów ma też giełdowy Enel Med.
— Polski rynek stomatologiczny jest nadal niedojrzały i nieskonsolidowany. Najwięksi gracze mają niski, kilkuprocentowy udział w całości wydatków na stomatologię, podczas gdy na dojrzałych rynkach to niskie kilkadziesiąt procent. Wydatki na stomatologię ciągle rosną i nie widzimy, by obecne pogorszenie koniunktury wpływało negatywnie na rynek: stomatologia zachowawcza w każdych warunkach ma się dobrze, a również w bardziej rentownych zabiegach z kategorii stomatologii estetycznej nie widzimy spowolnienia. To jest biznes, w którym możemy zostać dłużej, niż wynosi typowy horyzont funduszu private equity: przez kolejnych kilka lat możemy jeszcze bardzo szybko rosnąć, celów do przejęcia nie zabraknie, a gdy przyjdzie czas na sprzedaż, to także o chętnych na zakup Dentity i przyłączenie go do swojej sieci nie powinno być trudno — mówi Andrzej Różycki.
