TMS: Konsolidacja na rynku surowców przemysłowych

Tomasz Regulski, Michał Fronc
opublikowano: 22-12-2009, 16:13

W ostatnich dniach w notowaniach ropy Brent obserwowaliśmy próby odreagowania spadków z pierwszej połowy grudnia. Skala korekty okazała się jednak niezbyt duża – nie przekroczyła ona nawet 50  proc. wcześniejszej zniżki, co oznacza, że wartość surowca wciąż ma  potencjał do spadków.

Wspomniane odreagowanie początkowo zostało wsparte przez cotygodniowe dane z USA o zapasach ropy naftowej. Zapasy te odnotowały spadek aż o 3,7 mln baryłek, schodząc do najniższego poziomu od stycznia br. Jednocześnie amerykański Departament Energii poinformował, iż zużycie paliwa w Stanach Zjednoczonych odnotowało najsilniejszy tygodniowy wzrost od ponad 5 lat. Cotygodniowe dane z amerykańskiego rynku „czarnego złota” tradycyjnie zdołały wywołać jedynie krótkotrwałą reakcję notowań surowca. Po ich publikacji wartość ropy Brent wzrosła do poziomu 75,00 USD (najwyższego w minionym tygodniu), po czym zeszła w okolice 72,50 USD. Nietrwałość reakcji rynku na wspomniane dane wynika przede wszystkim z tego, iż nie można z nich wnioskować, że popyt na surowiec i jego pochodne uległ większemu i trwałemu ożywieniu. Zapasy bowiem spadają m.in., za sprawą zmniejszenia jego importu do USA, a tygodniowy wzrost zużycia paliw nie jest natomiast istotnym wskaźnikiem opisującym trwalsze tendencje panujące na rynku.

Na większe odreagowanie w notowaniach ropy w minionym tygodniu nie pozwalała dalsza aprecjacja dolara. Kurs EUR/USD w minionym tygodniu zszedł do najniższego poziomu od początku października. Ropa naftowa wyceniana jest w dolarze, dlatego wzrost wartości tej waluty sprawia, że ceny „czarnego złota” stają się mniej atrakcyjne dla inwestorów spoza Stanów Zjednoczonych. Dolar posiada potencjał do dalszego umocnienia, przez co wciąż może on tworzyć negatywną presję na rynku surowca. Jednak z uwagi na to, że notowania amerykańskiej waluty są już dość silnie wykupione, istnieje ryzyko chwilowej korekty, która nie powinna jednak zbyt istotnie zmienić sytuacji panującej na rynkach.
We wtorek 22 grudnia odbywało się spotkanie członków OPEC. Na posiedzeniu tym miała zostać podjęta decyzja w sprawie wielkości wydobycia ropy naftowej przez przedstawicieli kartelu. Jeszcze przed nim wśród członków OPEC panowała zgodność odnośnie tego, iż limity produkcji powinny zostać utrzymane na dotychczasowym poziomie. Ponadto pojawiły się głosy, że poszczególne kraje powinny w dużo większym stopniu spełniać obowiązujące aktualnie ograniczenia, bowiem w listopadzie według najnowszych szacunków były one wypełniane w zaledwie 58%. W chwili sporządzania raportu nie była jeszcze znana oficjalna decyzja OPEC w sprawie poziomu wydobycia, jednak jego zmiana wydaje się bardzo mało prawdopodobna. Na rynek napłynęła informacja, ze w oficjalnym komunikacie kartel wezwie swych członków do wypełniania aktualnie obowiązujących limitów produkcji. Wezwanie to prawdopodobnie nie będzie miało zbyt silnego wpływu na notowania ropy, gdyż formułowano je już wcześniej, mimo to produkcja krajów OPEC wciąż wzrastała. Decyzje OPEC w sprawie wielkości wydobycia istotniejsze niż obecnie będą prawdopodobnie w przyszłym roku, kiedy powinno odbudować się zapotrzebowanie na surowiec. Wtedy też jego wartość w większym stopniu niż obecnie powinna wynikać z gry popytu i podaży na rynku rzeczywistym.

Od początku grudnia na rynku miedzi obserwować można było tendencję spadkową cen tego metalu głównie pod wpływem umacniającego się dolara. Dodatkową presję spadkową wywierają rosnące zapasy miedzi w magazynach London Metal Exchange. W minionym tygodniu jednak zniżka cen surowca wyhamowała, po czyn nastąpiła stabilizacja notowań. Z kolei czynnikiem, który w dalszym ciągu będzie sprzyjał notowaniom tego metalu będzie popyt ze strony Chin. Według najnowszych danych import miedzi do Państwa Środka wzrósł w listopadzie o 15% z poziomu 11-miesięcznego minimum zanotowanego w październiku. Dodatkowo minister przemysłu Chin zapowiada rozszerzenie skali zakupów tego surowca w przyszłym roku.

Na rynku złota obserwować można kontynuację spadków rozpoczętych na początku bieżącego miesiąca. Od szczytu na poziomie 1227 USD za uncję cena tego kruszcu zniżkowała już o 11,5%. W zeszłym tygodniu udało wybronić się poziom 1100 USD za uncję, jednak na początku bieżącego tygodnia wsparcie to zostało pokonane. Przełamanie bariery 1100 USD oznaczać może dalszą zniżkę cen tego kruszcu, którą dodatkowo potęguje umacniający się dolar. Obecne spadki cen złota potwierdzają tylko fakt, że wcześniejsze wzrosty dokonywały się w dużej mierze pod wpływem motywów spekulacyjnych.

Tomasz Regulski, Michał Fronc
Departament Analiz DM TMS Brokers

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Regulski, Michał Fronc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / TMS: Konsolidacja na rynku surowców przemysłowych