Toyota hamuje

RB
opublikowano: 2008-08-29 00:00

Na drodze japońskiego koncernu pojawiły się wyboje. Musi ograniczyć produkcję nad Wisłą.

Na drodze japońskiego koncernu pojawiły się wyboje. Musi ograniczyć produkcję nad Wisłą.

Rekordowe ceny ropy naftowej oraz spowolnienie w globalnej gospodarce coraz częściej nie dają spać szefom największych firm motoryzacyjnych. Z powodu spadającej liczby zamówień muszą ciąć prognozy oraz obniżać produkcję. Przykładem jest Toyota, największy producent aut w Japonii, ścigający się z amerykańskim General Motors o miano największego gracza na świecie.

Od połowy września Toyota ograniczy produkcję.

— Zawieszeniu ulegnie jedna z dwóch dziennych zmian w zakładach w Wielkiej Brytanii i Polsce — mówi Takeshi Uchiyamada, wiceszef Toyoty.

Nad Wisłą, gdzie koncern ma dwie fabryki: w Wałbrzychu (produkcja silników benzynowych oraz skrzyń biegów) i Jelczu-Laskowicach (produkcja silników Diesla), cięcia dotkną tylko drugą. To skutek spadku zamówień montowni w Wielkiej Brytanii.

— Od 15 września do 7 listopada produkować będzie tylko jedna zmiana — mówi Grzegorz Górski, rzecznik Toyoty.

Pracownicy nie powinni jednak obawiać się o etaty.

— Zamierzamy potraktować ten okres jako kolejną okazję do podniesienia kwalifikacji pracowników. Ponadto zainteresowane osoby będą mogły pracować w innych fabrykach Toyoty w Europie — zapewnia Grzegorz Górski.

Decyzja o ograniczeniu produkcji to skutek spadku popytu na nowe auta. W tym roku Toyota liczy na sprzedaż 9,5 mln aut, a w 2009 r. 9,7 mln. Wcześniej szacowała odpowiednio 9,85 i 10,4 mln sztuk. Inwestorzy nie wpadli w panikę — kurs spółki na giełdzie w Tokio nie zmienił się.

Fabryka w Jelczu-Lasko- wicach, która zatrudnia 1000 osób, produkuje rocznie 180 tys. sztuk silników.