Niemiecki koncern TUI zakończył rok finansowy 30 września. Marcin Dymnicki, dyrektor zarządzający polskiej spółki, uchylił rąbka tajemnicy na temat wyników.

— Urośliśmy pod względem liczby klientów i przychodów dużo więcej niż rynek. Nadal mamy drugie miejsce po Itace, ale zwiększymy dystans dzielący nas od trzeciego biura — Rainbow. Wyniki finansowe również mieliśmy lepsze niż rok wcześniej — mówi Marcin Dymnicki.
Szacuje, że w mijającym roku liczba klientów polskich biur podróży urosła o 30 proc., czyli o około 700 tys. osób — do 3 mln.
— Wbrew temu, co mówi większość przedstawicieli branży, to był dobry rok. Owszem, w wakacje było dużo last minute. Można było się tego jednak spodziewać, bo przecież po świetnej przedsprzedaży wszyscy dodawali samoloty jak szaleni. W rekordowym tygodniu dodaliśmy 30 tys. miejsc w Turcji. Inni też zwiększali ofertę — mówi szef TUI Poland.
Na początku sierpnia za wycieczki trzeba było zapłacić średnio o 262 zł mniej niż w przedsprzedaży — wynika z danych Instytutu Turystycznego TravelData. W związku z tym dwa biura, które gwarantowały klientom najniższą cenę do ostatniego dnia wyjazdu — TUI i Rainbow — oddały kilkunastu tysiącom osób prawie 2 mln zł różnicy. O niskich cenach TUI huczało w całej branży, a Polski Związek Organizatorów Turystyki, założony w 2011 r. przez m.in. Itakę, Neckermanna, Rainbowa i Grecosa, wystosował do zarządu TUI i niemieckiego zrzeszenia touroperatorów list otwarty, oskarżający TUI Poland o stosowanie dumpingowych cen. Zarząd niemieckiego koncernu uznał oskarżenia za nieuzasadnione.
— Mamy bardzo duże wsparcie systemów informatycznych w zarządzaniu cenami, to nasza przewaga konkurencyjna. Jeśli jest duży popyt na dany hotel w Turcji, pracownik zajmujący się tym kierunkiem może nawet 3-4 razy dziennie zmienić cenę, a część zmian jest zaprogramowana i dzieje się automatycznie — mówi Marcin Dymnicki.
Wkrótce jeszcze więcej operacji będzie się odbywać komputerowo. Grupa TUI wdraża teraz nowe systemy informatyczne. Spółka w Wielkiej Brytanii już zarządza cenami tak dynamicznie, jak tanie linie lotnicze. Niemcy wdrażają własną wersję rozwiązania, a polska spółka, która działa na niemieckich systemach, będzie je dostosowywać później. TUI Poland jest jednym z najbardziej zdigitalizowanych touroperatorów w Polsce.
— Około 28 proc. sprzedaży realizujemy przez internet, tyle samo przez biura własne, 34 proc. przez agentów, a 10 proc. przez biura franczyzowe. Nikt w Polsce nie ma tak dużego udziału sprzedaży online. Itaka i Rainbow mają prawdopodobnie po kilkanaście procent. Mamy rozwiązania mobilne i aplikację, pod tym względem nie ustępuje nam tylko Itaka, której pomysły bardzo mi się podobają — mówi prezes TUI Poland.
TUI rozwija sieć własnych biur. Ma ich dziś 80, a w ciągu 12 miesięcy zamierza dojść do setki, ponadto działa 40 biur franczyzowych.
— Nie sprawdziły się przewidywania, że internet wyprze salony sprzedaży — przyznaje Marcin Dymnicki.