Ukraińska lekcja

Anna Bytniewska
03-01-2006, 00:00

Czy Europa wyciągnie wnioski z konfliktu? Niekoniecznie. Na razie trwają gorączkowe negocjacje z Gazpromem.

Skutki rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego szybko odczuła też Polska. Dotąd trafiało do nas tą drogą 2,7 mld m sześc. rosyjskiego gazu.

— Dostawy do Polski zmniejszyły się o 8 proc. dobowego zużycia, czyli o 3,7 mln m sześc. gazu na dobę — przyznaje Małgorzata Przybylska, rzecznik prasowy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG).

Może przez Białoruś

Wczoraj przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki i PGNiG zapewniali, że wszystko jest pod kontrolą. Indywidualnym odbiorcom gazu nie zabraknie. Ograniczenia w dostawach dotknęły dużych, przemysłowych klientów, ale nie mają jeszcze negatywnego wpływu na ciągłość ich produkcji. Wszystko teraz zależy od tego, jak długo Gazprom będzie blokował dostawy gazu dla Ukrainy. Wygląda na to, że wkrótce sytuacja powinna się ustabilizować. Aleksander Miedwiediew, wiceszef rosyjskiego giganta, powiedział, że Gazprom przywróci dzisiaj do wieczora zaopatrzenie Europy w gaz, aby zapobiec ewentualnemu kryzysowi energetycznemu. Mimo wszystko PGNiG ma jednak plan awaryjny, którego realizacja zależy także od woli Gazpromu.

— Trwają negocjacje z Gazpromem, aby te ilości rosyjskiego gazu, które płyną do Polski przez punkt przesyłowy w Drozdowiczach na Ukrainie, mogły być odbierane w punkcie przesyłowym w Wysokoje przy granicy polsko-białoruskiej — mówi Andrzej Osiadacz, prezes Gaz Systemu, operatora systemu przesyłu gazu.

Zdaniem PGNiG, są techniczne możliwości, by takie rozwiązanie zastosować.

— Obecnie czekamy na odpowiedź Gazpromu — mówi Małgorzata Przybylska.

Do zamknięcia tego wydania „PB” odpowiedzi nie było.

Eksperci pocieszają. Gazowy konflikt między Rosją a Ukrainą nie potrwa długo.

— Najwyżej 4 do 6 tygodni. Ograniczenie dostaw na tak ważnym kierunku kosztuje Gazprom dużo pieniędzy — twierdzi Włodzimierz Ostaszewski, dyrektor Oil, Gas & Chemicals w SGS.

Sznur dla kapitalisty

— Rosja potrzebuje pieniędzy, które daje jej głównie sprzedaż ropy i gazu. Gazpromowi nie jest więc łatwo podjąć decyzję o długotrwałym ograniczeniu dostaw gazu dla strategicznych odbiorców — twierdzi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Jego zdaniem, z kryzysu na linii Moskwa–Kijów Europa Zachodnia powinna wyciągnąć właściwą lekcję.

— Lenin powiedział: „Kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy”. Tym sznurem dla państw Europy Zachodniej staje się gaz. Nie rozumieją one Rosjan i nie potrafią z nimi negocjować — twierdzi Robert Gwiazdowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Ukraińska lekcja