Upadłość będzie ostatecznością

opublikowano: 29-04-2015, 00:00

Prawo: Od przyszłego roku skarb państwa w postępowaniu upadłościowym nie będzie uprzywilejowany. To niejedyna korzystna dla firm zmiana w nowym prawie restrukturyzacyjnym

Rewolucja w ratowaniu firm przed upadłością coraz bliżej. 16 kwietnia Sejm uchwalił nowe prawo restrukturyzacyjne, które zmienia też ustawę prawo upadłościowe i naprawcze. Większość zmian ma wejść w życie od początku przyszłego roku. I będą to zmiany przyjazne firmom.

Nowe prawo restrukturyzacyjne zrównuje skarb państwa i prywatnych wierzycieli w kolejce po odzyskiwanie wierzytelności z masy upadłości. — Takie rozwiązanie ma motywować również fiskusa do dołożenia wszelkich starań, żeby proces restrukturyzacyjny się powiódł — mówi Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy.
Zobacz więcej

WSZYSCY RÓWNI:

Nowe prawo restrukturyzacyjne zrównuje skarb państwa i prywatnych wierzycieli w kolejce po odzyskiwanie wierzytelności z masy upadłości. — Takie rozwiązanie ma motywować również fiskusa do dołożenia wszelkich starań, żeby proces restrukturyzacyjny się powiódł — mówi Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy. ARC

Na równym gruncie

W uchwalonej ustawie znalazł się nawet przepis, w którego przejście niewielu wierzyło — zrównujący skarb państwa i prywatnych wierzycieli w kolejce po wierzytelności z masy upadłości. O tę zmianę walczyło Ministerstwo Sprawiedliwości, ostro sprzeciwiał się jej fiskus.

— Ostatecznie znalazła się w uchwalonym projekcie i wszystko wskazuje na to, że wejdzie w życie — mówi Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy. Obecnie w pierwszej kolejności z masy upadłości spłacane są koszty postępowania i wynagrodzenie syndyka, następnie roszczenia pracownicze i składki na ZUS, potem jest fiskus, a na końcu wierzytelności kontrahentów. Nowe prawo łączy dwie pierwsze kategorie wierzycieli w jedną kategorię pierwszą, a III i IV w jedną kategorię drugą. Tym sposobem w drugiej kategorii na równi zaspokajane będą zaległe podatki i wierzytelności przedsiębiorców.

Zmiana ma jeden główny cel — motywowanie również skarbu państwa do zawierania układu, a nie… upadłości. — W obliczu zagrożenia, że w procesie upadłościowym wierzytelności skarbu państwa spotkają się na równym gruncie z wierzytelnościami innych wierzycieli, fiskus bardziej będzie skłonny dołożyć wszelkich starań, żeby proces restrukturyzacyjny się powiódł — mówi Piotr Zimmerman.

— Dotychczasowa nierówność nie tylko powodowała, że przedsiębiorcy byli zaspokajani w upadłości w niewielkim procencie, gdyż przed nimi był zawsze ZUS czy urząd skarbowy, ale była to też jedna z głównych przyczyn, z powodu której nie dochodziło do zawarcia wielu układów. Wierzyciele publicznoprawni nie mogli głosować za układem, jeśli mieliby w układzie dostać mniej niż upadłości likwidacyjnej. Skoro zaś byli w wyższej kategorii, to z reguły z tej arytmetyki wychodziło tak, że w upadłości likwidacyjnej dostaliby więcej niż po redukcji w układzie. Zmuszeni więc byli głosować przeciw układowi — tłumaczy Maciej Roch Pietrzak, syndyk licencjonowany, partner z firmy doradczej PMR Restrukturyzacje i członek zespołu ministra sprawiedliwości ds. prawa restrukturyzacyjnego.

Nie ma układu, nie ma pieniędzy

Podobnie do restrukturyzacji motywowani będą także inni uczestnicy tego procesu. Prawo restrukturyzacyjne w tym celu zmienia m.in. zasady wynagradzania zarządców i nadzorców.

— Wysokość ich wynagrodzenia będzie zależała od skutków postępowania restrukturyzacyjnego— mówi Bartosz Groele, adwokat w kancelarii Tomasik, Pakosiewicz, Groele i w Instytucie Allerhanda.

— Jeśli układ nie zostanie zawarty, nadzorca będzie miał obniżane wynagrodzenie o 60 proc., a zarządca aż o 70 proc. Ponadto na wynagrodzenie wpływ będzie miało nie tylko zawarcie układu, ale równieżjego wykonanie — po zawarciu układu sąd co prawda przyzna pełne wynagrodzenie, ale wypłacie podlegać będzie tylko jego część. Pozostała część zostanie wypłacona dopiero po wykonaniu układu, czyli spłacie wierzycieli.

Dzięki temu osoby pełniące te funkcje powinny być żywotnie zainteresowane aktywnym wspieraniem przedsiębiorców w zawarciu układu — a nie jak dotychczas, jak twierdzili niektórzy wierzyciele czy dłużnicy, „nadzorca dążył do ogłoszenia upadłości likwidacyjnej i objęcia funkcji syndyka... a nie do zawarcia układu” — tłumaczy Maciej Roch Pietrzak.

— Tym bardziej że osoba pełniąca funkcję zarządcy czy nadzorcy w jednej firmie nie będzie mogła objąć funkcji syndyka w przypadku tego samego podmiotu. Nie będzie zatem możliwości zarobienia dwa razy na tej samej firmie — zauważa Piotr Zimmerman.

Najpierw restrukturyzacja

Generalnie nowe prawo restrukturyzacyjne może zmienić optykę radzenia sobie z niewypłacalnością firm. — Podstawą będzie restrukturyzacja, a nie upadłość, jak jest dzisiaj — twierdzi Piotr Zimmerman.

To pierwszeństwo restrukturyzacji ustawa podkreśla na każdym kroku. Rozdzielono nawet prawo restrukturyzacyjne i upadłościowe, tak żeby to pierwsze odciąć od skojarzeń z bankructwem. W procesie restrukturyzacyjnym nie będzie już także syndyka, tylko… doradca restrukturyzacyjny, co brzmi lepiej. Z naszej rzeczywistości prawnej zniknie także całe prawo naprawcze, a także postępowanie układowe oraz likwidacja z możliwością zawarcia układu.

— Takie postępowania i tak stanowiły margines. Zaledwie w przypadku kilku procent wszystkich postępowań udawało się zawrzeć układ, co de facto oznacza, że każde niemal potknięcie przedsiębiorcy kończyło się bankructwem — mówi Piotr Zimmerman. A o potknięcie nie było trudno, tym bardziej że definicja niewypłacalności była bardzo restrykcyjna. Niewypłacalna mogła się stać firma, która nie opłaciła dwóch faktur.

— Zmieniono w nowym prawie i to. Nowa definicja jest bardziej życiowa i uwzględnia nie tylko fakt niepłacenia zobowiązań, ale także stopień braku możliwości ich opłacenia — tłumaczy Bartosz Groele.

Wiele rozwiązań

Po wejściu w życie zmian przedsiębiorcy będą mieli do wyboru wiele różnych procedur, na różnych etapach kryzysu. Nowe prawo przede wszystkim wprowadza cztery rodzaje postępowań restrukturyzacyjnych: postępowanie o zatwierdzenie układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe i postępowanie sanacyjne.

— W każdym przypadku założenie jest takie, żeby umożliwić firmie dalsze funkcjonowanie i w jak największym stopniu zaspokoić wierzycieli — mówi Bartosz Groele. Za jedną ze szczególnie pomocnych zmian eksperci uznają możliwość zawarcia układu częściowego. — To umożliwi dyskretne zawarcie układu z częścią wierzycieli (np. tylko z bankami) bez publicznego nagłaśniania informacji o przejściowych kłopotach firmy — mówi Maciej Roch Pietrzak.

— Wyłączenie wszystkich pozostałych wierzycieli, którym firma dalej na bieżąco będzie płacić, prócz tych kluczowych, może znacznie uprościć postępowanie — tłumaczy Piotr Zimmerman. Nowością jest również zmiana, która pojawiła się w prawie upadłościowym, a dotyczy wprowadzenia procedury tzw. przygotowanej likwidacji. W jej przypadku,podobnie jak w rozwiązaniach stosowanych na Zachodzie, dłużnik w trudnej sytuacji ma prawo znaleźć inwestora, który kupi firmę zaraz po ogłoszeniu upadłości.

— Pozwoli to zachować zarówno ciągłość funkcjonowania firmy, jak i jej wartość, która to drastycznie spada zaraz po ogłoszeniu upadłości — tłumaczy Piotr Zimmerman. Zupełnie nowe jest także postępowanie sanacyjne, które będzie polegało na zaawansowanej restrukturyzacji zobowiązań, majątku i zatrudnienia. Otwarcie sanacji spowoduje zawieszenie egzekucji z masy upadłości i dokonanych zajęć oraz zakaz wypowiadania umów najmu lokalu lub nieruchomości, w której dłużnik prowadzi przedsiębiorstwo, umów leasingu, ubezpieczeń, rachunku bankowego i kredytu.

Jedna poprawka

Jedynym zastrzeżeniem do nowego prawa jest fakt, że sprawy restrukturyzacyjne rozpatrywać mają sądy rejonowe, a nie okręgowe.

— Nie są one jednak do tego przygotowane pod kątem merytorycznym. Sędziowie w rejonach mają bowiem niewielkie doświadczenie i mniejszą wiedzę, w tym ekonomiczną, niż sędziowie orzekający w okręgach — uważa Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu i Legislacji Pracodawców RP.

— Tylko sądy okręgowe zagwarantują odpowiednią jakość rozpatrywania spraw. Podobnego zdania są wszyscy zaangażowani w zmiany w prawie restrukturyzacyjnym, z wyjątkiem niektórych sędziów sądów okręgowych, którzy obawiają się zwiększenia ilości pracy, oraz Ministerstwa Sprawiedliwości, które ma z tym problem organizacyjny i finansowy — mówi Piotr Zimmerman.

— Przepisy mają wejść w życie od początku przyszłego roku, a to oznaczałoby, że Ministerstwo Sprawiedliwości miałoby pół roku na przeprowadzenie ogromnej zmiany ustrojowej i organizacyjnej — zauważa Bartosz Groele.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu