Uważaj z grą pod dywidendę

Cezary Koprowicz
opublikowano: 2012-05-24 00:00

Strategia gry pod premię z zysku w ostatnich dwóch tygodniach nie zawsze przynosi satysfakcjonujące wyniki

Sezon polowania na dywidendy rozpoczął się w kwietniu i potrwa do jesieni. To doskonała okazja, by wejść do akcjonariatu spółek dzielących się zyskiem, nabyć prawo do premii tuż przed dniem dywidendy, sprzedać akcje i czekać na wypłatę. Pod warunkiem że ta strategia zadziała. Gdy rynek mocno się waha, a tendencja jest ewidentnie spadkowa, gra pod dywidendy nie zawsze przynosi efekty.

None
None

Dzień po odcięciu prawa do dywidendy od kursu zamknięcia odejmuje się wartość premii na akcje. Tak ustala się kurs odniesienia na następną sesję. W spokojniejszych czasach notowania spółki dość szybko odrabiają tę „papierową” stratę.

Dywidenda wypłacona z zysku za ubiegły rok nie zmienia sytuacji fundamentalnej firmy, wręcz przeciwnie. Akcje spółek płacących dywidendę są zwykle wyceniane z premią w stosunku do tych, które jej nie płacą. Ale w ostatnich dwóch tygodniach bywa, że po odcięciu prawa do dywidendy kursy się załamują, idąc w dół razem z rynkiem.

— Ta taktyka ostatnio nie działa. Idea dywidendy rzadko ma bowiem finalnie pozytywny wpływ na portfele inwestorów. Premie z zysku są teraz jedynie pewną rekompensatą dla długoterminowych akcjonariuszy borykających się z niską płynnością walorów. Natomiast krótkoterminowy gracz przy tak trudnym rynku raczej nie liczy na szybkie nadrobienie przez kurs odcięcia dywidendy — mówi Łukasz Rosiński, dyrektor zarządzający Infinity8.

W ostatnich dniach prawo do dywidendy można było nabyć m.in. w przypadku Budimeksu, Asseco Poland, Bogdanki, Actiona i BZ WBK. Bardzo źle wyszli inwestorzy polujący na premię z budowlanej spółki. Dywidenda była wysoka: stopa dywidendy (czyli relacja premii do kursu) przekraczała 13 proc.

Prawo do niej akcjonariusze Budimeksu nabyli 10 maja. Do 22 maja notowania na zamknięciu ani razu nie przebiły kursu odniesienia z 11 maja, a podczas najgorszych majowych sesji były nawet o 8 proc. niższe. Premia z zysku w przypadku Actiona, dystrybutora IT, wynosiła 0,84 zł (4 proc.).

Dzień dywidendy przypadał na 17 maja, a więc akcje trzeba było posiadać na koniec sesji 14 maja. W pierwszym dniu po odcięciu prawa do dywidendy kurs próbował iść w górę, 21 maja był już jednak o około 10 proc. niższy. We wtorek odbił o 2 proc., ale to jeszcze za mało, by nie stracić na kupowaniu w ostatniej chwili.

Podobnie było z notowaniami Asseco Poland. Kurs odniesienia po odcięciu prawa do dywidendy wynosił 45,01 zł, premia wynosiła 2,19 zł. Do tej pory kurs odrobił najwyżej 88 groszy. Szczęśliwcy, którzy sprzedali akcje po najwyższej z możliwych cen od 16 do 22 maja, zarobili około 40 groszy. Dużo lepiej poszło inwestorom, którzy polowali na premię z Bogdanki.

W pierwszym dniu po odcięciu prawa do dywidendy kurs mocno wzrósł, odrabiając prawie całą wartość dywidendy (zabrakło 90 groszy).

To była pamiętna sesja, którą WIG20 otworzył z dużą stratą, pogłębiając ją później do 2066,94 pkt. Na koniec handlu indeks wyszedł jednak nad kreskę, co przywróciło nadzieję na to, że to może być koniec dużych spadków. Okazało się, że niekoniecznie.

Wtorkowa, spokojniejsza sesja (z 22 maja) sprzyjała akcjonariuszom BZ WBK. To był dla nich pierwszy dzień notowań bez prawa do dywidendy. Kurs wzrósł o 5,7 zł, a wartość premii wynosiła 8 zł.

Nie wszyscy grający pod dywidendę mogą pochwalić się takim wynikiem. I pewnie jeszcze nie wszyscy będą mogli. Jak długo potrwa taka niemoc rynku, która znacznie utrudnia grę pod dywidendy?

— Strategia gry pod dywidendy daje efekty, ale w spokojniejszych czasach. Na pełne uspokojenie sytuacji na rynkach trzeba jeszcze długo poczekać. W krótkim terminie trzeba poczekać na wyniki wyborów w Grecji. Jeśli będą dobre dla rynków, to giełdy się uspokoją. Pamiętajmy, że dobre spółki, płacące dywidendy, szybciej odrabiają straty — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.