Uzbroimy się po zęby

Ponad 100 mld zł na inwestycje i zakupy w sektorze obronnym zapowiedział premier.

Infrastruktura i energetyka to niejedyne dziedziny, w których Donald Tusk podczas piątkowego exposé zapowiedział grad pieniędzy. Megakasa trafi także do sektora obronnego, bo bezpieczeństwo jest jednym z rządowych priorytetów.

— Bezpieczeństwo Polski dzisiaj to nie tylko planowane zakupy i budowa śmigłowców, okrętów, rosomaków, ale także budowa systemu obrony powietrznej i przeciwlotniczej z udziałem polskiego przemysłu. Bezpieczeństwo to również miejsca pracy wynikające z inwestycji. Mówimy o bardzo dużej kwocie — o 10 mld zł w latach 2013-14 — powiedział Donald Tusk.

Do 2022 r. Ministerstwo Obrony Narodowej wyda na inwestycje aż 100 mld zł.

— Od 20 lat czekaliśmy na takie deklaracje. Może wreszcie rząd jasno określi potrzeby zakupowe na kolejne lata i zapewni fundusze na prace badawczo-rozwojowe, byśmy mogli dostarczyć armii sprzęt na najwyższym poziomie. Jeśli jednak tak rzeczywiście ma się stać, trzeba zmienić mentalność naszych oficerów — mówi Ryszard Kardasz, prezes Dywizji Żołnierz z grupy Bumaru.

Jego zdaniem, armia zgłaszała zapotrzebowanie na sprzęt czy broń, a jeśli polskie firmy szybko nie mogły wykonać zamówienia, kupowała za granicą. — By oferować nowoczesne uzbrojenie, potrzebujemy trzy—pięć lat na badania naukowe, ale żaden zakład nie zdecyduje się inwestować w innowacje, nie mając pewności, że rodzima armia kupi produkt, który dzięki nim powstanie — mówi Ryszard Kardasz.

Tym bardziej że jeśli nie kupi go rodzima armia, obca z pewnością także nie. Mniej optymistycznie zapowiedzi Donalda Tuska ocenia Sławomir Kułakowski, szef Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju.

— Premier mówi o inwestycjach MON, ale faktycznie chodzi przecież o pieniądze na zakup sprzętu obronnego, a te wcale nie muszą być realizowane w polskich zakładach. Dopóki nie poznamy konkretnych planów przeznaczenia kwot, które wymienił premier, trudno będzie ocenić wpływ jego deklaracji na sektor — uważa Sławomir Kułakowski.

Przedstawiciele polskiego sektora zbrojeniowego obawiają się zagranicznej konkurencji. Polska wdraża europejskie przepisy dotyczące zamówień publicznych w zbrojeniówce, stawiające nasz sektor obronny w trudniej pozycji w rywalizacji z bardziej nowoczesnymi producentami zachodnimi. Powoli jednak rodzimi gracze starają się dorównywać zagranicznym.

Huta Stalowa Wola, dzięki sprzedaży zakładu maszyn budowlanych Chińczykom, zyskała kapitał na inwestycje w nowoczesny sprzęt, a Dywizja Żołnierz, wespół z Agencją Rozwoju Przemysłu, budują w Radomiu nowoczesną fabrykę broni strzeleckiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Uzbroimy się po zęby