Odpowiedzialny za sprzedaż Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG), który posiada 51 proc. akcji VeloBanku, rozpoczyna poszukiwanie inwestora dla banku pomostowego, który powstał w wyniku procesu resolution Getin Noble Banku. Przedmiotem transakcji jest także 49 proc. akcji należących do Systemu Ochrony Banków Komercyjnych (SOBK) założonego przez osiem największych banków komercyjnych w Polsce.
Proces zostanie podzielony na dwa etapy. W pierwszym potencjalni inwestorzy zostaną zaproszeni do sporządzenia i złożenia pisemnej, niewiążącej oferty wstępnej. W rundzie drugiej ograniczona liczba inwestorów zostanie zaproszona do złożenia oferty wiążącej.
BFG poinformował, że oczekuje, „iż wybrani oferenci będą gwarantować bezpieczne i stabilne zarządzanie bankiem oraz wykażą zdolność do zapewnienia bankowi odpowiedniego wsparcia i posiadania odpowiedniego potencjału finansowego i know-how dla ostrożnego i stabilnego zarządzania bankiem”.
Główny akcjonariusz VeloBanku będzie zbierał oferty niewiążące do końca września 2023 r., zaś planowane zakończenie sprzedaży to koniec marca 2024 r.
Odbudowa kapitałów
Wyłącznym doradcą finansowym BFG w sprzedaży jest JP Morgan. Zarząd VeloBanku, który przez trzy kwartały pracował nad doprowadzeniem go do jak najlepszej kondycji, będzie włączał się do tego procesu tylko w razie potrzeby.
— Po dziewięciu miesiącach wytężonej pracy całego zespołu VeloBanku BFG sprzedaje bank, który jest zyskowny i odbudowuje kapitały. Zysk będziemy chcieli zakwalifikować do kapitałów własnych, tak żeby potencjalny inwestor mógł je uzupełnić jak najniższą kwotą — mówi Adam Marciniak, prezes VeloBanku.
Bank rozpoczynał działalność z kapitałem własnym na poziomie 700 mln zł, co przekłada się na około 4-procentowy wskaźnik TCR. Wymagany przez nadzór minimalny wskaźnik TCR dla banków komercyjnych to 10,5 proc. (równowartość około 2,5 mld zł kapitałów). VeloBank stać jednak na więcej.
— Wskaźnik kapitałowy 12 proc. plus to minimum, żeby można było wykorzystać pełen potencjał banku, prowadzić politykę finansowania gospodarstw, przedsiębiorstw i korporacji — uważa Adam Marciniak.
W ciągu dziewięciu miesięcy działalności w VeloBanku oprócz rebrandingu nastąpiły ogromne roszady kadrowe i zmiana oferty. Bank zrealizował także nowe pomysły, których celem jest wzrost zyskowności i skali biznesu — również poza stricte bankowym.
Na koniec marca VeloBank, który był rentowny od chwili założenia, posiadał aktywa o wartości 42 mld zł, depozyty klientów o wartości 39 mld zł oraz kredyty netto o wartości 21 mld zł. Bank nie ma toksycznych aktywów, a przeprowadzenie procesu resolution uwolniło go od jakichkolwiek przyszłych roszczeń ze strony właścicieli.
W maju zarząd VeloBanku informował, że jest na najlepszej drodze do wypełnienia finansowych zobowiązań złożonych jesienią 2022 r., kiedy zapowiedział m.in. wypracowanie 400 mln zł zysku w 2023 r.

Atrakcyjny cel
Według Michaela Machaja, dyrektora zarządzającego JP Morgan, polski bank to atrakcyjny wariant inwestycyjny dla zagranicznych podmiotów.
— Jeśli popatrzymy na ostatnie lata, to w naszym sektorze mieliśmy cztery procesy sprzedaży banków i żaden nie skończył się sukcesem. Były to procesy obciążone pewnymi wadami i problemami, które nie są rozwiązywalne, jak np. ekspozycja na ryzyko strat z tytułu kredytów frankowych. VeloBank tego obciążenia nie ma, co sprawia, że inwestorzy bardzo poważnie mu się przyglądają — mówił Michael Machaj podczas czerwcowego Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.
Podkreślał również, że VeloBank działa na dużym i ciekawym rynku, który trudno zignorować tym inwestorom, którzy chcą rozwijać biznes w regionie CEE.
