Venture capital

Kamil Kosiński
02-03-2010, 12:27

Pieniądze na rozwój firmy można pozyskać z funduszu venture. Należy jednak pamiętać, jakie skutki pociąga to za sobą.

Z punktu widzenia firmy szukającej kapitału, związek z funduszem private equity może się obecnie okazać ciekawszy niż kiedykolwiek. Tak przynajmniej twierdzi Marcin Hejka, zarządzający lokalnymi operacjami funduszu Intel Capital.

Dlaczego? Bo z trzech podstawowych źródeł finansowania przedsiębiorstw dwa stały się mocno problematyczne.

— Obecnie trudno pozyskać kapitał z giełdy lub banku. Fundusze venture pozostały właściwie jedynym dostępnym źródłem finansowania dla firm — twierdzi Marcin Hejka.

Fundusze tego typu to inwestorzy wyspecjalizowani we wspieraniu firm znajdujących się na ścieżce wzrostu.

— Nie chodzi tylko o kapitał, ale także o kontakty biznesowe i wsparcie zarządcze w sytuacjach, z którymi menedżment przeciętnej firmy spotyka się rzadko, np. w fuzjach i przejęciach konkurentów. Dla funduszy tego typu operacje są podstawą biznesu, dlatego zarządzający mają spore doświadczenie w tym zakresie. Naszym właścicielem jest potentat technologiczny, więc oferujemy również wsparcie inżynierskie — zapewnia Marcin Hejka.

Zazwyczaj fundusze pozwalają założycielom firm kierować nimi dalej, zadowalając się co najwyżej obsadzeniem stanowiska dyrektora finansowego. Ich zaangażowanie trwa zwykle około pięciu lat.

Fundusze venture nie interesują się dywidendą, ale chcą jednak zarobić. Zysk realizują poprzez wyjście z inwestycji, sprowadzające się do sprzedaży udziałów. Każdy przedsiębiorca, który decyduje się na taki alians, powinien mieć tego świadomość. Może się to bowiem wiązać z wejściem spółki na giełdę, a tym samym ze znacznym odsłonięciem jej operacji przed konkurencją. Fundusz może też sprzedać swoje udziały inwestorowi branżowemu. Jeśli zaś posiada pakiet kontrolny, może go oddać nawet głównemu konkurentowi firmy, w którą zainwestował. I to wbrew jej założycielom.

— Żaden fundusz nie zakłada konfliktu z założycielami firmy, w którą zainwestował. Choćby dlatego, że w takiej sytuacji trudno znaleźć chętnego do dokupienia udziałów. Ale różne sytuacje się zdarzają — zauważa Marcin Hejka.

Problemy mogą się pojawić już na etapie poszukiwania funduszu venture, gotowego zainwestować w określone przedsiębiorstwo. Fundusz może uznać firmę za zbyt małą lub stwierdzić, że działa ona w branży spoza kręgu jego zainteresowań. Dlatego, jeśli nie usłyszy się, że strategia firmy jest nieprzejrzysta, warto próbować z innym funduszem. Należy jednak pamiętać, że aby zainteresować fundusz venture, trzeba oferować rzeczywiste perspektywy rozwoju. Fundusze tego typu oczekują bowiem ponadprzeciętnych zysków ze swego zaangażowania kapitałowego.

— Fundusze private equity szukają firm szczególnych, liderów w sektorze lub niszy, mogących ponadprzeciętnie się rozwijać. Branża nie jest istotna, ale spółka musi mieć to "coś", np. zespół ludzi z jakimś know-how, patent czy produkt — wyjaśnia Piotr Oskroba z Krokus Private Equity.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Venture capital