W cieniu wakatu

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-10-31 00:00

Bank pędzi jak lokomotywa — co do tego nikt nie ma wątpliwości. Tylko kto będzie maszynistą i czy będzie on miał rzeczywistą władzę...

Dziś wyniki poda PKO BP, największy w Polsce bank.

— Sądzę, że po trzech kwartałach zysk netto przekroczy 1,5 mld zł — mówi Marcin Materna, analityk Millennium DM.

— Myślę, że PKO BP pokaże bardzo duży wzrost akcji kredytowej, choć ze względu na rosnącą konkurencję i skalę działania przyrost kredytów hipotecznych może mieć mniejszy niż inni ważni gracze — dodaje Marcin Jabłczyński, analityk CA IB.

Dzisiejsza prezentacja wyników pierwszy raz zostanie poprowadzona przez Sławomira Skrzypka, pełniącego od początku października do końca listopada funkcję prezesa po Andrzeju Podsiadle. Te dwa miesiące mają być czasem dla rady nadzorczej na znalezienie nowego szefa spółki. Ale już 6 października Wojciech Jasiński, minister skarbu, zapowiadał, że na przedstawienie kandydatów radzie wystarczą dwa tygodnie. Marek Głuchowski, jej szef, na początku miesiąca przekonywał, że wybór jest bliski. Nie wykluczał, że kandydata przedstawi w ubiegłym tygodniu. Czy zaskoczy rynek dziś przy okazji prezentacji wyników? Mało prawdopodobne — tym bardziej że kolejni kandydaci zaprzeczają, jakoby interesowało ich to stanowisko. Mariusz Grendowicz, wiceprezes Banku BPH, gdzie indziej widzi własną przyszłość. Piotr Kamiński, szef Banku Pocztowego, ma misję rozwoju tego banku. Michał Stępniewski, członek zarządu PKO TFI, mówi „nie”.

— Ktoś mądrzejszy ode mnie powinien zająć to stanowisko. PKO BP powinien poprowadzić ktoś z olbrzymim doświadczeniem — mówi Michał Stępniewski.

Może będzie to Wojciech Kwiatkowski, który w czwartek ma dokonać wielkiego powrotu do zarządu PKO BP.

Kandydaci mają wiele obaw.

— Wielu menedżerów nie przerażają ani niskie zarobki (zarząd PKO BP obowiązuje ustawa kominowa), ani wyzwania, lecz upolitycznienie PKO BP. Poza tym obawiają się, że w gruncie rzeczy będą stali w cieniu Sławomira Skrzypka — mówi jedna z osób zbliżonych do banku.

Jest on przecież zaufanym braci Kaczyńskich.

— Nie ubiegam się o to stanowisko — kwituje Sławomir Skrzypek.

Mówi tak konsekwentnie od lipca, kiedy wszedł do banku, ale kilka dni temu wprowadził się do gabinetu po Andrzeju Podsiadle. Czy nie jest to przypadkiem symbol przyszłych zmian?

Możesz zainteresować się również: