Wyrok sądu, dotyczący arbitrażu wiedeńskiego nie ma natychmiastowych skutków. Ale wiele osób i firm wzmogło czujność.
Elektrim Telekomunikacja (ET — zależny od francuskiego Vivendi) cieszy się z sądowego sukcesu. Wczoraj pisaliśmy, że sąd apelacyjny uznał, że tzw. Arbitraż Wiedeński w Polsce nie obowiązuje.
Francuzi interpretują to tak: 48 proc. udziałów PTC należy do ET. Deutsche Telekom przekonuje, że żaden sąd nigdy nie przyznał Vivendi prawa do tego pakietu i zapowiada kasację. Podobnie jak Elektrim. Jednak zanim dojdzie do kasacji, dla osób i firm związanych z PTC sporo się może zmienić.
Najbardziej zainteresowany losami spornego pakietu powinien być Zygmunt Solorz-Żak, główny akcjonariusz Elektrimu — spółki, która zdążyła już przekazać udziały DT i wziąć za nie pierwszą ratę. Jednak nie chce się wypowiadać na ten temat.
— Nigdy nie komentuję wyroków sądu — mówi Zygmunt Solorz-Żak.
Regulator rynku nie widzi problemu.
— Z punktu widzenia regulatora ta sprawa nie ma żadnego znaczenia — mówi Anna Streżyńska, szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Obecnie w KRS jako udziałowcy PTC wpisani są T-Mobile, Elektrim i spółka MediaOne. Jako zarząd — Tadeusz Kubiak, Tomasz Holc, Wilhelm Stuckemann i Klaus Tebbe. Spółką kieruje jednak Klaus Hartmann, który nie został wpisany do KRS.
Zanim Deutsche Telekom powołał własny zarząd, spółką kierowali z ramienia Elektrimu Telekomunikacji m.in. Bogusław Kułakowski, Jonathan Eastwick, Ryszard Pospieszyński. Ten ostatni ostatnio zajmuje się branżą deweloperską, jednak nigdy nie zrezygnował ze sporu z DT.
— W dalszym ciągu jestem członkiem zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej. Nigdy nie zostałem z tej funkcji odwołany przez reprezentantów prawowitego udziałowca, co potwierdza również wyrok sądu apelacyjnego. — mówi Ryszard Pospieszyński, który został zwolniony z PTC dyscyplinarnie i skreślony z KRS po tym, jak Deutsche Telekom wprowadził do spółki własny zarząd.
Więcej, m.in. wypowiedź Józefa Palinki z kancelarii Domański,
Zakrzewski, Palinka, we wtorkowym Pulsie Biznesu.