Blisko połowa producentów oryginalnych części (OE) oraz 60 proc. pozostałych dostawców (IAM) odnotowało w marcu wzrost produkcji. Jej zmniejszenie zanotowało 33 proc. producentów OE i 22 proc. IAM — wynika z raportu przygotowanego przez MotoFocus.pl we współpracy ze Stowarzyszeniem Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) i Santander Bank Polska.
Niezłe wyniki przynosi również porównanie końca ubiegłego roku z początkiem bieżącego. W tym ujęciu wzrost produkcji odnotowało aż 71,3 proc. producentów OE i 59,3 proc. IAM.
Kosztowny problem
Niezła sytuacja nie oznacza braku problemów. Dla blisko 46 proc. przedsiębiorców największy to wzrost kosztów surowców i komponentów. Ponad 35 proc. najbardziej odczuwa podwyżki cen energii. Jedynie 8,4 proc. za największy problem uznało wzrost kosztów paliwa i transportu.
O ile sprzedaż na rynkach wschodnich nie była dla polskiego sektora motoryzacyjnego na tyle znacząca, by jej spadek w poważnym stopniu zaważył na wynikach producentów, o tyle bardzo istotny jest import surowców. 31 proc. producentów stwierdziło, że udział importu z Ukrainy, Rosji lub Białorusi w dostawach surowców i półproduktów przekraczał 10 proc.
— Wpływ wojny na sytuację przemysłu motoryzacyjnego ma wiele aspektów. Nie wszyscy wiedzą na przykład, że zakłady w Mariupolu i Odessie zapewniały około połowy światowych dostaw neonu — gazu szlachetnego wykorzystywanego do produkcji półprzewodników. Choć ich producenci deklarują zapasy na kilka miesięcy i dywersyfikację dostaw, to w średnim i dłuższym terminie mniejsza dostępność neonu stanowi dodatkowe zagrożenie dla podaży półprzewodników — mówi Radosław Pelc, analityk sektora motoryzacyjnego w Santander Bank Polska.
Nad kreską
Nieźle sobie radzą również polscy dystrybutorzy motoryzacyjni. 9 na 10 zanotowało w marcu wzrost sprzedaży w porównaniu z lutym, a 54 proc. odnotowało wzrost przychodów powyżej 10 proc. Wzrost przychodów to jedna strona medalu — dystrybutorzy odczuwają wyraźny wzrost kosztów. Najbardziej we znaki dają im się rosnące koszty transportu i paliwa — tak stwierdziło 46 proc. Dla 27 proc. najważniejsze okazały się podwyżki cen energii, a dla 23 proc. wzrost kosztów pracowniczych.
Podobnie jak w przypadku producentów wyeliminowanie z rynku zbytu Rosji i Białorusi nie rzutuje na ogólne wyniki. Bardziej istotny wpływ ma załamanie się sprzedaży na rynku ukraińskim, choć także w tym przypadku nie można mówić o katastrofie, bo tylko co czwarta firma uzyskiwała na nim powyżej 5 proc. przychodów.
Dobre wyniki polskich dystrybutorów to efekt wysokiej specjalizacji i doskonale zorganizowanej działalności zarówno na rynku krajowym, jak też na rynkach zagranicznych, gdzie nasze firmy są bardzo konkurencyjne. Z pewnością wojna w Ukrainie wpłynie na wyniki tych dystrybutorów, którzy byli zaangażowani na tym rynku, lecz choć straty będą nominalnie milionowe, to nie wpłyną drastycznie na sytuację firm — uważa Alfred Franke, prezes Grupy MotoFocus.pl
Stagnacja w usługach
W najgorszej sytuacji są właściciele warsztatów. Na rynku usług nie pojawił się oczekiwany sezonowy wzrost liczby klientów. Tylko 35 proc. warsztatów odnotowało w marcu wzrost liczby zleconych usług w porównaniu z lutym. 32 proc. nie zauważyło zmian, zaś 23 proc. miało mniej klientów.
Niepokojącym zjawiskiem jest fakt, że mimo rosnącej inflacji i coraz wyższych kosztów prowadzenia działalności nie rosną przychody warsztatów. Stagnację lub spadek przychodów wskazało prawie 60 proc. respondentów.
— Jest za wcześnie, aby jednoznacznie stwierdzić, jakie będą długoterminowe konsekwencje konfliktu zbrojnego dla producentów, dostawców i warsztatów. Bacznie należy obserwować łańcuchy dostaw, bowiem poważniejsze perturbacje na tym odcinku przełożą się na ogólną sytuację w branży. Brak surowców sprowadzanych z Rosji, Ukrainy i Białorusi — stali, aluminium, niklu czy palladu — może poważnie zakłócić pracę europejskich fabryk — mówi Tomasz Bęben, dyrektor zarządzający SDCM.
