Rynek Catalyst przeznaczony dla inwestorów detalicznych ze swoimi obrotami rzędu kilkuset tysięcy złotych jest przy BondSpocie jak wesołe miasteczko przy cmentarzu. Jednak inwestorzy nie są wolni od zmartwień, bo od czasu bankructwa DSS i PBG, późniejszej wyprzedaży obligacji przez Idea Premium powoli dociera do posiadaczy niektórych papierów, że ich inwestycje nie są tak pewne, jak sądzili. Poniżej nominału notowanych jest 59 z 226 notowanych na Catalyst serii. W większości przypadków papiery notowane są tuż poniżej nominału, co może mieć związek np. z charakterystyką podatkową papierów (jeśli zbliża się okres płatności odsetek, nie opłaca się kupować obligacji po nominale, ponieważ naliczony podatek może przewyższyć naliczone od dnia kupna odsetki), ale w części przypadków nie ma wątpliwości, że chodzi o słabsze postrzeganie emitentów.
W tym gronie znajdziemy BBI Zeneris (wycena jednej z serii spadła do 89 proc.), którego zarząd kilka tygodni temu przyznał, że coraz trudniej mu pozyskać finansowanie na rynku obligacji. Myśli więc o emisji akcji. W ostatnich dniach mocno potaniały obligacje East Pictures (do 95 proc.), choć przy okazji raportu kwartalnego zarząd zapewnił o stabilności pozycji finansowej i dobrej perspektywie na dalsze miesiące. East Pictures to ciekawy papier choćby z tego względu, że w przyszłym roku oprocentowanie wzrośnie z 14 do 17 proc. Niewiele poniżej nominału wyceniane są wszystkie obligacje Ganta, co jest o tyle ciekawe, że deweloper prowadzi obecnie publiczną emisję obligacji oprocentowanych na 11 proc. Na Catalyst można kupić jego obligacje z wyższą rentownością.
Najniżej obecnie wyceniane są obligacje Novainvest, który wszedł na Catalyst 25 lipca i był to najgorszy debiut w historii rynku, bo papiery potaniały do 90 proc. już pierwszego dnia. Jak się okazuje, była to jednak okazyjna cena dla sprzedających, dziś oferuje się im 60,5 proc. nominału. Wspomnieć można jeszcze o Oshee, którego papiery wyceniane są na 75 proc. Jeszcze dwa tygodnie temu cena transakcyjna wynosiła 50 proc., zatem także Catalyst okazuje się — po raz wtóry, ostatnio tak dobre interesy można było zrobić w 2011 r. na obligacjach Anti — rynkiem, gdzie osiąganie 50 proc. zysków w kilka sesji jest możliwe. Na poprawę wyceny wpływ miała decyzja zarządu, który mając perspektywę wykupu obligacji po cenie nominalnej za 2 miesiące, woli skupować je z rynku po cenie znacznie niższej.
Na szczęście większość obligacji notowanych na Catalyst notowana jest jednak powyżej nominału (lub bez transakcji — jak na BondSpot). Niesłabnącą estymą cieszą się papiery banków i firm z branży windykacyjnej. Najdroższym papierem na Catalyst jest jedna z serii obligacji drogowych emitowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego, za którą jeszcze w lipcu zapłacono 108 proc., mimo wyjątkowo niskich odsetek (6,25 proc.). Jednak między papierami BGK i skarbu państwa inwestorzy stawiają znak równości, a ponieważ na rynku papierów skarbowych mieliśmy hossę, to i BGK na niej skorzystał. Podobnie jest w przypadku obligacji komunalnych, gdzie wyceny (np. Warszawy) dochodzą do 107 proc., mimo nieatrakcyjnych — jak na Catalyst — odsetek.