WIELKI BRAT MOŻE POMÓC
eElektroniczny monitoring floty pozwala menedżerom lub przedsiębiorcom dokładnie poznać wszystkie informacje dotyczące firmowych pojazdów: ich aktualne położenie, prędkość, z jaką jadą, średnie spalanie, a nawet otwarcie wlewu paliwa czy temperaturę w chłodni, jeśli samochód jest w nią wyposażony.
— Jeżeli menedżer wie, gdzie znajduje się samochód, jakie dokładnie trasy pokonuje, ile zużywa paliwa, i zna koszty jego użytkowania, to może nimi zarządzać, czyli pracować nad ich obniżeniem. Poza tym samo wdrożenie monitoringu działa mobilizująco na kierowców, którzy jeżdżą o wiele rozważniej, wiedząc, że ich zachowanie na drodze zostanie odnotowane przez system — mówi Piotr Golik, prezes T-matic Systems.
Dwa mity
Pierwszym mitem jest to, że monitoring pojazdów to rozwiązanie tylko dla dużych przedsiębiorstw. Oszczędzać mogą nawet mikroprzedsiębiorcy, którzy mają choćby jeden pojazd. Jaki ma to sens? Przykładowo: firma Mericon zajmująca się outsourcingiem kadr i płac, korzysta z floty niewielu, bo 15 samochodów osobowych.
— Wdrożenie naszego systemu monitoringu spowodowało spadek całkowitego przebiegu floty o 15 proc. Roczne oszczędności tylko na paliwie przekraczają 25 tys. zł, a dzięki spokojniejszej jeździe mniej zużywają się też opony, klocki hamulcowe, tarcze, rzadziej będą się też zdarzały kolizje, co przełoży się na niższe stawki ubezpieczenia. Jeden z naszych klientów dzięki wdrożeniu monitoringu w ogóle zrezygnował z ubezpieczenia AC, co przy niewielkiej flocie dało kilkanaście tysięcy złotych oszczędności rocznie — twierdzi Piotr Golik. Sylwester Pawłowski, prezes firmy Safety Logic, obala drugi mit. Otóż do skutecznego optymalizowania kosztów floty sam monitoring nie wystarczy.
— Wymagane jest skuteczne zaangażowanie pracownika. Jeżeli kierowca będzie jeździł „eko”, szanował powierzone mu mienie i na przykład nie będzie wjeżdżał na najwyższy krawężnik w mieście, to ten cel uda się zrealizować. Monitoring oczywiście może w tym pomóc, ale nie jest jedynym narzędziem, które wpływa na zmianę zachowań kierowców — uważa Sylwester Pawłowski.
Taką zmianę wspiera m.in. przyjazna polityka flotowa, brak uznaniowości w przestrzeganiu wprowadzonych w firmie zasad i konsekwencja, a także duża kultura bezpieczeństwa. — Ważne też, aby pracownicy poszerzali swoją wiedzę i umiejętności, które bezpośrednio przekładają się na mniejsze koszty i ryzyko drogowe. Do tego potrzebny jest program bezpieczeństwa, łączący wszystkie narzędzia, działania i szkolenia. To jest gwarancją sukcesu — przekonuje Sylwester Pawłowski.
Narzędzie to nie przepis
Innymi słowy: monitoring jest narzędziem — jak śrubokręt. Pozwala „przykręcić” koszty floty, ale sam jego zakup nie wystarczy.
— Na podstawie informacji zebranych przez urządzenia monitorujące firmy zyskują możliwość efektywnego planowania i kontroli czasu pracy, wpływając tym samym na zmniejszenie kosztów bezpośrednich eksploatacji floty — mówi Michał Chudzik, dyrektor departamentu sprzedaży i marketingu w Alphabet Polska. Dodaje, że wykorzystanie usług telematycznych jest domeną głównie dużych przedsiębiorstw z dobrze rozwiniętą polityką flotową. Rozwiązania te są w nich wykorzystywane m.in. do zarządzania flotą, zużyciem paliwa, analizy tras i czasu pracy kierowców.
— A skoro już jesteśmy przy polityce flotowej, to warto zaznaczyć, że właśnie to jest jednym z najefektywniejszych rozwiązań, pozwalających na optymalizację kosztów i podnoszenie bezpieczeństwa. To także element, którego najczęściej brakuje w niewielkich przedsiębiorstwach — zaznacza Michał Chudzik.
Kij i marchewka
Jasne określenie zasad użytkowania służbowych pojazdów przekłada się wprost na obniżenie tzw. szkodowości, a co za tym idzie — także na niższe koszty ubezpieczeń.
— Jednym z rozwiązań stosowanych w polityce flotowej firm jest na przykład wprowadzenie odpowiedzialności pracownika, polegającej na jego udziale finansowym w szkodach spowodowanych z jego winy. Z drugiej strony zachęcamy naszych klientów do wprowadzenia równoległego systemu nagród dla tych pracowników, którzy szczególnie dbają o służbową flotę. Taką zachętę może stanowić na przykład możliwość odkupienia auta po okresie leasingu albo możliwość skorzystania ze szkoleń jazdy lub przedpłaconych kart paliwowych do prywatnego wykorzystania — opowiada Michał Chudzik.
Z przeprowadzonego przez Alphabet Polska badania wynika, że telemetria jest jednym z najbardziej perspektywicznych rozwiązań na rynku Car Fleet Management (zarządzania flotą aut). 42 proc. badanych szefów flot potwierdziło, że już z niego korzystają, a ponad 90 proc. widzi możliwość jego wykorzystania w ciągu trzech lat.
— Największą barierą rozwoju monitoringu flot w mniejszych firmach jest utarte postrzeganie telemetrii głównie jako narzędzia do kontroli pracowników. Lista korzyści, a co za tym idzie — także oszczędności, wynikających z przemyślanego wykorzystania takich narzędzi, jest jednak ogromna i — co istotne — przyczynia się wymiernie do promocji dobrych zachowań za kierownicą — podsumowuje Michał Chudzik. &
© Ⓟ