Półtora tysiąca marynarzy Polskiej Żeglugi Morskiej spędzi święta Bożego Narodzenia na 72 statkach.
W Wigilię centralnym punktem każdego statku pozostaje kuchnia.
Wspólnie i ozdobnie
Kucharze starają się zaspokoić nawet najbardziej wyszukane kulinarne wymagania— statek to miejsce pracy ludzi z różnych stron kraju, regionalne różnice widać też w oczekiwaniach załogi, co do rodzaju świątecznych potraw lub ich składników. Tradycyjnie na pięknie nakrytym wigilijnym stole— tego dnia wspólnym, w jednej mesie (stołówka na statku dzieli się na część oficerską i dla załogi) — pojawią się: barszcz z uszkami, śledzie w różnej postaci, wszelkie gatunki ryb, kapusta z grzybami, a także sernik, makowiec czy ciasta drożdżowe.
Kolację wigilijną rozpoczyna kapitan, a potem wszyscy dzielą się opłatkiem i składają sobie życzenia. W mesie nie może zabraknąć choinki, często żywej — jeśli szerokość geograficzna pozwala na jej zdobycie. Załoga przystraja jedliną przedni i tylny maszt, a każdy marynarz po swojemu ozdabia własną kabinę.
Późnym wieczorem członkowie załogi zaszywają się zazwyczaj u siebie, starając się połączyć z bliskimi za pośrednictwem telefonu komórkowego. Jeśli aparat nie złapie zasięgu, mogą skorzystać ze środków łączności statku.
W kraju i na świecie
Także w tym roku wiele jednostek Polskiej Żeglugi Morskiej znajdzie się podczas świąt na pełnym morzu. Najwięcej na wodach Atlantyku i akwenach otaczających Europę. Najdalej od kraju spędzą święta marynarze z największych peżetemowskich statków — panamaksów (74 tys. ton nośności), które pływają na Daleki Wschód. Ich załogi będą świętować m.in. w chińskich portach lub na otwartym Pacyfiku.
Marynarze z jednostek PŻM, transportujących fosforyty dla Zakładów Chemicznych w Policach, prawdopodobnie spędzą Boże Narodzenie w portach muzułmańskich krajów północnej Afryki, skąd wozi się ten surowiec.
Szansę na wspólną wigilię mają zaś załogi tych frachtowców szczecińskiego armatora, które zawiną do Nowego Orleanu. To najczęściej odwiedzany przez jednostki PŻM amerykański port — niemal zawsze spotka się tu kilka z nich.
Do największych szczęśliwców z pewnością należeć będą marynarze ze statków, które na okres świąt zawiną do portów polskich. Praca nad rozładunkiem i załadunkiem trwa nieprzerwanie również w Boże Narodzenie, dlatego członkowie załóg raczej nie będą mogli urwać się do domów. Za to wolno im gościć bliskich w swoich kabinach.
Jedno jest pewne — na święta nigdzie nie wybierają się „marynarze” ze statku restauracji Ładoga, zarządzanego przez peżetemowską spółkę Polsteam Żegluga Szczecińska. Jednostka — stojąca przy Wałach Chrobrego w Szczecinie — pozostanie w kraju, a jej „załoga” będzie, jak zwykle, podawać gościom potrawy kuchni rosyjskiej.