Właściciele tasują banki

opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Wszystko wskazuje na to, że 2019 r. będzie kolejnym rokiem trwającej od dekady konsolidacji sektora bankowego.

Od lata 2008 r., kiedy w trybie alarmowym BNP Paribas przejął zbankrutowany Fortis Bank, a wraz z nim biznes w Polsce, z rynku zniknęło ponad 10 bankowych brandów. Dzisiaj wciąż działa 14 banków, jednak te od numeru osiem w dół coraz mniej liczą się w walce o klienta. Przesądzony wydaje się los banków spoza pierwszej dziesiątki, choć nie wszystkich. Otwarte jest pytanie, co państwo zrobi z małymi instytucjami, które kontroluje: BOŚ Bankiem i Bankiem Pocztowym. Z biznesowego punktu widzenia ich istnienie nie ma sensu, gdyż nie są w stanie wygenerować godziwego zwrotu na kapitale. Wątpliwe, by w roku wyborczym rząd zdecydował się zlikwidować BOŚ poprzez przeniesienie części biznesu do Aliora i BGK. Nie wiadomo, co z Pocztowym zrobi Poczta, natomiast opowieści zarządu banku, że może on powtórzyć sukces pocztowych kas we Francji i we Włoszech można włożyć między bajki. Być może w roli partnera strategicznego wystąpi Alior, który — jak wynika z naszych informacji — miałby, według zamysłów ludzi premiera Mateusza Morawieckiego, odegrać rolę narodowego integratora rynku bankowego, a docelowo stworzyć trzecią, po PKO BP i Pekao, państwową grupę bankową. W tych planach Alior miałby dostarczać platformę IT, produkty i know-how sektorowi banków spółdzielczych, których pogarszająca się kondycja i kiepskie perspektywy coraz bardziej martwią rząd.

Na razie jednak Alior wciąż jest w strefie wpływów obozu Zbigniewa Ziobry, który ma decydujący głos poprzez PZU, głównego akcjonariusza. Jego pozycja osłabła po desancie ludzi Mateusza Morawieckiego do zarządu, jednak walka nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Jeśli premierowi uda się osadzić swojego człowieka na stanowisku prezesa Aliora, w sektorze bankowym możliwe będą daleko idące zmiany: fuzja PKO BP i Pekao, stworzenie czebola finansowego z PKO BP i PZU. To jednak scenariusz dopiero na 2020 r. Jeśli chodzi o banki spoza pierwszej dziesiątki, to duży znak zapytania widnieje przy Crédit Agricole. Trzeci od końca bank, według sumy bilansowej, zrezygnował w 2018 r. z przejęcia Eurobanku, co wydawało się ostatnią szansą na skokowe zwiększenie aktywów. To, czy sam trafi pod młotek (bo w obecnej formule dalsze istnienie nie ma sensu), zależy od globalnych planów spółki matki i ruchów na europejskiej bankowej szachownicy. Na Zachodzie dzieją się rzeczy o potencjalnie fundamentalnym wpływie na nasz rynek. Niepewne są przede wszystkim losy Commerzbanku, właściciela mBanku, o którym od kilku miesięcy plotkuje się, że jest na sprzedaż. Czy mBank zostanie zrepolonizowany? Tak czy inaczej, zmiana jego właściciela wpłynie na układ sił na rynku.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że w 2019 r. zniknie z rynku brand Idea Bank albo Getin Bank — docelowo przestaną istnieć oba, ale raczej nie w tym roku. Leszek Czarnecki, właściciel banków, szuka dla nich nabywcy, a sprzedaż zostanie poprzedzona połączeniem spółek. Niezmiennie otwarte jest pytanie o plany Amerykanów wobec Citi Handlowego, który, pozostając wysoce efektywnym bankiem, na konsolidującym się rynku spadł do ligi małych instytucji — coraz bardziej przypomina oddział Citigroup niż pełnowymiarowy bank z licencją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu