Woda cenna jak odpady

Uzależnienie opłat za śmieci od zużycia wody pozwala uszczelnić system – przekonują zwolennicy. Trudniej będzie uniknąć płacenia.

Od kwietnia w Warszawie mają obowiązywać nowe zasady naliczania opłat za śmieci. Będą zależne od zużycia wody. Miesięczna stawka będzie obliczana według wzoru: 12,73 zł razy ilość wody (w m sześć.) zużywanej średnio w miesiącu w poprzednim półroczu. Taki sposób jej obliczania będzie dotyczyć domów jednorodzinnych, budynków wielolokalowych oraz obiektów handlowo-usługowych w tzw. zabudowie mieszanej. W przypadku lokali bez wodomierzy, niepodłączonych do sieci lub nowo zamieszkałych (czyli niemających historii zużycia mediów) zamiast średniego zużycia z poprzednich miesięcy, we wzorze będzie przyjmowane przeciętne zużycie, wynoszące 4 m sześc. na osobę miesięcznie. Mieszkańcy używający wody np. do podlewania ogródków powinni mieć podliczniki, by nie wliczała się ona do rachunków za odpady.

- Przechodzimy na metodę „od wody”, ponieważ pozwala ona odzwierciedlić realną liczbę osób zamieszkujących lokal lub dom. Na tym systemie skorzystają osoby mieszkające samotnie oraz te, które rozsądnie korzystają z tzw. kranówki – mówił Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, ogłaszając plan zmiany systemu opłat.

Ile zapłacą?

- Obowiązująca do tej pory metoda wyliczenia dla Warszawy to tzw. płaska stawka, niezależna od czynników takich jak: powierzchnia, liczba mieszkańców i udział w części wspólnej nieruchomości. Jest to kwota wyliczona precyzyjnie na 65 zł za przeciętne mieszkanie. Warszawiak średnio zużywa 3,75 m sześc. wody miesięcznie. Oznacza to, że po wprowadzonych zmianach osoba mieszkająca samotnie zapłaci około 47 zł, czyli mniej niż teraz – twierdzi Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami.

To statystyka. W praktyce może być różnie.

- Porównując zużycie wody w lokalach w zarządzanych przez nas obiektach, widzimy, że zdarzają się osoby, które w sześć miesięcy same zużywają 100 m sześc. wody, ale są też rodziny trzyosobowe, które w tym samym okresie zużywają tylko 20 metrów sześciennych – dodaje Mariusz Łubiński.

Pokusa dla oszustów
Pokusa dla oszustów
Niektórzy przedstawiciele firm wodno-kanalizacyjnych obawiają się, że mieszkańcy domów objętych opłatami za śmieci od zużycia wody będą montować podliczniki na wodę do podlewania ogródków i używać jej także do tzw. celów bytowych. W ten sposób oszukają system i „zaoszczędzą” zarówno na ściekach, jak i na śmieciach.

Mieszkają – nie płacą

Przeciwnicy naliczania opłat za śmieci od wody często argumentują, że rodziny zapłacą więcej albo zaczną oszczędzać wodę, wcale nie ograniczając ilości wytwarzanych śmieci. W efekcie system będzie niesprawiedliwy. Zwolennicy zapewniają natomiast, że dzięki niemu mieszkańcy wytwarzający śmieci nie będą mogli uniknąć opłat. Takie nieuczciwe działania są coraz powszechniejsze w wielu miejscowościach.

- Wiele mieszkań jest wynajmowanych, np. przyjezdnym pracownikom. Bywa, że w mieszkaniu o powierzchni przeznaczonej dla trzy- lub czteroosobowej rodziny mieszka nawet 10 lokatorów. Właściciel ich nie zgłasza do systemu opłat za odpady, a samorządy i firmy zajmujące się gospodarką odpadami nie mają wystarczających zasobów, by ich deklaracje zweryfikować – mówi Jacek Kurzaj, prezes Miejskiego Zakładu Zieleni, Dróg i Ochrony Środowiska w Kołobrzegu, gdzie rozliczenia płatności za wodę są elementem systemu naliczania opłat za odpady.

Samorządy, które naliczały lub naliczają opłaty od liczby mieszkańców, często alarmują, że nie zgadza się ona z liczbą osób objętych systemem opłat za odpady. Oszacowano np., że w podwarszawskich Markach mieszka 40-45 tys. osób, ale do systemu śmieciowego zgłoszono 35 tys. osób. Z miejskich wyliczeń wynikało więc, że 8-10 tys. mieszkańców nie płaci za śmieci, dlatego zdecydowano się naliczać opłaty za śmieci od wody. Tarnów, który planował uzależnienie opłat za śmieci od zużycia wody, na co radni się nie zgodzili, podawał, że w 2019 r. w mieście zameldowanych było 107 tys. osób, a z deklaracji dotyczących opłat śmieciowych wynikało, że liczba mieszkańców wynosi tylko 87 tys. osób. W Łodzi, gdzie zużycie wody od kilku lat było na podobnym poziomie, w latach 2016-20 z systemu śmieciowego zniknęło 60 tys. mieszkańców.

Duży problem z określeniem liczby osób objętych opłatami za odpady mają też miejscowości turystyczne. Jacek Kurzaj informuje, że np. w Kołobrzegu mieszkańcy mają kilka mieszkań lub apartamentów, które wynajmują, ale deklarują, że mieszkają tylko w jednym z nich. Wówczas trudno naliczyć opłaty za odpady wytwarzane przez turystów.

Waga i wymagania

Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie, uważa natomiast, że system naliczania opłat za śmieci od wody jest skomplikowany i nie do końca odzwierciedla rzeczywistą produkcję odpadów. Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby naliczanie opłat od wagi odpadów.

Mariusz Łubiński twierdzi natomiast, że samorządy powinny ograniczyć przetargowe wymagania wobec firm gospodarujących odpadami, dotyczące np. automatyzacji sortowni itp., co pozwoliłoby obniżyć koszty zagospodarowania śmieci.

- Udział w konkursach ofert na odbiór i zagospodarowanie odpadów obwarowany jest takimi obostrzeniami, że przystępują do nich tylko największe firmy. W rezultacie stawki są coraz wyższe – mówi Mariusz Łubiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane