Wojna o elektroodpady

E-system monitorujący przepływ elektrośmieci poróżnił branżę. Małe firmy obawiają się, że duże mogą go wykorzystać, by wypchnąć je z rynku

Projekt założeń ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (ZSEE) budzi coraz większe emocje. Gorącą kwestią jest zwłaszcza planowana budowa systemu elektronicznego, do którego wprowadzane mają być dane dotyczące przepływu elektrourządzeń. O tym, że może on pomóc zlikwidować szarą strefę, przekonani są wszyscy. Wątpliwości budzą jednak ogólne zapisy projektu, krytykowane zwłaszcza przez małe i średnie firmy. Podobnie jak one — doprecyzowania domagają się jednak także rządowi prawnicy.

SZARA STREFA: Polskie sklepy powinny zebrać rocznie 4 kg elektrośmieci w przeliczeniu na mieszkańca. Jednak konsumenci i firmy często wolą odzyskać metalowe części, a resztę „zutylizować” na własną rękę. Sytuację ma uzdrowić nowelizacja ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, która budzi jednak kontrowersje.
[FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

SZARA STREFA: Polskie sklepy powinny zebrać rocznie 4 kg elektrośmieci w przeliczeniu na mieszkańca. Jednak konsumenci i firmy często wolą odzyskać metalowe części, a resztę „zutylizować” na własną rękę. Sytuację ma uzdrowić nowelizacja ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, która budzi jednak kontrowersje. [FOT. BLOOMBERG]

„Projektowany system winien być opracowany, zgodnie z propozycjami strony społecznej, przez wprowadzających sprzęt na podstawie porozumienia zawartego z Ministrem Środowiska. Ze strony wprowadzających porozumienie zostałoby zaakceptowane przez grupę reprezentującą przedsiębiorców. W skład grupy upoważnionej do podpisania porozumienia wchodziliby przedstawiciele wprowadzających wszystkie rodzaje sprzętu do obrotu, których łączny udział w rynku wynosi co najmniej 75 proc.” — napisali przedstawiciele resortu środowiska w projekcie założeń.

Duży może więcej

— Wybrani wprowadzający — najwięksi — opracują w sposób w zasadzie dowolny system elektronicznego monitoringu. Kto będzie członkiem grupy reprezentującej przedsiębiorców zawierających porozumienie z ministrem, na jakich zasadach ta grupa zostanie wyłoniona, czyje interesy będzie reprezentować, jakie będą jej uprawnienia, jak będzie wyglądał system — tego ustawodawca nam w projekcie założeń nie wyjaśnia. Napisano w nim, że „stworzenie i prawidłowe funkcjonowanie systemu finansowane będzie przez wszystkich wprowadzających sprzęt...”. Porozumienie zawrze grupa, a płacić będą wszyscy — zżyma się Aleksandser Traple, prezes firmy Biosystem Elektrorecykling.

Spółka poprosiła o zaopiniowanie projektu oraz analizę procesu legislacji przez kancelarię Domański, Zakrzewski, Palinka. Obawy mniejszych graczy oraz prawników budzi to, że duże organizacje i firmy, które obecnie mają większość w branżowej grupie prowadzącej konsultacje społeczne z resortem środowiska, będą w przyszłości miały dostęp do informacji z systemu.

„W trakcie konsultacji z przedsiębiorcami, w ramach Branżowych propozycji regulacyjnych przedstawiono propozycję, aby w systemie każdy z przedsiębiorców był zobowiązany do ujawnienia wszystkich faktur i listów przewozowych dotyczących przedmiotu jego działalności gospodarczej. Dostęp do tego systemu, jako podmioty nim administrujące, miałyby mieć jednak także osoby związane stosunkiem pracy z przedsiębiorcami branży ZSEE, co z kolei rodzi istotne wątpliwości z punktu widzenia zasad konkurencyjności i ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa” — napisali prawnicy kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka.

Twierdzą, że system powinien być prowadzony przez instytucję publiczną, a dostęp podmiotów branżowych do zawartych w nim informacji powinien być wykluczony.

Tabela rozbieżności

Doprecyzowania założeń dotyczących funkcjonowania i wprowadzania danych do e-systemu domaga się także Rządowe Centrum Legislacji (RCL). „Dlaczego system ten ma być opracowany przez przedsiębiorców, jaka rola w opracowaniu i funkcjonowaniu systemu będzie przypadała Ministrowi Środowiska, jakie dane będą wprowadzane do systemu oraz na jakich zasadach będą z nim zamieszczane i przechowywane (…) kto będzie administratorem systemu” — odpowiedzi m.in. na te pytania Jacek Krawczyk, wiceprezes RCL, proponuje zamieścić w projekcie ustawowych założeń.

— Trwają analizy, czy administrowanie systemem pozostawione zostanie samym wprowadzającym sprzęt, czy rolę tę pełnić będzie organ administracji państwowej, na przykład Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Ostateczna decyzja podjęta zostanie w trakcie prac nad projektem ustawy o ZSEE — poinformowali „PB” przedstawiciele biura prasowego resortu środowiska. W konsultacjach międzyresortowych urzędnicy ministerstwa poinformowali też, że ogłoszą przetarg, by wyłonić podmiot, który opracuje wdrożenie systemu i bazy danych. Projekt założeń został przyjęty przez Komitet do spraw Europejskich, ale z zastrzeżeniem tabeli rozbieżności, w której zapisano konieczność doprecyzowania projektu zgodnie z uwagami zgłoszonymi przez RCL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Wojna o elektroodpady