Współpraca konkurentów

Urszula Światłowska
opublikowano: 2006-11-27 00:00

Prywatne placówki medyczne często współpracują ze szpitalami na zasadzie outsourcingu. I ta kooperacja przynosi korzyści obu stronom.

Pacjent, chcący zrobić zdjęcie rentgenowskie w publicznej placówce medycznej, nie musi wiedzieć, że pracownia radiologiczna jest... prywatna. I tak nie ma to dla niego znaczenia‚ za usługę płaci szpital.

Do outsourcingu dawno już przekonały się firmy prywatne. Zwłaszcza że argumenty finansowe są przekonujące. Zlecenie usług specjalistycznych firmie zewnętrznej może obniżyć koszty o kilkadziesiąt procent. Z dobrodziejstw tego rozwiązania korzystają także publiczne szpitale.

Wyróżnia się dwa obszary outsourcingu. Pierwszy z nich obejmuje usługi niezwiązane z procesem leczenia: katering, sprzątanie, utylizację odpadów czy ochronę.

— Zlecanie tych usług to częsta praktyka, ponieważ nie są one bezpośrednio związane z zarządzaniem placówką i jej polityką. Bardziej skomplikowane jest oddanie na zewnątrz obszaru administracyjno-organizacyjnego. W wielu przypadkach wiąże się z likwidacją stanowisk i nieefektywnych działów. A ponieważ administracja jest blisko związana z zarządzaniem jednostką — jej kierownictwo obawia się utraty kontroli. Niepotrzebnie, ponieważ outsourcing obejmuje: szkolenia, płace, działy księgowości, kadr czy jakości — wyjaśnia Rafał Naszczyński, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Centrum Medycznego LIM.

Szpitali często nie stać na zakup drogiego sprzętu, dlatego też chętnie podpisują umowy outsourcingowe na obsługę np. pracowni radiologicznych. I tu znalazły dla siebie miejsce prywatne placówki.

Jak wygląda taka współpraca?

— Kooperacja na zasadzie outsourcingu sprawdza się. Szpital nie angażuje swoich środków, tylko wydzierżawia pomieszczenia prywatnej jednostce. W zamian za to wykupuje świadczenia usług medycznych. Dzierżawca zaś te pomieszczenia adaptuje, wyposaża w aparaturę, np. rezonans magnetyczny, tomograf komputerowy, aparaty rentgenowskie — wyjaśnia Zbigniew Gniadek, dyrektor Centrum Teleradiologii Enel-Med.

Na takiej współpracy zyskuje i szpital, i podwykonawca.

— Szpital otrzymuje pieniądze z dzierżawy pomieszczeń. My zaś proponujemy cenę za badania niższą od rynkowej, by także szpital odniósł korzyść. Poza tym ma on dostęp do diagnostyki na wysokim poziomie, prowadzonej przy użyciu nowoczesnego sprzętu. Mając swobodę biznesową, czyli możliwość zawierania umów z placówkami zewnętrznymi i wykonywania badań dla pacjentów prywatnych, rekompensujemy sobie niską cenę, po której rozliczamy się ze szpitalem — mówi Zbigniew Gniadek.

Od 1 stycznia 2007 r. sytuacja się skomplikuje. Wejdą bowiem w życie przepisy o zapobieganiu konkurencji w jednostkach publicznych. Mają one ograniczyć komercyjną działalność fundacji z wykorzystaniem infrastruktury szpitali, ale mogą zahamować współpracę prywatno-publiczną. Dlaczego? Bo szpital posiadający aparaturę rentgenowską już nie będzie mógł rozpocząć współpracy z firmą zewnętrzną. Bez względu na stan sprzętu. Rozwiązaniem będzie... pozbycie się go. Wówczas to swoiste partnerstwo będzie mogło się rozwijać.