Relacje między Białym Domem a Rezerwą Federalną (Fed) wchodzą w fazę otwartej konfrontacji. W tle znajduje się narastająca presja administracji Donalda Trumpa na agresywne obniżki stóp procentowych oraz coraz ostrzejsza krytyka niezależności banku centralnego.
Przedłużona „kadencja”
W tym kontekście pojawiają się spekulacje, że Jerome Powell, którego kadencja przewodniczącego Fed wygasa w maju 2026 roku, może zdecydować się na pozostanie w Radzie Gubernatorów aż do stycznia 2028 roku, na co pozwalają obowiązujące przepisy.
Taki ruch byłby interpretowany jako próba ochrony instytucji przed bezpośrednim wpływem politycznym. Jednocześnie oznaczałby bezprecedensową sytuację, w której były przewodniczący, dysponujący ogromnym autorytetem, funkcjonowałby obok nowego szefa Fed nominowanego przez prezydenta.
Groźba „dwuwładzy” w amerykańskim banku centralnym
Eskalację napięcia przyspieszyły działania Departamentu Sprawiedliwości, który skierował do Rezerwy Federalnej wezwania przed wielką ławę przysięgłych. Oficjalnie dotyczą one remontów siedziby Fed, jednak w środowisku ekonomicznym są postrzegane jako próba wywarcia nacisku na niezależną politykę pieniężną. Eksperci ostrzegają, że ewentualne pozostanie Powella w Radzie Gubernatorów mogłoby doprowadzić do sytuacji przypominającej istnienie „dwóch papieży” w jednym Kościele.
Była prezes Fed w Cleveland Loretta Mester zwraca uwagę, że taka konstrukcja władzy mogłaby wprowadzić chaos informacyjny na rynkach finansowych. Inwestorzy mogliby mieć trudności z oceną, kto faktycznie nadaje kierunek polityce stóp procentowych. Antulio Bomfim z Northern Trust Asset Management podkreśla, że nawet jeśli Powell nie próbowałby odgrywać roli przewodniczącego w cieniu, jego doświadczenie i reputacja czyniłyby go naturalnym punktem odniesienia dla alternatywnych ocen sytuacji gospodarczej.
Ostra reakcja Powella
Jerome Powell, znany z powściągliwego stylu komunikacji, tym razem zareagował wyjątkowo zdecydowanie. W oświadczeniu z 11 stycznia 2026 roku otwarcie powiązał działania Departamentu Sprawiedliwości z szerszą kampanią nacisków ze strony administracji Trumpa. Podkreślił, że groźba postawienia zarzutów karnych jest konsekwencją prowadzenia niezależnej polityki pieniężnej, której celem jest stabilność gospodarki, a nie realizacja bieżących interesów politycznych.
Ta deklaracja wzmocniła przekonanie, że Powell może świadomie wykorzystać możliwość dalszego zasiadania w Radzie Gubernatorów, co znacząco utrudniłoby prezydentowi szybką wymianę kierownictwa Fed. Wśród potencjalnych następców Powella wymienia się Kevina Hassetta oraz Kevina Warsha, jednak ich nominacje mogą utknąć w Senacie. Jeden z senatorów jasno dał do zrozumienia, że dojdzie do wstrzymanie poparcia dla jakichkolwiek kandydatur do czasu pełnego wyjaśnienia kwestii wezwań sądowych.
Stopy procentowe w centrum politycznej batalii
Na razie polityka pieniężna USA pozostaje względnie stabilna. Po trzech obniżkach stóp procentowych o 0,25 punktu procentowego w 2025 roku decydenci Fed zasygnalizowali przerwę w dalszych cięciach. To jednak stoi w sprzeczności z oczekiwaniami administracji Trumpa, która naciska na znacznie głębsze obniżki kosztu pieniądza. Najbliższe posiedzenie FOMC ws. stóp procentowych zaplanowane jest na 27–28 stycznia.
W tym celu Biały Dom dąży do przejęcia większości w siedmioosobowej Radzie Gubernatorów, co dałoby prezydentowi realny wpływ nie tylko na poziom stóp procentowych, lecz także na obsadę stanowisk w regionalnych bankach Rezerwy Federalnej. Kluczowym elementem tej strategii jest próba usunięcia gubernatorki Lisy Cook, wobec której wysunięto zarzuty dotyczące nieprawidłowości hipotecznych.
Ryzyko kryzysu konstytucyjnego i rynkowego
Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego w sprawie Lisy Cook, spodziewane po 21 stycznia 2026 roku, może okazać się momentem przełomowym. Jeśli sąd dopuści możliwość łatwiejszego odwoływania członków Fed, otworzy to drogę do głębokich zmian kadrowych w banku centralnym. Z kolei utrzymanie obecnego status quo wzmocniłoby pozycję Powella i pozostałych decydentów FOMC.
Eksperci podkreślają, że jedność kierownictwa Rezerwy Federalnej może skutecznie zablokować polityczne ambicje Białego Domu. Próba ich przełamania groziłaby jednak nie tylko kryzysem konstytucyjnym, ale także poważnym wstrząsem na globalnych rynkach finansowych, dla których niezależność Fed pozostaje jednym z fundamentów stabilności.
