Wszystkie grzechy e-Podatków

opublikowano: 16-01-2018, 22:00

Projekt, który ma ułatwić rozliczenie z fiskusem milionom Polaków, a kosztował już blisko 100 mln zł, jest na ostrym zakręcie. Opóźnienie, milionowe kary dla wykonawcy i konflikt z podwykonawcą to tylko wierzchołek góry problemów

Gdy w lutym 2013 r. po długiej batalii przetargowej Sygnity podpisało z Ministerstwem Finansów (MF) wart 232 mln zł brutto kontrakt na wdrożenie systemu e-Podatki, przedstawiciele integratora nie ukrywali optymizmu związanego z pozyskaniem historycznie największego zlecenia, które przez kilka kolejnych lat miało generować źródło stałych przychodów. Jako atut swojej oferty Sygnity podkreślało sięgnięcie po „wiarygodnego i dającego gwarancję najwyższej jakości podwykonawcę”, amerykańską firmę Fast Enterprises, która miała zaadaptować do polskich wymagań swój system GenTax.

Dla Sygnity, którym kieruje Mariusz Nowak (z prawej), decyzje w sprawie udrożnienia prac związanych z e-Podatkami mają kluczowe znaczenie. Przemysław Koch (z lewej), który w listopadzie został powołany na stanowisko pełnomocnika ministra finansów ds. informatyzacji, nie ma łatwego zadania. Przez blisko pięć lat realizacji e-Podatków narastały problemy, dla których nie ma dziś łatwych rozwiązań.
Wyświetl galerię [1/2]

BYĆ ALBO NIE BYĆ:

Dla Sygnity, którym kieruje Mariusz Nowak (z prawej), decyzje w sprawie udrożnienia prac związanych z e-Podatkami mają kluczowe znaczenie. Przemysław Koch (z lewej), który w listopadzie został powołany na stanowisko pełnomocnika ministra finansów ds. informatyzacji, nie ma łatwego zadania. Przez blisko pięć lat realizacji e-Podatków narastały problemy, dla których nie ma dziś łatwych rozwiązań. [FOT. Marek Wiśniewski, ARC]

e-Podatki w założeniach miały m.in. usprawnić administrację podatkową poprzez scentralizowany system poboru i dystrybucji podatków, ułatwić milionom Polaków rozliczenie z fiskusem. Jednak już półtora roku po podpisaniu umowy zaczęły pojawiać się informacje o pierwszych opóźnieniach i karach. Zgodnie z pierwotnym harmonogramem ostatnie produkty projektu powinny zostać przekazane w 2018 r., a następnie powinien on przejść do dwuletniej fazy utrzymaniowej. Tak się jednak nie stanie.

Projekt ma duże opóźnienia, a po latach błędów, zapewne po obu stronach, latem 2017 r. MF i Sygnity znalazły się na kursie kolizyjnym. Resort podliczył wówczas kary serwisowe dla Sygnity, a p.o. prezesa informatycznej spółki w liście do akcjonariuszy stwierdził, że realizacja kontraktu w obecnym kształcie może okazać niemożliwa.

— Dla niektórych produktów projektu jest około dwuletnie opóźnienie w stosunku do bazowego harmonogramu. Wynika to zarówno z opóźnień projektowych, jak i uzgodnionych przesunięć w harmonogramie, w związku z realizacją dodatkowych wniosków o zmianę, rozszerzających zakres projektu — mówi Przemysław Koch, pełnomocnik ministra finansów ds. informatyzacji. Opóźniony jest m.in. moduł dotyczący podatku VAT, który według pierwotnych założeń miał być gotowy z początkiem 2017 r.

Grzech pierworodny

Wielu rozmówców „PB” wskazuje, że geneza problemów z systemem sięga czasów podpisania umowy. — Źródłem problemu jest m.in. to, że podpisany kontrakt nie jest satysfakcjonujący, zarówno jeśli chodzi o wybór technologii, jak też samą jego konstrukcję. Mam także zastrzeżenia do sposobu jego realizacji — mówi Przemysław Koch.

Także inni rozmówcy „PB” wskazują, że wybór amerykańskiego systemu GenTax był chybioną decyzją, gdyż nie zawierał on np. modułu do głównego podatku, czyli VAT. Sygnity nie odpowiedziało na nasze pytania ws. projektu o e-Podatki w tym, czy w momencie podpisywania umowy GenTax miał moduł do VAT.

— Okazało się, że cały moduł należy napisać od nowa. Fast ściągnął do Warszawy programistów, zaczął pisać kod i wystawiać Sygnity faktury. Sygnity ich nie płaciło, gdyż uważało, ze powinni to zrobić w ramach umowy. W rezultacie Fast wstrzymał pracę — mówi jeden z wysokich urzędników chcący zachować anonimowość. Fast Enterprises w kwietniu 2017 r. wypowiedział umowę Sygnity i wystąpił z roszczeniem zapłaty łącznie 36 mln zł. W sierpniu Sygnity wystąpiło z roszczeniami wobec Fast Enterprises, domagając się około 21 mln zł. Czy w sytuacji konfliktu generalnego wykonawcy z głównym podwykonawcą ukończenie projektu jest w ogóle możliwe.

— Dostosowanie produktu do obowiązujących regulacji jest kontraktowym zobowiązaniem integratora. Uważam, że powinniśmy zadbać o lepsze przygotowanie kontraktu na etapie jego przygotowania — mówi Przemysław Koch.

Grzech zaniechania

Od czasu podpisania umowy na e-Podatki w MF jest piąty minister finansów i trzeci prezes Sygnity (nie licząc p.o.). Wszyscy prezesi informatycznej firmy w ostatnich latach pielgrzymowali na Świętokrzyską, zabiegając o zmianę w sposobie realizacji projektu. Nie wiemy, na ile roszczenia spółki były uzasadnione, ale problem się pogłębiał. W lipcu 2017 r. Piotr Wierzbicki, wiceprezes Sygnity, mówił nam, że nie widzi zmiany podejścia MF do realizacji projektu. Twierdził, że problemem jest duża bezwładność, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji. — Nie wykluczam, że poprawę realizacji tego projektu udałoby się osiągnąć w ramach obecnej umowy, jednak potrzebny byłby ktoś po stronie resortu, kto wziąłby na siebie ciężar decyzji. Na razie nikt taki się nie pojawił. Nie ma jednego winnego zaistniałej sytuacji. Oczekujemy jednak jakichś decyzji, które pomogą ją rozwiązać — mówił wówczas. W związku z komplikacją sytuacji, jeśli chodzi o e-Podatki, nie wykluczał wówczas żadnego scenariusza, łącznie z wypowiedzeniem umowy przez spółkę lub przez zamawiającego.

Coraz dalej do nieba

Już jesienią 2014 r. zaczęły pojawiać się pierwsze informacje o karach dla Sygnity za opóźnienia przy wdrażaniu projektu. Spółka je kwestionowała. Według naszych informatorów, wiosną 2017 r. MF zaczęło naliczać Sygnity kary serwisowe. — W lipcu 2017 r. wysłaliśmy do Sygnity informację, że szacunkowe kary umowne wynoszą ponad 21 mln zł. Było to wstępne oszacowanie wykonane dla kar serwisowych. Trwa ponowna kalkulacja kar umownych.

Żadna formalna nota księgowa nie została skierowana do Sygnity — mówi Przemysław Koch. Nie wiemy, ile obecnie wynoszą kary związane z opóźnieniami. Zgodnie z informacjami prasowymi w styczniu 2016 r. wynosiły ponad 5 mln zł. Latem minionego roku MF informowało nas, że potwierdzone jest opóźnienie, m.in. w zakresie części produktów w ramach transz T4 i T5 oraz wszystkich produktów transzy T6, w ramach której miała być dostarczona scentralizowana obsługa VAT oraz wszystkich produktów transzy T7, w ramach której miała być dostarczona scentralizowana obsługa CIT.

Resort informował wówczas, że w przypadku tych produktów, dla których stwierdzono już opóźnienie, ale nie były one jeszcze przedstawione do odbioru, nie zostały naliczone właściwe kary umowne, „ponieważ nie jest znana data ostatecznego odbioru tych produktów, od której jest uzależniona wysokość kar umownych”.

Umowa podpisana między Sygnity i MF ma zastrzeżenie, że łączny limit kar umownych naliczonych przez zamawiającego nie może przekroczyć wartości wynagrodzenia. Nasze źródła twierdzą, że Sygnity zakwestionowało kary, a obecnie w MF trwa analiza metodologii naliczania kar i ich ponowne przeliczanie. Przemysław Koch informuje, że do tej pory na realizację kontraktu wydano około 99 mln zł. Są to wydatki na zakup infrastruktury, licencji, integrację oprogramowania oraz opłaty utrzymaniowe.

— Wszelkie nasze zobowiązania wynikające z wystawionych faktur zostały uregulowane, za wyjątkiem jednej faktury, której płatność została wstrzymana na poczet szacowanych kar umownych — mówi Przemysław Koch.

Pod koniec czerwca Sygnity informowało, że szacuje niezafakturowane należności na ponad 80 mln zł. Przedstawiciel MF nie zgadza się z tymi szacunkami. Niedługo po decyzji o naliczeniu kar, we wrześniu 2017 r., ze stanowiskiem dyrektora Departamentu Informatyzacji MF pożegnali się Wiesław Szala, który według naszych źródeł był jednym z inicjatorów podliczenia prac serwisowych, oraz Ryszard Hodryński, pełnomocnik ministra ds. IT. W październiku nowym dyrektorem ds. IT został Tomasz Blicharz. Nie zagrzał długo miejsca, w grudniu zastąpił go Piotr Patroński.

Katharsis

Projekt e-Podatki znalazł się w klinczu. Próba wyegzekwowania od Sygnity kar, abstrahując od prawidłowości ich naliczenia, zapewne skończyłaby się wnioskiem firmy, borykającej się obecnie z trudnościami finansowymi, o sanację.

Nieegzekwowanie kar lub próba ich zmniejszenia może być trudna wizerunkowo. W ostatnich latach pojawiały się próby nietypowego wyjścia z sytuacji. Według naszych informatorów były pomysły odkupienia Sygnity lub zorganizowanej części przedsiębiorstwa z udziałem podmiotów państwowych, przeniesienia projektu e-Podatki do Aplikacji Krytycznych — spółki IT fiskusa, czy wyciągnięcia specjalistów z Sygnity. Obecna ekipa odpowiedzialna za IT MF ma więc twardy orzech do zgryzienia.

— Analizujemy wiele scenariuszy dotyczących dalszej realizacji kontraktu. Wszystko zależy od tego, jak potoczą się negocjacje z Sygnity. Dotyczą one m.in. terminów oddania kolejnych modułów, kwestii kar umownych czy zmian w realizacji projektu. Rozmowy trwają, więc nie możemy ujawniać szczegółów — mówi Przemysław Koch. Żeby zapewnić bezpieczeństwo i właściwe funkcjonowanie systemu poboru podatków, MF nadal rozwija i dostosowuje do wymagań legislacyjnych system Poltax. Robi to własnym zespołem.

— System działa prawidłowo. Patrzymy też na możliwe alternatywne rozwiązania, bo nie ulega wątpliwości, że docelowo w MF musi być centralny system poboru podatków. Rozpatrujemy możliwość zrobienia tego na bazie własnych zasobów IT, spółki Aplikacji Krytyczne czy zasobów, które mamy w każdej izbie administracji skarbowej. Nie wykluczamy też zakupu

rozwiązania z zewnątrz — mówi pełnomocnik ministra. Jedną z opcji, którą bada MF, jest przepisanie aplikacji Poltax na najnowsze technologie. Czy jednak MF mogłoby dalej samo rozwijać system?

— Żeby móc dalej samodzielnie rozwijać projekt, nie musimy niczego dodatkowo kupować. Zapłaciliśmy już za licencję i wdrożenie. Kilka lat temu NIK wydała wytyczne, żeby w każdym kontrakcie były zawarte klauzule związane z przeniesieniem praw autorskich. Dla e-Podatków, dla tych modułów, które zostały odebrane, tak właśnie jest — mówi Przemysław Koch. Twierdzi, że obecnie nie ma żadnych pomysłów na odkupienie Sygnity lub wydzielonej części spółki.

Zastępy ekspertów IT

Gorset prawa zamówień publicznych oraz dyscyplina finansów publicznych sprawiają, że nie jest łatwo przeciąć węzeł gordyjski. W MF w październiku powstała grupa społecznych ekspertów, która ma doradzać przy IT.

Członków grupy powołali dyrektor generalny Ministerstwa Finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej. Przewodniczącym zespołu ekspertów jest Adam Marciniak, wiceprezes banku PKO BP. W jej skład wchodzą też m.in. Piotr Alicki, prezes Krajowej Izby Rozliczeniowej (KIR), Piotr Trętowski, wiceprezes KIR, czy Piotr Woźny, który do wiosny był wiceministrem w resorcie cyfryzacji (obecnie doradza Mateuszowi Morawieckiemu w sprawie smogu i jest typowany na nowego ministra od smogu). To właśnie Piotr Woźny był spiritus movens powstania rady ekspertów.

— Pomysł przypadł do gustu premierowi Morawieckiemu. Tworzyłem podobną radę w MC. Wzięła się stąd, że przy realizacji np. elektronicznych wniosków do 500+ czy wyciągnięciu profilu zaufanego do bankowości elektronicznej bardzo nam pomogła ekipa IT z PKO BP — ich doświadczenie, wiedza, umiejętność współpracy z wykonawcami oraz wychodzenia z sytuacji kryzysowych przy wdrożeniach IT okazały się kluczowe. Stąd pomysł stworzenia takiego ciała w MF — tu również rada opiera się na ludziach związanych z PKO BP i Krajową Izbą Rozliczeniową — mówi Piotr Woźny. Obecnie rada skupia się na rekomendacjach dotyczących struktury informatyki resortu i modelu zarządzania informatyką. Była też informowana o statucie projektu e-Podatki.

— Członkowie grupy ekspertów nie mają wglądu do naszych umów z firmami IT. Ich rola doradcza polega na wypracowaniu rekomendacji dla prezentowanych podczas spotkań pomysłów, kwestii, statusów projektów. Zadbaliśmy o to, aby każda osoba powołana do rady ekspertów podpisała deklarację o zachowaniu poufności oraz braku konfliktu interesów w związku z realizowanymi zadaniami. Grupa pełni rolę wyłącznie doradczą. To do ministerstwa należy ostateczna decyzja w każdej sprawie — podkreśla Przemysław Koch. © Ⓟ

Perturbacje wykonawcy

Według raportu Ministerstwa Cyfryzacji Sygnity dostarczyło około 33 proc. systemów/rejestrów dla administracji. Spółka jednak od lat jest w permanentnej restrukturyzacji. Od ponad dekady kolejne zarządy przedstawiają swoje plany na poprawę rentowności. Inwestorzy duże nadzieje na poprawę sytuacji pokładali w pojawieniu się w akcjonariacie spółki na początku 2016 r. inwestora branżowego — spółki Cron. Jednak działania prowadzone przez władze Sygnity, w którego akcjonariacie dominującą pozycję mają akcjonariusze finansowi, na razie nie przyniosły radykalnej poprawy. Władze spółki przyznają, że obecnie Sygnity jest w procesie nieformalnej sanacji. Rozmawiają z wierzycielami i przygotowują plan restrukturyzacji. W ocenie przedstawicieli spółki geneza jej problemów leży głównie w kontraktach zawieranych w przeszłości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Wszystkie grzechy e-Podatków