Czytasz dzięki

Wybór waluty nie może ograniczać ambicji firmy

Paweł Zielewski
opublikowano: 29-05-2006, 00:00

Po co czekać na euro w Polsce, skoro Citibank już teraz umożliwia firmom, dokonującym rozliczeń transgranicznych skorzystanie z wszelkich dobrodziejstw, jakie niesie unia monetarna.

„Puls Biznesu”: Czy klient, który dokonuje transakcji międzynarodowych, musi być skazany na najpopularniejsze waluty, czyli głównie euro i dolara?

Sonia Wędrychowicz-Horbatowska, szefowa pionu bankowości transakcyjnej Citibank Handlowy: Ze względu na strukturę polskiego eksportu i importu ponad 50 proc. wszystkich płatności transgranicznych realizowanych przez klientów naszego Banku to płatności w euro. Jednak drugim poważnym strumieniem przepływów są płatności za transakcje dokonywane z partnerami handlowymi z dalszych regionów świata. Dla klientów, którzy nastawiają się na kontakty biznesowe z odległymi krajami stworzyliśmy nową usługę nazwaną WorldLink.

Dalszych, czyli skąd pochodzących?

— Duża część naszych klientów rozlicza się w dolarach np. z tygrysami azjatyckimi — partnerami w Singapurze, Hongkongu... To wystarczyło, by stworzyć rozwiązanie nie tylko tańsze, ale i minimalizujące ryzyko kursowe.

I naprawdę jest to możliwe w polskich warunkach?

Firma wcale nie musi posiadać konta w wielu walutach skoro istnieje możliwość zastosowania zupełnie innego — prostszego modelu, umożliwiajacego płatności w walutach egzotycznych. Bank mówi klientowi — jeżeli otrzymam określoną kwotę waluty, zrobię konwersję na walutę, w której dokonujesz transakcji i przekażę ją do banku partnera handlowego. Taka usługa daje klientowi wiele ułatwień: przede wszystkim — możliwość zrealizowania transakcji w egzotycznej walucie egzotycznego kraju, a co za tym idzie — zniwelownie ryzyka kursowego. Klient unika w ten sposób sytuację, w której musi dokonać wymiany złotego na dolara, a następnie dolara na inną walutę lokalną, zmierzając się przy tej okazji z podwójnym ryzykiem wynikającym z różnic kursowych. Samo rozliczenie nie jest jednocześnie drogie, ponieważ nie musi kosztować więcej niż zwykłe rozliczenia transakcji w popularnych walutach.

Czyli krok po kroku...

Od strony technicznej wygląda to tak: zakładamy, że klient w Polsce chciałby zakupić towar w Singapurze. Co robi partner z Singapuru? Dzwoni do Polski do swojego partnera handlowego i określa w singapurskich dolarach koszt tej transakcji. Jeżeli polska firma mówi, że nie może zapłacić w lokalnej walucie, otrzymuje propozycję płatności w dolarach amerykańskich. Nasz klient za złotego kupuje dolary amerykańskie po określonym kursie wymiany i po określonych kosztach transakcji kupna, wysyła je do Singapuru, gdzie jego partner handlowy dokonuje wymiany na dolary singapurskie. Ponownie płaci on tym samym niejako kolejną prowizję zawierającą się w koszcie przewalutowania na walutę lokalną — pierwszy koszt pojawia się przecież w momencie zakupu dolarów amerykańskich za złotówki. Mamy więc do czynienia z dwoma transakcjami i dwoma kosztami. W sytuacji, gdy bank przejmuje na siebie — za pośrednictwem WorldLink — obowiązek transferu w lokalnej walucie, omijane jest jedno ryzyko związane z kursem wymiany, a dodatkowo klient otrzymuje bonus w postaci łatwiejszego fakturowania transakcji.

Ułatwienia w handlu z najdalszymi zakątkami świata nie rozwiązują wszystkiego. Na własnym podwórku na firmy zapisy prawa dewizowego nakładają na klientów specyficzne wymagania...

W ramach istniejących przepisów dewiziowych staramy się maksymalnie ułatwić prowadzenie biznesu naszym klientom dostosowując się jednoczęsnie do potrzeb rynku. Przykładem niech będzie — wdrażany obecnie system umożliwiający elektroniczne przekazywanie dokumentów wymaganych przez prawo dewizowe w momencie realizacji transakcji. Kolejnym, dobrym pomysłem na usprawnienie handlu może być np. konto w Niemczech czy Anglii, które sprawia, że firma działa w typowych warunkach prawnych dla unii monetarnej, a tym samym dostaje do ręki zupełnie inne instrumenty płatnicze, instrumenty finansowe, nowe możliwości inwestowania na tamtych rynkach. Usługa International Payment Account umożliwia skorzystanie ze wszelkich dobrodziejstw Unii Monetarnej jeszcze przed wejściem Polski do strefy euro.

Kolejny skomplikowany produkt?

International Payment Account tylko z pozoru jest propozycją skomplikowaną. Polega na otwarciu zainteresowanej firmie rachunku bieżącego w banku partnerskim w innym kraju, np. w Citibanku Frankfurt, Citibanku Londyn. Z tego właśnie rachunku klient realizuje płatności zagraniczne, nie tylko w ramach Unii Europejskiej. Klient posiada dostęp do rachunku poprzez system bankowości elektronicznej, dzięki czemu może korzystać z rachunku również z terytorium Polski. Wraz z otwarciem konta poza Polską automatycznie zmienia się całe otoczenie prawne. Klient, który ma konto w Citibanku we Frankfurcie czy Londynie musi dostasować się do lokalnych regulacji. International Payment Account pozwala Klientowi, co jest bardzo istotne, na obniżenie kosztów obsługi transakcji. Koszt realizacji przelewu w EUR w obrębie krajów Unii Monetarnej jest znacznie niższy niż koszt podobnego przelewu realizowanego z krajów, które nie są jeszcze w Unii Monentarnej.

Skąd tak właściwie klient wie, co się dzieje z jego pieniędzmi w zachodnim banku?

Dzięki platformie Citidirect firma może obserwować wszystkich ruchów na zagranicznym rachunku. Jednym słowem — rachunek dostępny jest w standardowej platformie bankowości elektronicznej

Gdyby wszystko było takie proste...

Główną siłą rozwiązań w zakresie rozliczeń międzynarodowych jest ich prostota. Klient nie musi wiedzieć, jak poważny proces finansowy stoi za jego transakcjami. Dla niego liczy się przede wszystkim to, że może je na bieżąco obserwować, oraz prostota obsługi własnych rozliczeń. Jednak równie istotną kwestią jest wyedukowanie klienta, że używanie międzynarodowych numerów rachunków IBAN sprawia, iż jego transakcje rozliczane są nie tylko szybciej, ale przede wszystkim taniej, bo nie wymagają żadnych manualnych interwencji banku.

Zawsze jednak pozostaje niewygodna kwestia kosztów...

— Przy transakcjach zagranicznych, oprócz opłaty za transfer istnieje również potencjalna opłata ze strony banku trzeciego. Skomplikowany system standardowych rozliczeń sprawia, że klienci nie są czasami pewni, ile ostatecznie będzie ich kosztowała cała płatność — koszt niejednokrotnie jest naliczany przez poszczególne banki uczestniczące w procesie rozliczeniowym. Aby zminimalizować tego typu ryzyko, wprowadziliśmy zryczłtowane opłaty za wszystkie koszty, które mogą się pojawić na drodze, ktorą przebywają pieniądze od klienta do jego zaranicznego partnera. Firma wie, ile transakcja będzie go kosztowała, może się na ten koszt przygotować, a jednoczśnie ma pewność, że w ramach tej transakcji nie pojawi się więcej wezwań do zapłaty dodatkowych prowizji.

Każdemu po równo?

Każdy klient ma trochę inną specyfikę, jeśli chodzi o liczbę i wartość dokonywanych transakcji. Aby dopasować się do indywidualnych wymogów, wprowadziliśmy też cenniki zróżnicowane. Oprócz ceny ryczałtowej możemy zaproponować konkretne opłaty od liczby transakcji albo opłaty liczone od wartości transakcji.

Na jakie kłopoty natrafiają głównie klienci dokonujący rozliczeń transgranicznych?

Problemy klientów, które dotyczą płatności zagranicznych związane, są głównie z pewnymi wymaganiami oraz komplikacjami z przetwarzaniem transakcji. Staramy się jak najbardziej upraszczać procedury po naszej stronie. Uczestniczymy również w pracach zespołu roboczego tworzącego nowy kształt prawa dewizowego w Polsce. Staramy sie na bieżąco wnosić do tych prac sugestie naszych klientów w celu stworzenia elastycznych, skrojonych na ich miarę rozwiązań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane