Wygaszanie Marka Chrzanowskiego

opublikowano: 13-11-2018, 22:00

W miniony czwartek szef KNF rzutem na taśmę zapobiegł ryzyku utraty posady. Wszystko po to, żeby w poniedziałek popełnić spektakularne zawodowe samobójstwo

Chcesz być na bieżąco z tematem afery w KNF zobacz TUTAJ>>

Po dymisji Marka Chrzanowskiego powstaje potężna próżnia w systemie
nadzoru nad rynkiem finansowym, gdyż nie ma przewodniczącego Urzędu KNF oraz
szefa najistotniejszego pionu — bankowego. Obydwie funkcje łączył odchodzący
przewodniczący.
Wyświetl galerię [1/2]

NADZÓR BEZ GŁOWY:

Po dymisji Marka Chrzanowskiego powstaje potężna próżnia w systemie nadzoru nad rynkiem finansowym, gdyż nie ma przewodniczącego Urzędu KNF oraz szefa najistotniejszego pionu — bankowego. Obydwie funkcje łączył odchodzący przewodniczący. Fot. SL

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) jest jedną z nielicznych osób piastujących publiczną funkcję, które w praktyce są nieusuwalne. Ustawa o nadzorze z 2006 r. mówi, że jego kadencja wygasa przed terminem w przypadku odwołania lub śmierci, przy czym przesłanki do wcześniejszej dymisji zostały tak określone, że bardziej prawdopodobne jest odejście z przyczyn naturalnych.

Przekonali się o tym wczoraj ludzie Mateusza Morawieckiego, przekonani, że po taśmowej aferze Marek Chrzanowski poda się do dymisji, tymczasem na Twitterze ogłosił, że rezygnować nie zamierza. W kancelarii premiera zaczęło się gorączkowe poszukiwanie dróg wyjścia, ale — jak się okazało — jedyna możliwość to prawomocny wyrok skazujący za przestępstwo karne. Wczoraj Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, zapowiedział wszczęcie śledztwa „w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez szefa KNF”. Na wyniki przyjdzie pewnie czekać lata.

Drugi, szybszy, sposób odwołania to wygaszenie kadencji przewodniczącego, czyli powrót do koncepcji, która w miniony czwartek została w Sejmie, wydawało się, definitywnie zamknięta.

Furtka do usunięcia

O wygaszeniu kadencji przewodniczącego zaczęło się mówić nieco ponad miesiąc temu, kiedy w Sejmie zaczęły się prace nad nowelizacją ustawy o nadzorze, wzmacniającą kompetencje premiera w zakresie dostępu do spraw, jakimi zajmuje się KNF. Zmienia ona sposób funkcjonowania KNF z jednostki budżetowej na niezależną finansowo i organizacyjnie instytucję z własnymi źródłami przychodów.

Nowa definicja nadzoru oznacza zakończenie działalności KNF w obecnym kształcie, rozwiązanie umów z pracownikami i podpisanie kontraktów na nowych warunkach. Żeby uspokoić załogę, nowela zakłada przeniesienie całej obsady w komplecie do komisji zorganizowanej po nowemu.

Z czasem okazało się, że gwarancje zatrudnienia nie obejmują przewodniczącego i zastępców KNF. Na początku nic nie wskazywało na to, że szefostwo nadzoru może mieć problem z pracą. Projekt ustawy zakładał wprawdzie warunkowo, że „osoba powołana odpowiednio na stanowisko przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego oraz wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego może nadal je zajmować, jeżeli spełnia warunki określone w art. 7”. Kluczowe jest tu słowo: „jeżeli”.

Dopiero niedawno po rynku zaczęła krążyć opinia, że to jest furtka do „wygaszenia” kadencji obecnego kierownictwa i że ma tego chcieć sam premier. W kilku źródłach usłyszeliśmy, że decyzja już zapadła i szukany jest następca obecnego przewodniczącego. Marek Chrzanowski nie jest bowiem „człowiekiem” Morawieckiego — nominację odebrał od premier Beaty Szydło, a kojarzony jest z osobą Adama Glapińskiego, prezesa NBP. Sam potwierdza to zresztą w nagranej rozmowie z Leszkiem Czarneckim.

Nie jest tajemnicą, że stosunki Matusza Morawieckiego i Adama Glapińskiego są dość napięte i w przeszłości dochodziło między nimi do sporów, co rzutowało na relacje premiera z Markiem Chrzanowskim. Do bezpośredniego konfliktu między nimi doszło przy okazji obsady fotela prezesa Giełdy Papierów Wartościowych zimą 2017 r., kiedy Mateusz Morawiecki poparł kandydaturę Rafała Antczaka, którą utrąciła KNF, motywując swoje stanowisko brakiem odpowiedniego przygotowania kandydata.

Przewodniczący się uczy

Zaczęliśmy weryfikować krążące po rynku pogłoski o szykowanej zmianie na czele nadzoru. Według naszych ustaleń, stanowisko premiera właściwie do końca nie było ani na tak, ani na nie. Przeciw zmianie opowiadała się grupa bliskich współpracowników premiera, która doceniała Marka Chrzanowskiego za zaangażowanie, pracowitość, otwartość i coraz lepsze rozeznanie w skomplikowanej materii, jaką zajmuje się nadzór. Nie brakowało jednak także krytyków, wytykających przewodniczącemu brak czujności przy sprawie GetBacku i W Inwestments.

Mocny człowiek nadzoru

Z naszych ustaleń wynika, że głównym adwersarzem Marka Chrzanowskiego był Piotr Nowak, członek KNF, wiceminister finansów, chwalony za pracę w resorcie, gdzie odpowiada za zarządzanie długiem i rynki finansowe. W rozmowie z Leszkiem Czarneckim przewodniczący opowiada zresztą o trudnych relacjach z partnerem z KNF.

„Ostatnio minister Nowak mnie wezwał i powiedział, że będą mnie cięli jak kiełbasę, salami, po plasterku” — opowiadał Marek Chrzanowski w kontekście planów resortu finansów odbierania kompetencji KNF.

Piotr Nowak trafił do ministerstwa razem z Pawłem Szałamachą, po jego dymisji się ostał, a nawet umocnił pozycję po objęciu posady szefa resortu przez Mateusza Morawieckiego. Trudno sobie wyobrazić, żeby podejmował jakiekolwiek działania wobec nadzoru bez zgody szefa. Zresztą w tamtym okresie premier miał na pieńku z KNF.

Wiceminister znalazł stronnika w osobie Zdzisława Sokala, szefa BFG, reprezentującego w KNF prezydenta Dudę, co było o tyle łatwe, że obydwaj panowie dobrze się znają, gdyż Piotr Nowak jest szefem rady funduszu. Z naszych ustaleń wynika, że w ramach komisji dochodziło do ostrych sporów kompetencyjnych między KNF a BFG. Znowelizowana w 2016 r. ustawa o funduszu istotnie wzmocniła jego kompetencje w zakresie sanacji instytucji finansowych w skrajnie trudnej sytuacji, wymagających zastosowania środków ostatecznych, jak np. przymusowa sprzedaż czy upadłość. Pytanie, kiedy sięgać po atomową broń, a kiedy próbować ratować bankruta innymi narzędziami, zawsze prowadzi do sporów o metodę. O rozbieżnościach na tym tle Marek Chrzanowski opowiada zresztą Leszkowi Czarneckiemu.

Poprawka last minute

Dyskusje miały charakter merytoryczny, także ambicjonalny, gdyż i KNF, i BFG roszczą sobie pretensje do roli strażnika stabilności sektora finansowego, ale też osobisty. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Piotr Nowak w przeszłości interesował się posadą w zarządzie PZU, czego nadzór nie wsparł, popierając inną kandydaturę. Sytuacja zaogniła się do tego stopnia, że w czerwcu tego roku wiceminister demonstracyjnie zrezygnował z zasiadania w KNF.

Dwa miesiące później w resorcie finansów powstał projekt, oparty na pierwszych wnioskach z afery GetBacku, ustawy o nadzorze, pod którym podpisany jest Piotr Nowak. Marek Chrzanowski miał się czego bać, gdyż niewinny spójnik „jeżeli” mógł mu skrócić kadencję. Dlaczego? Ustawa w obecnym brzmieniu wymaga od kandydata na posadę szefa nadzoru wykształcenia prawniczego lub ekonomicznego oraz trzyletniego doświadczenia na kierowniczym stanowisku. W projekcie noweli wystarczyło wprowadzić wymóg np. pięcioletniego stażu i Marek Chrzanowski nie spełniłby wymogu formalnego w konsekwencji jego kadencja by wygasła.

Sprawa spójnika „jeżeli” ważyła się do końca i rozstrzygnęła 8 listopada — na posiedzeniu sejmowej komisji finansów, która przyjęła następującą poprawkę do ustawy: „Osoby powołane na stanowiska Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego oraz Zastępców Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego pełnią odpowiednio te funkcje w Komisji Nadzoru Finansowego, o której mowa w art. 3 ust. 4 pkt 1 ustawy zmienianej w art. 9, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą”.

Oznacza to, że całe kierownictwo KNF z automatu przejmuje obowiązki w utworzonym na nowych zasadach nadzorze. Jeszcze w weekend Marek Chrzanowski cieszył się z odniesionego sukcesu, gdyż poprawka to efekt jego zabiegów o poprawienie relacji z premierem Morawieckim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Wygaszanie Marka Chrzanowskiego