Z misją do Moskwy

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-09-15 00:00

Rozmowy z Rosją przeniosły się na Kreml. A w kraju? Ruszyły poszukiwania kozła ofiarnego.

Przedstawiciele rządu postanowili dłużej nie czekać i chcą omówić problemy handlu wyrobami spożywczymi pochodzenia zwierzęcego w Moskwie. Na rozmowy do Rosji pojechali wicepremier Jerzy Hausner, minister rolnictwa Wojciech Olejniczak oraz Piotr Kołodziej, główny lekarz weterynarii. Powodem wizyty jest przekonanie Rosjan do uruchomienia kolejnej inspekcji weterynaryjnej w polskich zakładach.

Tymczasem w kraju rozpoczęło się szukanie winnego, który miałby odpowiadać za kleskę pierwszej wizyty inspektorów rosyjskich. Polski Związek Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa (PZPEiIM) uważa, że dużą winę za to, że tylko 19 z 75 skontrolowanych zakładów otrzymało uprawnienia do eksportowania mięsa do Rosji, ponosi Główny Inspektorat Weterynarii (GIW), który nie zapoznał kontrolowanych zakładów z rosyjskimi wymaganiami weterynaryjnymi.

— Główny lekarz powinien przygotować przepisy, które obowiązują w Federacji Rosyjskiej, bądź uzgodnić z rosyjskimi weterynarzami interpretację polskich przepisów — twierdzi Witold Choiński z PZPEiIM.

— To typowy objaw szukania kozła ofiarnego. Przedstawiciele PZPEiIM uczestniczyli we wszystkich spotkaniach i doskonale wiedzieli, że w przeciwieństwie do kontroli unijnych czy amerykańskich, inspekcja z Moskwy nie była urzędowa, a uznaniowa — podkreśla Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii.