Zakaz handlu prezentem dla e-sklepów

opublikowano: 30-01-2019, 22:00

Przeniesienie sprzedaży do internetu dało MŚP większe szanse w walce o klienta. Poza tym wpływa pozytywnie na rozwój biznesu

Regulacje wprowadzające ograniczenie handlu w niedziele podzieliły Polaków na zwolenników i przeciwników tej idei. Warto podkreślić, że grupa oponentów zmiany rośnie — wraz z zaostrzeniami ustawy w kolejnych latach. Potwierdzają to również badania. Jak wynika z drugiej edycji raportu „Postawy i opinie wobec ograniczenia handlu w niedziele”, zrealizowanego przez Maison & Partners, ankietowani pytani o rozwiązanie planowane na 2020 r. (zakaz handlu ma wówczas obowiązywać prawie we wszystkie niedziele w roku, z wyjątkiem siedmiu) zdecydowanie częściej opowiadali się „na nie” niż „na tak” (54 proc. kontra 32 proc.). Dla porównania, przeciwko zmianom wprowadzonym od 1 stycznia 2019 r. [handel dozwolony tylko w jedną, ostatnią niedzielę w miesiącu — przyp. red.] było 47 proc. pytanych, natomiast za — 37 proc.

W NIEDZIELĘ DO E-SKLEPU:
W NIEDZIELĘ DO E-SKLEPU:
Zdaniem Jakuba Bińkowskiego, sekretarza departamentu prawa i legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, na regulacjach ograniczających handel traci większość uczestników rynku. Nowe przepisy są jednak dużą szansą na wzrost dla e-sklepów.
Fot. Marek Wiśniewski

Trzeba podkreślić, że wprowadzone zmiany mają duży wpływ na zachowania konsumenckie. Mimo ograniczeń, aż 60 proc. ankietowanych deklaruje, że nadal robi zakupy w niedziele — w dni wolne od handlu wybierają małe sklepy (78 proc. respondentów) i stacje benzynowe (44 proc.), rzadziej cukiernie i piekarnie (16 proc.) oraz kioski (3 proc.). Konsumenci zwracają jednak uwagę, że zakupy w mniejszych punktach handlowych nie zawsze odpowiadają na ich potrzeby. Przykładowo mieszkańcy małychmiast (do 20 tys. osób) w niedziele wolne od zakupów mają do dyspozycji mniejszy wybór towarów niż ci, którzy żyją w miastach, w których są duże sklepy i centra handlowe. Natomiast mieszkańcy większych miast (do 500 tys. osób) ze względu na pokonywanie codziennie dużych odległości i duży ruch uliczny mówią o dużych utrudnieniach w robieniu zakupów w ciągu tygodnia lub w niedzielę. Należy podkreślić, że zakupy dokonywane w małych punktach tradycyjnych w niedziele niehandlowe są zazwyczaj doraźne — konsumenci wybierają w nich produkty, które są im w danej chwili niezbędne i nie kupują na zapas.

— Nie ulega wątpliwości, że przepisy ograniczające handel w niedziele negatywnie wpłynęły na kondycję dużej części przedstawicieli branży, w tym przede wszystkim właścicieli małych sklepów stacjonarnych. Jeszcze przed wprowadzeniem zakazu konkurowanie z dużymi sieciami, a także coraz prężniej rozwijającym się sektorem handlu w internecie, stanowiło dla nich duży problem. Od czasu wprowadzenia nowych regulacji, dynamika, z jaką zmniejsza się liczba małych sklepów na rynku, wyraźnie przyspieszyła — zauważa Jakub Bińkowski, sekretarz departamentu prawa i legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jak twierdzi ekspert, ciężko jest wskazać jednoznacznie na jakikolwiek pozytywny skutek przyjętych regulacji. Tracą na nim bowiem wszyscy uczestnicy rynku, z wyjątkiem dwóch największych sieci dyskontów, które odnotowały wzrost obrotów. Stało się to, co było do przewidzenia — zakaz handlu w niedziele spowodował, że zdecydowały się one na wprowadzanie specjalnych ofert promocyjnych zachęcających do robienia zakupów w sobotę — i to podziałało.

— Dla MŚP naturalnym i atrakcyjnym wyjściem z tej sytuacji jest wejście w sprzedaż internetową, bo jeśli mały przedsiębiorca myśli poważnie o swoim biznesie i jego rozwoju — musi być tam, gdzie jego klienci. W takim działaniu pomocna może okazać się analiza sprzedaży i oczekiwań klientów. Właśnie w ten sposób myślą zagraniczni gracze i tym zdobywają rynki — radzi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej.

Rozkwit e-handlu

Zdaniem ekspertów, zakaz handlu w niedzielę, który nie objął rynku e-commerce, stał się dla niego szansą, którą zresztą wykorzystał. W obecnej sytuacji właśnie internet jest kanałem, w którym Polacy robią coraz więcej zakupów — i to w każdej branży.

— Konsumenci nie mogąc wybrać się na zakupy do galerii handlowych, robią je w sklepach internetowych. Z tego względu wiele z nich przygotowuje w niedziele niehandlowe specjalne promocje lub oferuje darmową dostawę, co naturalnie przyciąga konsumenta do zakupów online. Jak wynika z naszego raportu „Omnicommerce. Kupuje wygodnie”, ponad połowa internautów kupuje w internecie, bo takie zakupy są według nich szybsze, łatwiejsze i wygodniejsze — wylicza Patrycja Sass-Staniszewska.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Obecnie co dziesiąty mieszkaniec Warszawy wskazuje, że najczęściej kupuje produkty spożywcze właśnie przez internet. Potencjał rozwoju tego rynku w perspektywie kolejnych lat jest więc bardzo duży. Według danych z Euromonitor International, roczne tempo wzrostu e-grocery [sprzedaż pakowanych i świeżych artykułów spożywczych online — przyp. red.] utrzymuje się na poziomie 15-20 proc. Rośnie też świadomość i poziom zaufania wśród klientów do sklepów internetowych i oferowanych przez nich produktów, które nie odbiegają jakością od kupowanych w sklepach stacjonarnych — dodaje Grzegorz Bielecki, prezes zarządu Frisco.pl.

Jak zauważa, otwartość konsumentów na nowoczesne rozwiązania bierze się m.in. z komfortu, który odczuwają. Wpływa na nią również wybór produktów czy możliwość dostawy na wybraną godzinę. Zgodnie z badaniem „E-grocery w Polsce”, zrealizowanym przez e-Izbę, jednym z głównych czynników jest oszczędność czasu, na którą zwraca uwagę aż 44 proc. robiących zakupy spożywcze w sieci. Warto podkreślić, że wzrost zainteresowania zakupami spożywczymi online w kraju wpłynął także na powstawanie nowych rozwiązań, które ułatwiają internetowe zakupy — zarówno sprzedającym, jak i konsumentom. Przykładem są tzw. Coolomaty, które swoim działaniem przypominają powszechnie znane Paczkomaty — z tą różnicą, że te pierwsze są dostosowane do przechowywania w nich produktów żywnościowych.

Biznes w sieci

Handel jest jedną z najważniejszych branży na polskim rynku, odpowiada za ok. 40 proc. rodzimego PKB. Nic dziwnego, że wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele wciąż budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony tracą na tym mali sprzedawcy, którzy nie są w stanie zaproponować klientom takich okazji, jak chociażby zagraniczne dyskonty. Z drugiej — warto zauważyć, jak ów zakaz wpływa i będzie wpływał na rozwój handlu internetowego, który pozostaje bez ograniczeń. Mowa tu również o możliwości sprzedawania towarów poza granicami naszego kraju, a nie — jak ma to miejsce w przypadku stacjonarnych punktów — tylko lokalnie.

— Możliwość prezentacji oferty w internecie daje wszystkim przedsiębiorcom równe szanse. Każdy z nich może sprzedawać produkty na ogólnoświatowym rynku, nie mając globalnego systemu sprzedaży. Jednak nie każdy robi to z sukcesem. W Polsce w sprzedaży transgranicznej w handlu elektronicznym dominują mikro- i małe przedsiębiorstwa. W przypadku średnich są to w większości firmy zajmujące się tylko sprzedażą internetową. Znacznie łatwiej przeprowadzają one ekspansję na zagraniczne rynki, w przeciwieństwie do tradycyjnych detalistów. To również jest kierunek dla MŚP — podkreśla Patrycja Sass-Staniszewska.

Ekspertka zaznacza przy tym, że sprzedawcy, którzy zdecydują się na krok w tym kierunku, nie mogą zapominać o zdobywaniu wiedzy o tym, w jaki sposób założyć i prowadzić internetowy biznes.

— Z tego względu polecam, szczególnie małym przedsiębiorcom, uczestnictwo w konferencjach branżowych, spotkaniach z praktykami czy korzystanie z naszej Szkoły Gospodarki Cyfrowej, w której edukujemy zarówno biznes, jak i konsumentów — mówi Patrycja Sass-Staniszewska.

Podpowiada, że oprócz możliwości budowania sklepu internetowego pod własna marką — w której samodzielnie rozwija się sprzedaż lokalną i zagraniczną — istnieje również inna droga. Mowa o wykorzystaniu e-rynku — miejsca w sieci, w którym spotyka się wielu sprzedających z dużą liczbą kupujących. Taki marketplace jest otwarty na współpracę także poza granicami naszego kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Polecane