Czytasz dzięki

Zaprojektuj siebie na nowo

opublikowano: 29-06-2020, 22:00

Przepis na trwałą zmianę? Określ, kim chciałbyś się stać, a następnie postępuj dokładnie tak, jak postępowałaby wymyślona przez ciebie osoba

Nazywano go Księciem Życia. „Absolutnie najlepszy” — rozpływał się nad Irlandczykiem sir Alex Ferguson, legendarny trener Manchesteru United. Powstały o nim filmy i książki. Myslovitz nagrał piosenkę. Lotnisko w Belfaście nosi jego imię. Przed stadionem Old Trafford postawiono mu pomnik. To zasłużone hołdy dla kogoś, kto w meczach strzelał po sześć goli i mijał rywali niczym tyczki na stoku, a przy tym był zabójczo przystojny, inteligentny i zabawny. Tyle że George Best utopił swój talent w alkoholu.

„Proszę mi powiedzieć, panie Best, jak to się wszystko stało. Gdzie to wszystko zaczęło się pieprzyć?” — zapytał hotelowy boy, gdy piłkarz zamówił do pokoju butelkę zmrożonego Dom Perignon. Nader plastyczna scena: on leży pijany na łóżku, półnaga Mary Stavin, Miss Świata, rozczesuje włosy przy toaletce, wokół walają się setki banknotów. Obsługujący ich facet dostaje 50 funtów napiwku, ale zamiast szczodremu klientowi kłaniać się w pas, bezczelnie ogłasza jego koniec.

A teraz przenieśmy się za ocean, by poznać inną gwiazdę sportu — Vincenta Edwarda „Bo” Jacksona, jedynego zawodnika należącego do Galerii Chwały w aż dwóch dyscyplinach: futbolu amerykańskim i baseballu. Jemu też groziło, że popisowo roztrwoni swój talent. W czasie meczów co rusz wybuchał niepohamowanym gniewem, przez co ciągle ściągał na siebie niepotrzebne kary. Aż pewnego dnia obejrzał w telewizji film z popularnej serii „Piątek, trzynastego”, pokazujący perypetie ukrytego za maską hokejową mordercy Jasona. Vincent zachwycił się jego wyzutą z wszelkich emocji zimną naturą. Pozazdrościł mu samokontroli. I zdecydował, że już nigdy

nie będzie na boisku „Bo” Jacksonem, lecz beznamiętnym, opanowanym Jasonem, a swoją dziką agresję wyrzuci na aut.

Zacznij od tożsamości. Czytając biografie Jacksona i Besta, trudno nie zgodzić się z tym, co o tożsamości sądzi James Clear. Motywacja jest przereklamowana — głosi mówca motywacyjny w bestsellerowej książce „Atomowe nawyki”. Nieważne, jak długo i jak bardzo się staramy. Pokusy wcześniej czy później nas dopadną. W chwili słabości porzucimy dobre postanowienia. Chyba że… No właśnie — jeśli chcemy wprowadzić trwałe zmiany w swoim życiu, musimy zdefiniować swoją tożsamość na nowo, a potem robić wszystko, co pasuje do profilu tej atrakcyjnej dla nas osoby. James Clear ujmuje to jeszcze mocniej: wszystko, co robisz, traktuj jako głosowanie za typem człowieka, za jakiego chciałbyś uchodzić.

„Bo” zmienił swoją tożsamość na lepszą, upodabniając się do filmowego Jasona. Gdy wkraczał na murawę, wstępował w niego zamaskowany morderca. W jednej chwili narwany młodzian przeistaczał się w nieustępliwego i zdyscyplinowanego mściciela. Wcześniej nie umiał przeciwnikom puścić płazem bodaj najmniejszych uchybień i łatwo dawał się prowokować. Teraz jednak takie zachowanie nie licowało z jego nowym wzorcem osobowym. Trzymając nerwy na wodzy, Jackson głosował za pożyczoną od Jasona tożsamością.

Szkoda, że swojego alter ego nie odkrył George Best — pozostał wierny utrwalanemu przez plotkarskie media wizerunkowi playboya, hazardzisty i hulaki. Ilekroć szastał pieniędzmi, upijał się lub uprawiał przygodny seks, oddawał głos na człowieka, którego w gruncie rzeczy nie lubił — wspierał swoje płytkie i destrukcyjne ja.

25082f04-4285-11ea-b77f-2e728ce88125
Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zagłosuj na swoje alter ego. To, co o relacji między tożsamością a zmianą mówi James Clear, w równym stopniu odnosi się do osób z pierwszych stron gazet, jak również zwykłych zjadaczy chleba — czyli ciebie i mnie.

Wyobraźmy sobie, że chcemy napisać książkę. Wyznaczamy sobie limit: 2000 słów dziennie. Nie odejdziemy od komputera, dopóki nie wyrobimy normy, którą narzucił sobie kiedyś Stephen King, nasz literacki idol. Co dzieje się dalej? Rzeczywiście, przez trzy dni plan ten wydaje się nam sensowny, potem jednak zaczynamy traktować go jak kulę u nogi. Zwłaszcza że powieściopisarstwo to raczej hobby, a trzeba zajmować się prawdziwą pracą. Rachunki przecież same się nie zapłacą.

Na czym polega wada takiego podejścia? Autor „Atomowych nawyków” nie wierzy w zmianę, dopóki koncentrujemy się na tym, co chcemy osiągnąć, a nie na tym, kim chcemy się stać. Innymi słowy: żeby napisać książkę, pod żadnym pozorem nie wolno skupiać się na pisaniu książki. Nasze dążenia powinny krążyć wokół tego, jak być typem człowieka, który pisze książki. Musimy pokochać rolę, do której aspirujemy, i całkowicie się z nią zidentyfikować. A potem głosować na nią swoim działaniem. W tym przypadku wystukując na komputerze 2000 słów dziennie. A jeśli raz czy drugi tego nie zrobisz? Bez obaw, mimo to masz szansę zostać drugim Stephenem Kingiem. Jak zaznacza James Clear: „Ilekroć ulegniesz złemu nawykowi, będzie to głos za związaną z nim tożsamością. Na szczęście nie trzeba być perfekcjonistą. W każdych wyborach padają głosy na obie kandydujące strony. Zwycięzca nie musi zostać wyłoniony jednogłośnie; wystarczy większość”.

Stephen King nie odpuszcza sobie 2000 słów dziennie. Nigdy. Nawet gdy po ciężkim wypadku trafił do szpitala, wyrabiał tę normę. Łatwo natomiast wyobrazić sobie „Bo” Jacksona, który w pewnych momentach dawał się jednak ponieść emocjom i w niczym nie przypominał swojego bohatera Jasona. Ale były to absolutnie wyjątkowe sytuacje. Na ogół nerwy trzymał na wodzy i grał czysto. Inaczej nie trafiłby do Galerii Chwały w dwóch dyscyplinach.

Co do George’a Besta — podjął on kilka prób, które można określić jako głosowanie za nową, lepszą tożsamością. Szedł niekiedy na odwyk, lecz wychodził z niego w jeszcze gorszym stanie, bo nawet w ośrodku dla uzależnionych popijał wino. Paradoksalnie — zmianę utrudniał mu wrodzony talent. Zdarzało się, że nie trenował przez parę dni, trzeźwiał dopiero na mecz, a i tak strzelał najwięcej goli. Do czasu. Nałóg bezlitośnie skrócił jego błyskotliwą karierę i wtrącił do galerii upadłych piłkarzy.

Według Jamesa Cleara trwała zmiana składa się z dwóch etapów. Pierwszym jest określenie typu człowieka, jakim chcielibyśmy być. Drugim — udowodnienie tego sobie małymi zwycięstwami. „Bo” Jackson zrozumiał ten prosty proces, dzięki czemu zapewnił sobie sukces. Budował głównie na tym, co dała mu natura. Odkryj swoje heroiczne ja. Następnie potwierdzaj je dziesiątkami codziennych wyborów. Nie idź drogą George’a Besta. Bądź jak „Bo” Jackson. Zaprojektuj się na nowo. Wygraj życie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane