ZARZĄD ELEKTRIMU POLECI DO LONDYNU

Adamski Artur A, Kobosko Michał
opublikowano: 1998-12-02 00:00

ZARZĄD ELEKTRIMU POLECI DO LONDYNU

Zachodni udziałowcy jeszcze nie zdecydowali, jak ukarzą szefów spółki

DROGA W NIEZNANE: Skandal w Elektrimie będzie miał poważne skutki dla polskiego rynku kapitałowego. Nie wiadomo jednak, czy zaszkodzi Andrzejowi Skowrońskiemu, prezesowi spółki, którego dotychczas w cudowny sposób omijały wszystkie zawirowania. fot. Grzegorz Kawecki

W najbliższy czwartek prezes i wiceprezes Elektrimu mają się spotkać w londyńskim City z zachodnimi udziałowcami spółki. Analitycy nie wierzą jednak, by te spotkania mogły zakończyć skandal w Elektrimie.

Wczoraj zebrała się Rada Nadzorcza Elektrimu. Nie podjęła żadnych decyzji, ograniczyła się jedynie do sformułowania odpowiedzi na pytania KPWiG. Komunikat w tej sprawie ma być opublikowany dzisiaj.

Orfe już ucierpiało

Od czwartku, gdy Elektrim przyznał się do zamiaru sprzedaży za bezcen części udziałów PTC (operatora Ery GSM), kurs jego akcji spadł o blisko 30 proc. Wczoraj spadki znacznie wyhamowały (zjazd ceny na fixingu o 2,4 proc.), ale nie oznacza to wcale końca kłopotów warszawskiej spółki.

Zdaniem Macieja Radziwiłła, prezesa Cresco Finance Advisors, sprawa już odbija się szerokim echem na świecie. Są też pierwsze namacalne efekty tzw. sprawy Elektrimu: część zachodnich inwestorów wycofała zapisy z trwającej właśnie oferty publicznej spółki Orfe. Kolejnym efektem będą małe szanse na upublicznienie jednej ze spółek holdingu — Kable Polska.

— Inwestorzy sprzedając akcje i obniżając kurs prawie o 30 proc. wyrazili wotum nieufności wobec zarządu — konkluduje Maciej Radziwiłł.

Według naszych informacji, w czwartek dojdzie do spotkań członków zarządu Elektrimu (prezesa Andrzeja Skowrońskiego i wiceprezesa Piotra Mroczkowskiego) z londyńskimi finansistami.

Merrill na tarczy

Tymczasem zachodni udziałowcy jeszcze zastanawiają się nad reakcją i solidarnie nie ujawniają swoich planów. Wczoraj komentarza odmówiło nam wielu zainteresowanych analityków i menedżerów. Wśród nich był m.in. Stephen Pettyffer, analityk Merrill Lynch (ML) — banku, który dotąd najbliżej współpracował z Elektrimem.

Reakcja Amerykanów jest o tyle zrozumiała, że wpadka Elektrimu może oznaczać dla nich poważne kłopoty. Prawnicy ML już teraz zastanawiają się, jak odeprzeć zarzuty właścicieli akcji i obligacji Elektrimu. Głównym organizatorem emisji PTC był właśnie ML, a zgodnie z międzynarodowym prawem bank inwestycyjny bierze na siebie niejako odpowiedzialność za oferowane papiery.

Będą duże zmiany

Co jednak grozi samemu Elektrimowi? W kraju w grę wchodzi głównie dochodzenie w sprawie zatajenia ważnej informacji (m.in. w ostatnim prospekcie Elektrimu), nad czym już pracuje KPWiG. Trudno oczekiwać akcji prawnej ze strony zorganizowanych inwestorów krajowych.

Zagraniczni udziałowcy mają kilka możliwości. Pierwszą z nich — już zresztą realizowana — jest próba zwołania walnego zgromadzenia i dokonania zmian w składzie rady nadzorczej. Odnowiona rada zmieniłaby zarząd wprowadzając do niego „człowieka Zachodu”.

Ale są też możliwości bardziej dotkliwe dla spółki. Prawnicy oceniają, że właściciele obligacji zamiennych Elektrimu mogą zażądać ich przedterminowego wykupienia. Po drugie mogą wytoczyć spółce proces z żądaniem wypłaty poważnego odszkodowania.

— Możliwy jest potężny proces odszkodowawczy, jeśli inwestorzy na skutek tego zdarzenia ponieśli szkodę. Jednak trudno będzie wykazać wielkość tej szkody — mówi Grzegorz Domański z kancelarii „Domański, Szubielska i wspólnicy”.

Prawo amerykańskie wykorzystuje zasadę eksterytorialności przepisów. Mianowicie, jeśli firma będąca pod jurysdykcją amerykańską poniosła szkody poza USA, wtedy i tak odpowiada zgodnie z ustawodawstwem amerykańskim.

Polska mocno ucierpi

Londyńscy analitycy są zgodni, że niezależnie od strat samego Elektrimu najnowszy skandal uderzy w prestiż polskiej giełdy i całej polskiej gospodarki. Sprawa wybuchła tuż po zaskakująco dobrze przyjętej ofercie Telekomunikacji Polskiej, ale w sytuacji, gdy warszawska giełda nie może wydobyć się z wielomiesięcznego marazmu.

— Jest to poważny cios zadany nie tylko polskiej giełdzie. Zatopiony został okręt flagowy polskiej gospodarki — uważa Maciej Radziwiłł.

Możesz zainteresować się również: