Gazela Biznesu Metal-Fach z Sokółki
Każda z walcowatych bel słomy, leżących po żniwach na polach, waży kilkaset kilogramów. Jaka siła je tak sprasowała?
To maszyny Metal-Fachu, firmy Jacka Kucharewicza, w tym roku pierwszej w regionie w rankingu Gazel Biznesu. Specjalizuje się ona w produkcji urządzeń, które usprawniają m.in. tworzenie sianokiszonki. Powstaje ona właśnie ze sprasowanej słomy i siana i jest głównym składnikiem krowiego jadłospisu. Aby jednak ten ich smakołyk w ogóle powstał, potrzebne są specjalne maszyny i urządzenia — m.in. prasa zwijająca czy owijarka bel. Takie maszyny produkuje Metal-Fach. To dziś w tej branży prawdziwy potentat. Choć zaczynał od kotłów centralnego ogrzewania.
— Pierwsze urządzenia, jakie produkowała firma, to były kotły, bojlery i inny sprzęt do ogrzewania. Był 1989 rok, początki wolności gospodarczej, więc nie było łatwo — wspomina Jacek Kucharewicz.
Gdy firma startowała, nie miał 20 lat. Najważniejsze decyzje podejmował wspólnie z ojcem — Stanisławem. Razem też zdecydowali, że firma zacznie produkować maszyny rolnicze. I to był strzał w dziesiątkę.
Trafili w dobry czas
W 2002 roku kupili upadającą fabrykę urządzeń mechanicznych Spomasz w Sokółce. Przejęli budynek, technologię i maszyny, a także załogę, której groziło pójście na bruk.
— Trudno byłoby zmarnować taki potencjał. I nie zmarnowaliśmy. Ogromne doświadczenie tych ludzi dało początek prawdziwemu rozwojowi firmy — podkreśla Jacek Kucharewicz.
Trafili też w dobry czas. Polska zaczęła akurat korzystać z unijnych programów pomocowych dla rolnictwa. Rozszerzył się również rynek zbytu.
Metal-Fach nabrał rozpędu i już nie zwolnił tempa. Stale zwiększa produkcję, zatrudnienie rośnie — jak twierdzi prezes — „dosłownie z dnia na dzień”. W 2004 r. firma otrzymała puchar dla przedsiębiorstwa, które utworzyło na Podlasiu najwięcej miejsc pracy. Podwoiła wtedy kadrę. Ale to nie był koniec naboru — w ubiegłym roku zatrudniła kolejne 90 osób. Nie byłoby takiego rozmachu, gdyby nie popyt na maszyny Metal-Fachu.
— Koniunktura w rolnictwie trwa. Od wejścia do Unii Europejskiej polscy rolnicy mają naprawdę dużo większe możliwości. Nie stali się bogaczami, ale ci, którzy prowadzą gospodarstwa w formie przedsiębiorstw, mogą sobie pozwolić na naprawdę dużo więcej — również jeśli chodzi o zakup profesjonalnych maszyn. A my na tym korzystamy — puentuje Jacek Kucharewicz.
I mocne, i dokładne
Sztandarowym produktem Metal-Fachu są dziś prasy zwijające.
— Czym się różnią od innych? Są całkowicie nowatorskie, jak na polskie maszyny, pod względem technologii i konstrukcji — tłumaczy prezes.
Prasy jego firmy jako jedyne z krajowych mają mocną, całkowicie walcową komorę zwijania. W godzinę potrafią sformować nawet do 30 bel o bardzo silnym zagęszczeniu. Ich konstrukcja zapewnia też najlepsze parametry, jeśli chodzi o proces zgniatania. Dzięki tym właściwościom prasy z Sokółki otrzymały wiele nagród i wyróżnień.
Ale to tylko mała część produkcji Metal-Fachu. Firma wytwarza też owijarki bel oraz urządzenia do ciągników: wozy paszowe, chwytaki i ładowacze. Sprzedaż prowadzi przez sieć kilkudziesięciu dilerów i składy maszyn rolniczych.
Początek ofensywy
Stopniowo Metal-Fach zdobywa też uznanie za granicą. Na razie trafia tam co dziesiąta wyprodukowana w firmie maszyna. Można je spotkać na polach m.in. Czech, Węgier, Niemiec, Danii, Szwecji i Hiszpanii. A to dopiero początek ofensywy.
— Ruszamy na podbój krajów rozwijających się. Litwa, Łotwa i Estonia coraz bardziej przekonują się do naszych technologii. Teraz zwracamy też uwagę na nowe państwa w Unii — Bułgarię i Rumunię. Naszym celem jest także Ukraina, nazywana spichlerzem Europy. Tam czekają prawdziwe zyski — uważa Jacek Kucharewicz.
Strategia na najbliższe lata?
— Jeśli chodzi o produkcję, to wciąż jesteśmy młodą firmą. Silną pozycję na rynku możemy budować przede wszystkim innowacyjnością i większą wydajnością. Będziemy walczyli nowoczesną technologią. Chcemy też znacznie poszerzyć sieć sprzedaży, więc nie obejdzie się bez wzmocnienia kontaktów z dilerami. Zobaczy pan, za kilka lat to będzie zupełnie inna firma — przekonuje Jacek Kucharewicz.
Drugie oblicze firmy
Trochę chodzi o pieniądze, trochę o wizerunek. Wspierają, sponsorują i wożą traktorem do ślubu.
Metal-Fach duży nacisk kładzie na inwestowanie w wizerunek marki i w pomoc społeczną. Sponsoruje dwie lokalne drużyny piłki nożnej i drużynę I ligi bilardowej (jej zawodnicy są członkami kadry narodowej). Firma wspiera organizacje charytatywne i imprezy samorządów.
Ciekawą i niespotykaną w tego typu przedsiębiorstwach formą działalności jest prowadzenie sali bankietowej. W pełni klimatyzowanym lokalu firma proponuje organizację różnych zamkniętych imprez, nawet na 200 osób. Jeśli klienci zdecydują się na wesele, mają do dyspozycji jedyny taki pojazd ślubny w Polsce — ciągnik rolniczy — kabriolet.
Sylwester Sacharczuk



