Jacek Socha i Dariusz Witkowski, odpowiedzialni za prywatyzację Zelmera, nie czują się winni.
Akcje Zelmera w ofercie publicznej powinny kosztować 30, a nie 13,2 zł — uważa Najwyższa Izba Kontroli (NIK). I oskarża Jacka Sochę, byłego ministra skarbu, o źle przeprowadzoną prywatyzację. Państwo miało stracić w jej wyniku 220 mln zł.
Według NIK, doradca prywatyzacyjny nierzetelnie oszacował wartość spółki, a minister Socha oraz Dariusz Witkowski, podsekretarz stanu, nierzetelnie ją odebrali. Ponadto sprzedali akcje po cenie z dolnej granicy widełek podanych przez doradcę. Kolejnym zarzutem jest brak premii za nabycie pakietu kontrolnego przez fundusz Enterprise Investors.
— Nie czuję się winny. Prywatyzacja została przeprowadzona przez Ministerstwo Skarbu Państwa, które musi stosować się do przepisów prawa i procedur. Wycena Zelmera została dokonana przez firmę doradczą BAA oraz Dom Maklerski BZ WBK, czyli podmioty od wielu lat działające na polskim rynku kapitałowym. Wycenę potwierdził rynek — mówi Jacek Socha, były minister skarbu.
Takiego samego zdania jest Dariusz Witkowski.
— Opieraliśmy się na wycenie renomowanych doradców, wyłonionych w przetargu — mówi Dariusz Witkowski.
Jacek Socha podkreśla, że akcje Zelmera na otwarciu wzrosły o blisko 30 proc. —do ponad 18 zł, co jest wzrostem dopuszczalnym i wielokrotnie przekraczanym na polskiej giełdzie. W marcu cena spadła do 15 zł i przez rok od oferty publicznej utrzymywała się na poziomie zbliżonym do ceny z dnia debiutu na giełdzie.
— Nie wiem więc, na czym NIK opiera swoje wyliczenia, które mówią o cenie 30 zł — dodaje były minister.
Jego zdaniem, jeśli NIK kwestionuje wyceny spółek giełdowych, dokonane przez specjalistyczne firmy finansowe i rynek kapitałowy, to zachodzi obawa, czy kolejni ministrowie skarbu nie będą obawiali się prywatyzować firm przez giełdę.
— A jest to przecież najbardziej preferowana, również przez obecne władze, forma prywatyzacji, m.in. z uwagi na jej przejrzystość i efektywność — twierdzi Jacek Socha.
Jego były zastępca dodaje, że nie ma bardziej przejrzystej metody prywatyzowania spółek niż oferta publiczna.