Złote czasy kosmetyków

W kraju liczą się dzieci, 55+, brodacze i natura, za granicą — egzotyka. Polskim producentom jest dobrze — i tu, i tu.

Polski eksport nie tylko meblami i żywnością stoi. Kosmetyki, ze sprzedażą zagraniczną wartą 11,8 mld zł, plasują się w czołówce eksportowych hitów. Dla porównania meble to 22,1 mld zł, a produkty mięsne i przetwory — 17,8 mld zł. W przypadku kosmetyków dobrą robotę wykonują zagraniczne koncerny. Aktywa produkcyjne mają tu wszyscy wielcy. To jednak nie tylko ich zasługa.

— 25-30 proc. to sprzedaż polskich firm, które wykazują wzrost eksportu o 25-40 proc. r/r. Potencjał jest znacznie większy. Zgrabnie zastąpiliśmy nierosnący rynek rosyjski, zwiększając sprzedaż do Niemiec, które są dziś największym odbiorcą. Wiele możemy też ugrać, wybierając bardziej egzotyczne kraje — Indie, Indonezję, Maroko, Tanzanię, ale również rozwinięte, wśród których najszybciej ma rosnąć rynek w USA — mówi Renata Dutkiewicz, dyrektor sektorowy w pionie bankowości biznesowej i korporacyjnej BZ WBK, który opublikował właśnie raport o branży kosmetycznej opracowany na jego zlecenie przez Politykę Insight.

Polscy przedsiębiorcy nie są gigantami. To… atut.

— Jesteśmy bardziej elastyczni w zakresie szukania nisz i wycofywania się ze słabych rynków. Mniejsza skala to jednak również ograniczone budżety marketingowe, a znajomość naszych marek nie jest powszechna — dodaje Renata Dutkiewicz. Dla naszych producentów atrakcyjny pozostaje też rynek krajowy, który ma rosnąć wartościowo o 4-5 proc. rocznie do 2020 r. W zeszłym roku wydaliśmy na kosmetyki około 14 mld zł. — Polski rynek uznawany jest za dojrzały. Polacy wydają na kosmetyki najwięcej w regionie, ale to wciąż suma o połowę niższa niż w Europie Zachodniej. Najbardziej perspektywicznymi kategoriami u nas są kosmetyki dla dzieci, akcesoria i kosmetyki do golenia oraz produkty do twarzy — mówi Renata Dutkiewicz. Autorzy raportu podpowiadają, że w marketingu warto postawić na naturalne pochodzenie wyrobów. Radzą też budować lojalność wobec polskiej marki, unikać wojny cenowej z globalnymi koncernami, inwestować w sklepy internetowe oraz dystrybucję w największych sieciach drogerii i dyskontach, a także uwzględnić demografię i rozwijać produkty 55+.

Ryzyko regulacyjne

W UE kurczy się grupa surowców dopuszczonych do wykorzystania w produkcji kosmetyków. Ograniczane są m.in. konserwanty, co wymusza zmianę receptur i przestawienie procesów produkcyjnych. Na zakaz stosowania plastikowych mikrogranulek, używanych m.in. w peelingach, branża sama się zdecydowała w terminie do 2020 r. (teraz pojawiają się wcześniejsze daty). Potencjalne zagrożenie stanowi też planowany na poziomie unijnym zakaz geoblokowania w sieci, czyli uniemożliwiania (ze względu na kraj pochodzenia) dostępu do strony, na której sprzedawane są np. kosmetyki. Pytanie, jakie będą konsekwencje sprzedaży wyrobu klientowi, który ze względu na barierę językową nie zrozumie informacji na etykiecie, użyje go niezgodnie z przeznaczeniem, a potem będzie dochodzić roszczeń od producenta. Istotne są również ewentualne straty wizerunkowe. Bruksela pracuje także nad oznaczeniem kraju pochodzenia, a polskim produktom może być trudno konkurować z kosmetykami „made in Germany”. Dotychczas na opakowaniu musiały znajdować się tylko informacje o podmiocie odpowiedzialnym za niego na danym rynku. Wielką prawną niewiadomą pozostaje sytuacja eksporterów na rynek brytyjski po wyjściu kraju z UE. W dłuższej perspektywie oznacza to inne regulacje dotyczące kosmetyków, np. bardziej wyśrubowane przepisy środowiskowe, których oczekują tamtejsi konsumenci.

Globalne trendy

Ruch na rynku kosmetyków kolorowych to m.in. zasługa mody na… selfie. Robienie zdjęć zachęca też do większej pielęgnacji mężczyzn, którzy wyrastają na coraz ważniejszą grupę klientów branży kosmetycznej. Jednocześnie większą popularnością cieszą się składniki organiczne — to efekt bacznego patrzenia konsumentów na skład produktów. Z jednej strony wymusza to na producentach większe nakłady na badania i rozwój, z drugiej — podkreślanie bycia przyjaznym dla środowiska. Nowe technologie oznaczają nie tylko migrację coraz większej części sprzedaży do internetu, ale też np. inteligentną szczotkę do włosów, która podczas czesania zbiera informacje i przesyła do aplikacji, a ta informuje, jakich kosmetyków należy użyć. To także urządzenie pozwalające sprawdzić, jak kosmetyki do makijażu będą wyglądały na twarzy w różnym oświetleniu, czy pudry, szminki i cienie do powiek, które konsument może samodzielnie wydrukować w 3D w dowolnym kolorze. To odpowiedź na kolejny wielki trend — personalizacji produktów. Jeszcze inny wiąże się z superfood, czyli żywnością o wyjątkowo korzystnym wpływie na zdrowie, która wchodzi też w skład kosmetyków (np. maseczek z nasionami chia). Kolejnym obowiązkowym elementem staje się certyfikat gwarantujący np. brak substancji modyfikowanych genetycznie czy potwierdzający produkcję neutralną dla środowiska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy