Zmierzch legendy

Dawid Tokarz
opublikowano: 15-07-2005, 00:00

Hotel Europejski zmienia właściciela. Dotychczasowy — Orbis — znalazł się pod lupą PIP i prokuratury. Nowy — HESA — nie tylko nie wie, czy obiekt będzie działał jako Europejski, ale nawet, czy będzie hotelem...

Stołeczny Hotel Europejski, najstarszy i jeden z najbardziej znanych polskich hoteli, od 1 lipca nie przyjmuje gości. Jest zamknięty, mimo że jeszcze pod koniec czerwca zajętych było ponad 90 proc. pokoi. Powód? Zmiana właściciela. Do końca sierpnia giełdowy Orbis ma ostatecznie opuścić budynek. Przejmie go spółka HESA, której akcjonariuszami są spadkobiercy byłych, przedwojennych właścicieli obiektu.

Starania o odzyskanie Hotelu Europejskiego spadkobiercy Czet-wertyńskich i Przeździeckich rozpoczęli w 1991 r. od próby unieważnienia decyzji z 1953 r. o wykreśleniu firmy HESA z rejestru handlowego. Sprawa była na tyle precedensowa, że ostateczną decyzję podejmował Sąd Najwyższy. Była korzystna dla spadkobierców — w 1993 r. sąd, po blisko 40-letnim okresie hibernacji, zarejestrował reaktywowaną spółkę.

Jej akcjonariusze (obecnie 30 osób — spadkobierców przedwojennych właścicieli) rozpoczęli walkę o odzyskanie hotelu. W drugim narożniku stał nie byle jaki przeciwnik — giełdowy potentat Orbis. Od 1993 r. w sprawie zapadało wiele, często sprzecznych, wyroków. Te korzystne dla HESA zaskarżał Orbis. Korzystne dla Orbisu zaskarżała HESA. W międzyczasie do prokuratury trafiały zawiadomienia, a prawnicy HESA złożyli nawet wniosek do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Sprawa zdawała się ciągnąć w nieskończoność...

Jednak waga Temidy przechylała się coraz bardziej na stronę spadkobierców byłych właścicieli. Na przełomie 2004 i 2005 r. sądy apelacyjne wydały dwa kolejne, niekorzystne dla Orbisu wyroki: oddaliły wnioski o przekazanie za wynagrodzeniem nieruchomości pod hotelem oraz o uznanie za nieważną umowy o użytkowaniu wieczystym, którą podpisało z HESA starostwo warszawskie w 1999 r. Prawnicy Orbisu uznali, że dalsza walka nie ma sensu i w kwietniu 2005 r. zarząd giełdowej spółki zdecydował: oddajemy.

Francuzi bez sentymentów

Decyzję tę podejmował już nowy zarząd Orbisu, obsadzony przez inwestora strategicznego spółki: grupę Accor. Maciej Grelowski, wieloletni prezes Orbisu, przed rokiem w „PB” przyznawał, że Francuzom łatwiej może przyjść oddanie hotelu.

— Europejski to kawał historii mojego życia (w swojej karierze był m.in. zastępcą szefa recepcji, a potem dyrektorem naczelnym w tym hotelu — przyp. aut.) i firmy. A dla operatora francuskiego to epizod... — tłumaczył.

Loic Guibourge, członek zarządu HESA, obywatel Francji, przekonuje, że swoje zrobiły też naciski, jakie na Accor wywierali jego znajomi rodacy...

Akcjonariusze HESA decyzję o przekazaniu im Hotelu Europejskiego przyjęli z ogromnym zadowoleniem. Całkiem inne nastroje panowały wśród pracowników Europejskiego. I nic dziwnego: wraz z decyzją o zwrocie hotelu zarząd Orbisu wydał postanowienie o postawieniu oddziału Hotel Europejski w stan likwidacji.

Dokładnie 151 pracowników otrzymało wypowiedzenia. Zdaniem związków zawodowych, odbyło się to niezgodnie z prawem. Zainteresowali oni sprawą Państwową Inspekcję Pracy (PIP). Ta, po przeprowadzeniu kontroli, uznała, że Orbis naruszył przepisy ustawy o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników.

— O zamiarze wypowiedzenia stosunku pracy nie zawiadomiono związków zawodowych. Zwolnienia objęły także 23 pracowników podlegających szczególnej ochronie (m.in. kobiety w ciąży). W stosunku do osób odpowiedzialnych za te naruszenia zostały wszczęte procedury przewidziane w kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia — mówi lakonicznie Krystyna Ostaszewska, dyrektor Okręgowej Inspekcji Pracy w Warszawie.

O co chodzi? Według naszych informacji PIP potraktowała sprawę bardzo poważnie: złożyła w sądzie grodzkim wnioski o ukaranie władz Orbisu. Według pracowników Europejskiego wydała też zalecenia, aby Orbis cofnął wypowiedzenia jako bezprawne.

Pracownicy swoją sytuacją zainteresowali nie tylko PIP. Skierowali też wniosek do prokuratury. Zarzucili w nim zarządowi Orbisu przestępstwo naruszenia praw pracowniczych (art. 218 kodeksu karnego). Chodzi m.in. o to, że Orbis nie zgłosił do Państwowej Inspekcji Pracy sporu zbiorowego, czym odebrał związkom zawodowym możliwość ogłoszenia zgodnego z prawem strajku (za takim rozwiązaniem w referendum opowiedziało się 90 proc. głosujących pracowników).

— Wszczęliśmy postępowanie, a jego prowadzenie zleciliśmy policji — informuje Piotr Woźniak, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.

Policja przeprowadziła już pierwsze czynności, m.in. przesłuchała związkowców z Hotelu Europejskiego. Według nieoficjalnych informacji organy ścigania dysponują już także ustaleniami z kontroli PIP.

— Chcemy doprowadzić do osądzenia prezesa Jean-Philippe’a Savoye’a. Szefem spółki publicznej nie może być ktoś w tak drastyczny sposób łamiący polskie prawo — mówi Piotr Wujec, pełnomocnik pracowników Hotelu Europejskiego.

Prawie wszyscy pracownicy hotelu (145 ze 151 osób) złożyli też w sądzie pracy pozwy o uznanie wymówień za beskuteczne. Domagają się wyższych odpraw niż te zaproponowane przez Orbis (sześć do dziewięciu pensji).

— Przepracowałem w hotelu prawie 30 lat i teraz bogata spółka giełdowa, jaką jest przecież Orbis, oferuje mi 12 tys. zł odprawy — żali się jeden z pracowników.

— Pracownicy chcieli po 100 tys. zł odprawy, a na to nas nie stać — odpowiadają przedstawiciele Orbisu.

Giełdowa spółka do prawnej obsługi sporu z pracownikami Hotelu Europejskiego zatrudniła m.in. profesora Krzysztofa Rączkę z Uniwersytetu Warszawskiego, jednego z najbardziej znanych specjalistów prawa pracy (jest m.in. autorem komentarza do kodeksu pracy).

— Zamiast zatrudniać kolejnych prawników, zarząd Orbisu powinien pójść po rozum do głowy i zaproponować jakąś ugodę. Tymczasem nawet teraz, po ustaleniach Państwowej Inspekcji Pracy, zarząd nie chce z nami rozmawiać. A przecież trochę dla tej firmy zrobiliśmy... — narzeka Tomasz Kazimierczak, przedstawiciel związków zawodowych w Hotelu Europejskim.

Orbis bez winy

Tymczasem Kaja Szwykowska, obsługująca dla Orbisu sprawę Hotelu Europejskiego od strony medialnej, twierdzi, że do spółki nie dotarły żadne zalecenia pokontrolne z Państwowej Inspekcji Pracy. Przekonuje też, że władze spółki nie wiedzą nic o wniosku PIP do sądu grodzkiego ani o śledztwie prowadzonym przez prokuraturę.

— Stoimy na stanowisku, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Nasze hotele funkcjonują jako oddziały, czyli odrębne podmioty, posiadające własne zakładowe układy zbiorowe pracy. Dlatego zastosowaliśmy przepisy dotyczące sytuacji, gdy likwidacji ulega zakład pracy. Tym bardziej że wcześniej Państwowa Inspekcja Pracy traktowała nasze hotele jak odrębnych pracodawców. A teraz, w przypadku Hotelu Europejskiego, inspektor uznał, że pracodawcą jest Orbis. Dlaczego? — zastanawia się Kaja Szwykowska.

Tak czy inaczej — wyniki kontroli PIP dają pracownikom argument w sporze prawnym z Orbisem. A warto zauważyć, że gdyby odprawy miały wynieść średnio 100 tys. zł, to kosztowałoby to Orbis ponad 15 mln zł...

Pracownicy są zdeterminowani. Nic dziwnego: nowy właściciel nie zamierza ich zatrudnić. Dlaczego? Hotel zamknie swoje podwoje na jakiś czas. Nowi właściciele muszą bowiem przeprowadzić generalny remont (Orbis, bojąc się utraty obiektu, praktycznie nie inwestował w niego przez ostatnie lata). Udziałowcy HESA chcą, by odnowiony budynek nawiązywał stylistyką do wyglądu Hotelu Europejskiego z XIX wieku. Z drugiej strony — planują go unowocześnić (budynek nie ma choćby klimatyzacji...). Wszystko zaś musi być uzgodnione z konserwatorem zabytków.

— W optymistycznym wariancie do ponownego otwarcia hotelu będziemy gotowi za trzy lata. W pesymistycznym — za pięć — mówi Loic Guibourge.

Przez ten okres obiekt będzie źródłem sporych kosztów: HESA będzie musiała uiścić podatek od nieruchomości, opłatę za użytkowanie wieczyste czy koszty eksploatacyjne. Sfinansuje to z wynajmu galerii na parterze i biur zlokalizowanych na czwartym piętrze budynku. To bardzo cieszy akcjonariuszy HESA. Dotychczas bowiem spółka nie przynosiła żadnych przychodów, a jedynie koszty. I to wysokie. Szczególnie kosztowna była obsługa prawna sporu z Orbisem, którą zapewniała kancelaria Salans. HESA w 2001 r. wykazała 687 tys. zł straty, w 2002 r. 308 tys. zł, a w 2003 r. kolejne 635 tys. zł.

Jakie plany co do budynku Hotelu Europejskiego ma HESA? Jeszcze kilka lat temu jej przedstawiciele zapewniali, że chcą z niego zrobić obiekt pięciogwiazdkowy typu „palace hotel” (obecnie hotel jest trzygwiazdkowy). Dziś nie są już tego tak pewni. Nic dziwnego. Sytuacja na rynku warszawskim jest obecnie bardzo trudna. Ceny pokoi w najlepszych hotelach w ostatnich latach spadły blisko dwukrotnie. Dlatego władze HESA rozważają utrzymanie obecnego, trzygwiazdkowego standardu. Nie wykluczają też, że — o ile sytuacja rynkowa się nie zmieni — mogą przeznaczyć budynek hotelu tylko i wyłącznie na cele biurowe. Wszystko zależy od rentowności — przekonują.

Zdaniem specjalistów rynku nieruchomości, w tym miejscu Warszawy, na Krakowskim Przedmieściu, najlepiej — mimo wszystko — sprawdziłby się luksusowy hotel. Problemem może być jednak znalezienie operatora zainteresowanego obiektem. W grę wchodzą jedynie providerzy hotelowi z tzw. „wielkiej dziesiątki”, tacy jak Marriott, Ritz-Carlton, Four Seasons czy Regent International. Rozmowy z nimi mogą być jednak trudne. Każdy z providerów ma ściśle określone wymagania co do wyglądu swoich hoteli, ich wystroju czy wielkości pokoi. Dlatego akcjonariusze HESA najpierw chcą porozumieć się z którymś z operatorów, by potem uzgadniać z nim szczegóły dotyczące remontu.

— Rozmawiamy z kilkoma z najwyższej półki. Wszyscy są bardzo zainteresowani. W tej chwili jest za wcześnie na podawanie szczegółów — ucina Loic Guibourge.

Przyznaje, że jest możliwe, iż potencjalny zarządca hotelu zmieni jego historyczną nazwę. Po prawie 150 latach stolica mo- że więc pożegnać się z Europejskim...

HESA bez pieniędzy

Remont hotelu i doprowadzenie go do standardu pięciogwiazdkowego według władz HESA może kosztować 40-50 mln EUR. Spółka, której kapitał zakładowy jeszcze niedawno wynosił zaledwie 10 tys. zł (obecnie — 250 tys. zł), nie jest w stanie sama sfinansować tego projektu.

— Rozważamy wszystkie możliwe opcje — wprowadzenie do firmy inwestora finansowego czy branżowego, finansowanie inwestycji kredytem, a nawet wprowadzenie spółki na giełdę — mówi Loic Guibourge.

Atutem spółki w rozmowach z instytucjami finansowymi będzie jej majątek. Same grunty pod hotelem rzeczoznawca wycenił niedawno aż na 34,2 mln zł.

Przejęcie Hotelu Europejskiego przez firmę HESA nie kończy jej sporu z Orbisem. HESA żąda od giełdowej spółki 220 mln zł za korzystanie z hotelu w latach 1993- 2005. Orbis z kolei domaga się blisko 100 mln zł za nakłady poczynione na odbudowanie i utrzymanie hotelu. Obie sprawy są w sądzie. Kaja Szwykowska zapewnia, że strony są bardzo blisko zawarcia ugody...

— Jesteśmy w trakcie finalizacji kompromisowego porozumienia rozwiązującego ostatecznie nasz spór z HESA. Za kilka dni powinniśmy je oficjalnie ogłosić — przekonuje.

Dużo bardziej sceptyczni są przedstawiciele HESA. M.in. dlatego nie zdecydowali się na zawieszenie postępowania przed sądem na czas prowadzenia negocjacji...

— Kilka lat temu Orbis zapewniał, że chce doprowadzić do ugody i na jego wniosek zgodziliśmy się zawiesić postępowanie sądowe. Okazało się, że był to zabieg taktyczny, służący przeciąganiu sprawy. Dlatego teraz wolimy, by sąd normalnie procedował. Jesteśmy otwarci na rozmowy i chcemy doprowadzić do kompromisu, ale jeśli się nie uda, to sąd podejmie ostateczną decyzję — wyjaśnia Loic Guibourge.

Tezę o osiągnięciu kompromisu za kilka dni kwituje znaczącym uśmiechem. Twierdzi, że ogromnym sukcesem będzie, jeśli stanie się to do końca wakacji (kiedy HESA przejmie budynek).

Roszczenia HESA są większe niż żądania Orbisu, więc kompromis polegałby zapewne na tym, że giełdowa spółka musiałaby wypłacić spadkobiercom byłych właścicieli jakąś rekompensatę. Orbis już kilka lat temu w związku z możliwością utraty Hotelu Europejskiego utworzył rezerwę wysokości 30,5 mln zł. Roszczenia HESA i pracowników mogą spowodować, że koszty utraty obiektu będą znacznie większe. Jak informuje Kaja Szwykowska, Orbis nie zamierza jednak tworzyć dodatkowych rezerw. Czy słusznie? Czas pokaże...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy