Znikający minister umyka

Agnieszka Berger
13-07-2006, 00:00

PO podtrzymuje zarzuty wobec szefa resortu skarbu, ale głosowania nad wotum nieufności nie będzie. Dlaczego? Bo nie ma ministra.

Sejmowa komisja skarbu zrezygnowała wczoraj z głosowania nad wnioskiem Platformy Obywatelskiej (PO) w sprawie wotum nieufności wobec Wojciecha Jasińskiego, szefa Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Minister nadal nie podoba się PO, ale wotum nieufności przegłosować się nie da, bo… tak naprawdę ministra nie ma, choć urzęduje w MSP nieprzerwanie od kilku miesięcy.

— To nie my zmieniliśmy zdanie. Tak zdecydowało prezydium Sejmu. Formalnie minister skarbu jest w stanie dymisji, nie można więc wnioskować o jego odwołanie — wyjaśnia Adam Szejnfeld, poseł PO.

Fakt, że Wojciech Jasiński nie przerwał pracy w MSP po odwołaniu rządu Kazimierza Marcinkiewicza i pozostanie w resorcie po powołaniu nowego, pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, niczego nie zmienia. Gdy formalnie znów zostanie ministrem, PO chce ponownie zgłosić wotum nieufności wobec niego. Pytanie, czy będzie mogła to uczynić od razu? Zdania posłów Platformy są podzielone.

Adam Szejnfeld przypuszcza, że to nie będzie możliwe od razu po ponownym powołaniu Wojciecha Jasińskiego, bo nie można będzie rozliczać go z dokonań poprzedniego szefa MSP, choć to ta sama osoba. W tej sytuacji z nowym wotum nieufności trzeba będzie poczekać aż minister znów coś „przeskrobie”. Innego zdania jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, posłanka PO i przewodnicząca sejmowej komisji skarbu.

— Zostanie zachowana ciągłość. Wciąż mamy przecież tego samego ministra. Nasz wniosek będzie więc aktualny — uważa szefowa komisji.

Co PO zarzuca Wojciechowi Jasińskiemu?

— Po pierwsze, brak prywatyzacji. Zostały wstrzymane nawet te procesy, które były kontynuowane, gdy obowiązki szefa MSP pełnił premier Kazimierz Marcinkiewicz, np. sprzedaż firm z sektora wielkiej syntezy chemicznej. Po drugie, zbyt ekspansywną politykę dywidendową, vide PZU, PKO BP, KGHM, którą minister usiłuje zrekompensować brak wpływów z prywatyzacji. Po trzecie, fatalną politykę personalną — np. powołanie Jaromira Netzla na prezesa PZU, wybór niekompetentnych rad nadzorczych i brak konkursów na stanowiska w zarządach spółek skarbu państwa — wylicza Hanna Gronkiewicz-Waltz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Znikający minister umyka