Spółka chce dzięki przejęciom podwoić sprzedaż w ciągu dwóch lat i utrzymać tempo wzrostu zysków.
W trzecim kwartale grupa kapitałowa Zakładów Mięsnych Duda zarobiła 4,4 mln zł (wobec 1,4 mln zł przed rokiem). Po dziewięciu miesiącach zysk przekracza już więc 9 mln zł.
— Jeśli do tego dodamy 5 mln zł, jakie spółka otrzyma z programu Sapard, to wykonanie tegorocznej prognozy wysokości ponad 17 mln zł jest absolutnie niezagrożone. Można raczej pytać, czy przekroczymy prognozę. To zależy zaś od kontraktów, które cały czas są podpisywane — mówi Jerzy Rey, szef rady nadzorczej ZM Duda.
Co więcej — prognoza na ten, jak i przyszły rok (23,35 mln zł) nie uwzględnia wielu korzystnych dla Dudy czynników. Po pierwsze — w podanych kwotach nie ma zysków wypracowanych przez spółki, które Duda zamierza przejąć. A właśnie w tym celu spółka oferuje 1 mln akcji, co powinno jej przynieść blisko 50 mln zł.
— Prowadzimy negocjacje, które powinny zaowocować kupnem trzech, czterech firm. Nie chcemy podawać precyzyjnych liczb, ale zwiększą one zysk grupy o kilka mln zł. Kupujemy bowiem tylko rentowne przedsiębiorstwa — tłumaczy Maciej Duda, dyrektor generalny mięsnej spółki.
Drugi czynnik to pomoc z Unii Europejskiej. Spółka złoży niebawem kolejny wniosek w ramach programu Sapard, aby wykorzystać tegoroczny limit 10 mln zł. Także w przyszłym roku liczy na to finansowanie.
— Teoretycznie możemy wziąć po 10 mln zł na każdą firmę z grupy. To oczywiście wymaga inwestycji, ale spółka ma sporo pomysłów — dodaje Jerzy Rey.
Nowa emisja akcji zwiększy zaangażowanie w Dudzie inwestorów finansowych, a ci z reguły liczą na zwrot w postaci dywidendy.
— Spółka wypłacała i będzie wypłacać dywidendę, która zresztą powinna rosnąć razem z zyskami — zapewnia Maciej Duda.
Podczas ostatniego głosowania w tej sprawie główni akcjonariusze, czyli rodzina Dudów, nie brali w ogóle udziału w uchwalaniu dywidendy.