Leżeć pod gruszą? Na dowolnie wybranym boku? U Adama Kochanowskiego w ten
sposób wypoczywa w każde wakacje kilkadziesiąt osób.
Wczasy pod gruszą, nowa gałąź gospodarki. Czyli agroturystyka.
Obiady słyną w Minnesocie
W Worytach pod Olsztynem turyści u Kochanowskich budzeni są bocianim klekotem. Jedzą smakołyki z domowej kuchni. Korzystają z uroków jeziora w niedalekich Rentynach i grzybnych lasów. Jeżdżą konno. Wieczorami, przy ognisku, słuchają opowieści Adama o historii wsi (powstała w 1347 roku) i Warmii. Gospodarz opowiada również o kłobukach, służących jednym gospodarzom, a innych pozbawiających majątku.
Na co dzień Adam Kochanowski, gospodarz na 29 hektarach, dogląda zboża, kosi łąki, zbiera siano oraz produkuje humus. Zboże sprzedaje, a słomę późną jesienią i zimą spala w duńskim piecu. W ten sposób ogrzewa dom, który Melchior Wańkowicz opisał w „Na tropach Smętka”, bo miał w nim straszyć ów zły duch krainy jezior i lasów. Mieszkający u Kochanowskich w pięciu gościnnych pokojach z łazienkami urlopowicze korzystają z ciepłej wody, podgrzewanej spalaną słomą.
Konie dają obornik, a dżdżownice kalifornijskie przerabiają go na humus, ekologiczny nawóz organiczny do warzyw i kwiatów doniczkowych. Rocznie Kochanowscy sprzedają do 30 tys. butelek humusu w płynie. Żona Adama hoduje na nim jarzyny i warzywa, które tak smakują letnikom.
Przez dziesięć miesięcy w roku Teresa Kochanowska kieruje szkołą podstawową w pobliskim Gietrzwałdzie i uczy matematyki. Podczas wakacji zamienia się w wyborną gospodynię, a pomaga jej córka Ewa, studentka Uniwersytetu Gdańskiego. Obiady Teresy słynne są nie tylko w kraju, ale i w Holandii, Francji, Niemczech i amerykańskiej Minnesocie.
Artyści wspaniałego teatru
Kiedy letnicy odjadą, a roboty w polu mniej, Adam jeździ raz w tygodniu na próby Wspaniałego Teatru Bez Nazwy w Gminnym Ośrodku Kultury w Gietrzwałdzie. Tworzą go podobni zapaleńcy — właściciel wydawnictwa i drukarni, dzięki któremu teatr ma wspaniałe plakaty i programy, dyrektor domu pomocy społecznej, dyrektorka gminnej biblioteki, urzędniczka i właścicielka Koziego Dworu, nauczycielka i bibliotekarka z gimnazjum. Przez dwanaście lat wystawili dziewięć premier. Ostatnią — „Pułkownika Ptaka” Christo Bojczewa — dali w kwietniu br. Dzięki gietrzwałdzkiemu teatrowi Jola Kłoczewska z Koziego Dworu zadebiutowała w filmie „Kameleon” Janusza Kijowskiego.
Przez zimę i część wiosny Adam Kochanowski i Józef Szkandera, dyrektor gietrzwałdzkiego GOK pracują nad kolejną wystawą. Pomagają im inni członkowie Stowarzyszenia Miłośników Woryt. Dotychczas przygotowali dwie — „Skąd jesteśmy w Worytach” (2003) i „Pocztówka z Woryt” (2004). Reaktywowali też obchody Święta św. Rocha (16 sierpnia) i nazwali je Świętem Woryt. Rozpoczyna się ono mszą polową z poświęceniem zwierząt gospodarskich przy krzyżu w centrum wsi, czyli na placu św. Rocha. Później jest festyn na zielonym podwórzu Kochanowskich.
Miniskansen
Andrzej Kłoczewski hoduje kozy i świnie wietnamskie, trzyma też kucyki oraz egzotyczne ptactwo domowe. Kozie mleko i sery, nie mówiąc o mięsie, przynoszą niezły dochód, do którego Jolanta dorzuca swą urzędniczą pensję.
Kozi Dwór, jak nazywa się gospodarstwo Jolanty i Andrzeja Kłoczewskich, stoi przed zjazdem do Gietrzwałdu od strony Olsztyna. Kiedyś była tam tuczarnia świń. Kłoczewscy przemienili ją w turystyczną perłę. On stworzył tu miniskansen. Ona założyła Koło Gietrzwałdzkich Bab (czyli KGB), by wspólnie uczyć się różnych rzeczy. Domowa atmosfera, dobra kuchnia oraz możliwość obserwowania przez gości życia kóz, kucyków czy świń wietnamskich sprawiają, że Kozi Dwór jest atrakcyjny dla dorosłych i dzieci.
Krok po kroku
Jolanta potrafi doradzić, jak założyć gospodarstwo agroturystyczne. Przede wszystkim trzeba mieć gospodarstwo poza miastem i być rolnikiem. W domu lub zagrodzie powinno znajdować się do pięciu pokoi z łazienkami dla gości.
Trzeba zgłosić obejście do rejestru gospodarstw agroturystycznych w urzędzie gminy i w urzędzie skarbowym oraz urzędzie statystycznym, by otrzymać NIP i REGON. Mając NIP i REGON, wyrabiamy pieczątkę, dzięki czemu możemy wystawiać faktury z „zerowym” VAT, o ile roczny obrót agroturystyczny nie przekroczy 10 tys. euro.
Gdy przekroczymy tę granicę, zgłaszamy to w urzędzie skarbowym. A potem możemy wybrać warunki opodatkowania: książkę przychodów i rozchodów, ryczałt podatkowy albo zostajemy płatnikiem VAT.
Jeśli będziemy wydawać posiłki, musimy wyrobić sobie kartę zdrowia i być przygotowani na wizytę sanepidu. Na widocznym miejscu musi być sprzęt przeciwpożarowy, również w pokojach — oraz apteczka. Warto ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności agroturystycznej.
